Niemiecka prasa krytykuje wyniki wyborów: Erdogan zrobił z Turcji paranoiczny kraj

Fot. PAP/EPA
Fot. PAP/EPA

Niemieccy komentatorzy bardzo krytycznie oceniają w poniedziałek wyniki wyborów w Turcji. Zarzucają prezydentowi Erdoganowi, że przekształcił Turcję w zastraszony paranoiczny kraj. Przewidują, że zwycięstwo AKP nie zapewni Turcji stabilizacji.

Problemem nie jest ani turecki system polityczny, ani AKP, która rządzi krajem od 2002 roku, przez większość tego okresu całkiem skutecznie - pisze „Sueddeutsche Zeitung”.

Problemem jest prezydent Recep Tayyip Erdogan

— ocenia komentator Mike Szymanski.

Jego zdaniem Erdogan przekształcił Turcję w „zastraszony paranoiczny kraj”.

Erdogan nie jest w stanie pojąć, że wewnętrzne konflikty nękające Turcję zagrażają przyszłości kraju. Położona na granicy z płonącymi krajami Bliskiego Wschodu Turcja mogłaby być czynnikiem stabilizującym ten region i naturalnym partnerem Europy. Obecnie Turcja jest sama w potrzebie, a jej przyszłość jest niepewna

— czytamy w „Suedeutsche Zeitung”.

Autor komentarza ostro krytykuje postępowanie tureckiego rządu wobec mediów.

Ten rząd rozprawił się z koncernami, których media mają inne zdanie niż rząd

— pisze „SZ”. Władze zmuszały gazety do umieszczania na stronach tytułowych „w bezwstydny i poniżający sposób” treści będących rządową propagandą.

Tak wygląda walka o wolność słowa w kraju, który od 10 lat ma prawo do nazywania siebie kandydatem do UE

— komentuje „SZ”.

Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze, że przez „ciągłe podważanie państwa prawa” Erdogan stał się niewolnikiem systemu, z którego nie może uciec. Gdy jego przeciwnicy opanują wymiar sprawiedliwości, polecą urzędnikom, by z identyczną bezwzględnością podjęli przeciwko Erdoganowi działania w takim stylu, jak obecnie podejmowane są przeciwko opozycji.

Na wybiegu z drapieżnymi zwierzętami tureckiej polityki nie ma miejsca dla słabych

— konkluduje „FAZ”.

O „czarnym dniu dla Turcji” pisze „Die Welt”.

W normalnym kraju należałoby pogratulować AKP sukcesu w wyborach. Turcja nie jest jednak normalnym krajem. Nic nie wskazuje na to, że kraj odzyska pokój i wolność

— ocenia autor komentarza.

W normalnym kraju prezydent nie naciskałby na powtórkę wyborów tylko dlatego, że nie pasuje mu wynik. Komentator krytykuje kanclerz Angelę Merkel za wizytę w Turcji na tydzień przed wyborami, co uznane zostało za wsparcie partii rządzącej.

Zdaniem berlińskiego „Tagesspiegla” wynik wyborów jest dla Erdogana równocześnie zwycięstwem i porażką. AKP może co prawda rządzić sama, ale kraj daleki jest od stabilizacji i pojednania. Spór między skłóconymi partiami raczej zaostrzy się - przewiduje komentator.

Erdogan zrealizował swój cel, jakim było zapewnienie AKP absolutnej większości. Jednak jego wielki projekt - stworzenie w Turcji systemu prezydenckiego - poniósł po raz kolejny fiasko. W nowym parlamencie AKP jest daleka od większości dwóch trzecich pozwalającej na zmianę konstytucji.

Wbrew większości sondaży i analiz rządząca od 2002 r. w Turcji konserwatywno-islamistyczna Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) zdecydowanie wygrała niedzielne wybory parlamentarne, odzyskując absolutną większość - wynika po przeliczeniu 98,8 proc. głosów.

Według nieoficjalnych wciąż rezultatów, które najpewniej już się nie zmienią, AKP otrzymała 49,4 proc. głosów, co przekłada się na 316 mandatów w liczącym 550 miejsc parlamencie.

PAP/mall

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...