Ku utrapieniu postępowej dziennikarki Renaty Kim z lisiego tygodnika, niemieckie media przyznają, że zatajenie informacji o napaściach na kobiety nie było uzasadnione, lecz było błędem zarówno policji, jak i mediów.

Jakby nie dość było zgryzoty dla pani Kim, medialna awangarda postępu w Polsce, czyli TVN24 publikuje zwierzenia niemieckich policjantów, którzy wbrew swoim szefom gremialnie potwierdzają, że dzicz atakująca kobiety w noc sylwestrową składała się w większości z syryjskich uchodźców. Rację mieli więc zwolennicy prawicy, którzy za pośrednictwem Twittera radzili dziennikarce Newsweeka, żeby wybrała się do Niemiec i osobiście się przekonała, kto gwałci niemieckie kobiety. Jakoś nie chciała skorzystać.

Zatem redaktor Kim, chcąc nie chcąc, stanęła w jednym szeregu z zakłamaną do szpiku kości burmistrz Kolonii Henriette Reker, która informowała, że policja nie ma żadnych(!) wskazówek, iż sprawcami seksualnych napaści są imigrantami. Podobnie „myśląca inaczej” okazała się przedstawicielka niemieckich Zielonych Claudia Roth, ona z kolei wrzuciła imigranckich gwałcicieli do jednego worka z napisem „Przemoc ze strony mężczyzn”. W tym samym szeregu z redaktor Kim stanęły jeszcze niemieckie media, które solidarnie usiłowały przemilczeć imigranckie ekscesy, a także szefostwo kolońskiej policji, które przez kilka dni ignorowało informacje swoich podwładnych.

Wspólnym mianownikiem tego zastępu obrońców dobrego imienia imigranckiej tłuszczy jest poświęcenie krzywdy niemieckich kobiet na ołtarzu ideologii. Bo jakże nazwać inaczej próbę zamilczenia przez niemieckie państwo zbiorowej napaści seksualnej na niemieckie kobiety? Dotyczy to także honoru niemieckich mężczyzn, których pani Roth w czambuł zrównała z syryjskimi gwałcicielami. To jest świadectwo, że dla tych ludzi nie ma świętości i nie należy się spodziewać, że kiedykolwiek ockną się z amoku politycznej poprawności, która ich kompletnie odmóżdżyła.

Burmistrz Kolonii przygotowała podręczny instruktaż, jak mają zachowywać się niemieckie kobiety, żeby nie paść ofiarą seksualnej agresji. Praktycznie rzecz biorąc, wynika z tego, że winę ponoszą kobiety z powodu własnej niefrasobliwości. Bowiem według pani Reker, to przede wszystkim niemieckie kobiety powinny wykształcić u siebie wzorce zachowań broniące jej przed napaściami mężczyzn, którzy „mogą błędnie interpretować zachowania kobiet jako otwartość seksualną”. Dlatego burmistrz Reker ogłasza kilka praktycznych porad dla niemieckich kobiet, jak unikać napaści seksualnej ze strony niemieckich mężczyzn -„trzymać się od facetów na odległość wyciągniętej ręki, nie szukać kontaktu, przebywać w grupach, nie rozłączać się”.

Jako żywo przestrogi burmistrz Kolonii przed wygłodzonymi seksualnie mężczyznami  przypominają wzorce zachowań wobec agresji ze strony bezpańskiego psa:

Nie wolno psa drażnić, dokuczać mu. Nie patrz psu w oczy, nie próbuj go uderzyć. Nie baw się z psami obcymi. Często można wyzwolić agresję u psa, nie zdając sobie z tego sprawy. Pamiętaj! Pies nigdy nie atakuje niesprowokowany. Prowokacją do ataku może być Twoje bezpośrednie zachowanie, czyli np. drażnienie psa, zabieranie mu jedzenia, zabawek, szarpanie się z nim. Przyczyną ataku jest też często niewłaściwy sposób, w jaki pies został wychowany i brak odpowiedniej opieki lub to, że miał on złe doświadczenia w kontaktach z ludźmi. Według przeprowadzonych badań przyczyną większości podobnych zdarzeń jest zbytnia ufność poszkodowanych”.

Pozostaje tylko pytanie, jak do tego doszło, jakie ewolucyjne mechanizmy spowodowały, że niemieccy mężczyźni zaczęli przechodzić zbiorową cieczkę w okolicach Nowego Roku?