Angela Merkel „wykazuje oznaki psychicznego załamania” i „narcyzmu” w związku z jej „upartą” odmową zrewidowania polityki imigracyjnej - ostrzega ceniony niemiecki psychiatra.

O sprawie pisze brytyjski dziennik „The Daily Mail”, przypominając, że kanclerz Niemiec jest ostro krytykowana w związku z jej polityką „otwartych granic”, która przyniosła Niemcom 1 mln 100 tys. przybyszów tylko w zeszłym roku.

Niemiecki psychiatra Hans-Joachim Maaz twierdzi, że Merkel robi wszystko, by nie przyznać się do błędu. Ta determinacja w obronie własnych decyzji sprawiła, że „straciła kontakt z rzeczywistością”.

Hans-Joachim Maaz ocenia, że Merkel jest klasycznym typem osoby „nadambitnej”, która zazwyczaj robi wszystko, co w jej mocy, by zadowolić otoczenie. A robi to po to, by uzyskać potwierdzenie swojej wartości ze strony innych ludzi. Jej własna samoocena jest bowiem bardzo niska.

Ludzie nadambitni - podkreśla psychiatra - żywią się sukcesem, pochwałą, i z wielkim trudem akceptują jakąkolwiek krytykę.

Zdaniem psychiatry, decyzja Merkel o otwarciu granic miała charakter emocjonalny, a duże znaczenie miały pochwały, które spłynęły na niemiecką kanclerz z całego świata. Dobra ocena tego „humanitarnego gestu” pozwoliła Merkel zaspokoić własny narcyzm.

Maaz dodaje, że proces ten doprowadził Merkel do „sztucznie napompowanego obrazu własnej osoby”. Dlatego teraz, gdy kryzys przybrał wielkie rozmiary, szefowa niemieckiego rządu odmawia uznania, że „wielki gest humanitarny” był decyzją szkodzącą Niemcom.

Doktor Maaz podsumowuje, że jeśli Merkel nie zrezygnuje z zachowań typowych dla ludzi nadambitnych, „psychologiczne albo psychosomatyczne załamanie jest nieuniknione”.

Kleb