"wSieci": Niemcy jako Faust Europy. Marek Cichocki o polityce Berlina wobec UE i Warszawy: "Niemcy widzą się jako nauczyciele całej Europy"

wSieci
wSieci

Niemcy nie widzą się już jako część anglosaskiego Zachodu, ale raczej jako model konkurencyjny wobec niego. To mistrzowie z Niemiec, nauczyciele dla pozostałych narodów w Europie, które mają prawo pouczać. Perykles w swej mowie pogrzebowej twierdził, że Ateńczycy są nauczycielami całej Grecji. Dziś Niemcy widzą się jako nauczyciele całej Europy

— mówi dr Marek Cichocki w rozmowie z Grzegorzem Górnym na łamach najnowszego „wSieci” (dodatku „Fronda”).

CZYTAJ WIĘCEJ: Górny: W islamie obowiązuje całkowicie odmienna wizja Boga niż w chrześcijaństwie. Dodatek „Fronda” na łamach tygodnika „wSieci”!

Wywiad poświęcony jest sile niemieckiego państwa oraz temu, w jaki sposób Berlin wpływa dziś na politykę Unii Europejskiej i poszczególnych państw należących do wspólnoty.

Powtarza się sytuacja, gdy Niemcy są za małe, by być mocarstwem globalnym i porządkować sobie świat, ale są zbyt duże na Europę. Gdy są zintegrowane w jeden model polityczny i kulturowy, zaczynają dominować nad całym kontynentem. Problem polega na tym, że ta dominacja łączy się z chęcią narzucania zadań innym narodom

— ocenia filozof.

W ocenie dr. Cichockiego w Niemcach budzi się dziś swoisty duch Fausta:

Niemcy stawiają sobie zadania i mówią: damy radę! Euro? Sprostamy! Uchodźcy? Sprostamy! Tylko inni muszą robić to samo, co my. To się do pewnego momentu sprawdzało, ale teraz zaczyna się powoli rozpadać za sprawą napływu setek tysięcy muzułmańskich imigrantów. Wielu zaczyna wątpić, czy damy radę. Pojawia się więc Faust wątpiący. Kiedy Faust zaczyna wątpić, popada w melancholię albo w furię

— czytamy.

Jak mówi dr Cichocki, polska polityka wobec Niemiec powinna skupić się na konkretnych zadaniach, które są możliwe do realizacji.

Nie mamy zbyt wielu możliwości oddziaływania na Niemcy. Zresztą naszą rolą nie jest wpływanie na ducha niemieckiej polityki. Powinniśmy natomiast pilnować dwóch rzeczy. Po pierwsze: relacji niemiecko-rosyjskich. Z polskiego punktu widzenia jest niebezpieczne, by Niemcy żywili putinowskie monstrum, które jest dla nas egzystencjalnie zagrożeniem. Po drugie: nie można dopuścić, by Niemcy przez swoją przewagę ekonomiczną narzucili Europie rozwiązania, które ograniczą lub trwale zdefiniują warunki naszego rozwoju

— przekonuje historyk idei.

Cała rozmowa na łamach „wSieci” - polecamy!

svl

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...