Jedno z najważniejszych anglosaskich pism społeczno-kulturalnych - „The New York Review of Books” - zamieszcza w najnowszym wydaniu poświęcony Polsce artykuł prof. nauk politycznych z Uniwersytetu Princeton University Jana-Wernera Müllera.

Tytuł podobny do setek innych publikacji, atakujących naszą próbę odbudowy realnej polskiej demokracji, umocnienia niepodległości i zwiększenia siły państwa - „Problem z Polską” - „The Problem with Poland”.

Artykuł w dużej mierze przewidywalny, snujący porównania pomiędzy Polską a Węgrami Wiktora Orbana. Ze znaną litanią rzekomych zbrodni nowej władzy: Trybunał Konstytucyjny, służba cywilna, media publiczne. Wszystko w ramach rzekomego „zwrotu autorytarnego” Europy Środkowej. Z elementami prawdy w tym fragmencie, gdy Müller opisuje minione rządy PO:

Jej wykształcony w Oxfordzie minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zasłynął mową wygłoszoną w Berlinie w 2011 roku, w której powiedział, że bardziej obawia się niemieckiej bierności niż niemieckiej siły, faktycznie błagając Merkel by przejęła pełne przywództwo w UE.

Dalej mamy opisy rzekomej niesamodzielności premier Szydło i prezydenta Dudy, i twierdzenie, że Jarosław Kaczyński naśladuje Orbana, promując działania według wartości, a nie według logiki instytucji demokratycznych. Wszystko tak wiarygodne, jak poniższy pasus:

Okreslił on [Kaczyński] swoich krytyków w Polsce jako wrogów narodu - „Polaków gorszego sortu”, genetycznie skłonnych do zdrady”.

Oczywiście, Kaczyński w rzeczywistości nazwał „gorszym sortem” ludzi współpracujących z okupantami.

I tak dalej, i tak dalej. Na skróty, ćwierćprawdami znanymi i z polskiej prasy, do przodu i wniosków.

Bo właśnie wnioski nas najbardziej interesują. Zwłaszcza te dotyczące Unii Europejskiej.

Müller podkreśla, że „Polska nie jest jeszcze stracona”. M. in. dlatego, że PiS nie ma większości zdolnej uchwalić nową konstytucję. A naród się budzi pod szyldem KOD.

Ale - twierdzi profesor - Unia nie może czekać aż sytuacja sama się naprawi:

Unia może zagrać swoim asem: może spojrzeć inaczej na fundusze, które przez lata przyczyniły się do polskiego cudu gospodarczego (…). Na Węgrzech fundusze unijne - stanowiące nie mniej niż 6 proc. PKB - są tym, czym ropa dla arabskich autokracji. Utrzymują ludzi w stanie zadowolenia kreując pieniądze zwłaszcza w projektach infrastrukturalnych. Co nawet ważniej, mogą one być dystrybuowane pomiędzy sojuszników rządu, cementując jego władzę.

Prawda, tak było w Polsce pod rządami PO, i tak jest zapewne w podległych jej sejmikach. Co z tego wynika dla Polski pod rządami PiS? Ano to:

Wstrzymanie unijnych funduszy żadnym razie nie musi być oparte na dowodach ich rozkradania. Fundamentem Unii jest zasada wzajemnego zaufania, i - jak to ujmują Traktaty - „obowiązku lojalnej współpracy”. Nieformalne negocjacje o następnym dużym budżecie Unii już się rozpoczęły. Dlaczego płacić ludziom, którzy podminowują Unię byle tylko utrzymać się u władzy? Dlaczego kupować brokuły tym, którzy mówią, że ich w żadnym razie nie lubią?

Biorąc pod uwagę, że prof. Müller wyraźnie oparł swój artykuł na rozmowach z polskimi salonowcami, można odnieść wrażenie, że to krajowi przeciwnicy rządu podsuwają opinii europejskiej i światowej pomysł odebrania Polsce unijnych pieniędzy.

Skaj


Do nabycia „wSklepiku.pl”: „Polska w strukturach Unii Europejskiej. Doświadczenia. Oczekiwania. Wyzwania”.