Plan Junckera nie działa. Relokacja imigrantów idzie jak krew z nosa. Bruksela grozi: Bierzcie uchodźców, albo wlepimy wam kary!

Fot. PAP/epa
Fot. PAP/epa

Minął miesiąc od powstania planu Junckera ws. relokacji 160 tysięcy uchodźców. Ilu imigrantów znalazło do tej pory nowe miejsce w krajach Unii Europejskiej? Niecały tysiąc. Komisja Europejska grozi więc, że jeśli kraje Unii, które zgodziły się na plan Junckera, nie odbiorą szybko swej porcji uchodźców z Niemiec, Włoch i Grecji, zacznie stosować wobec nich kary finansowe. Dotyczy to m.in. Polski, która zgodziła się przyjąć 7 tys. imigrantów, ale jak dotąd nie wykonała w tym kierunku żadnych kroków.

Jak informuje niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” 9 państw przyjęło jak dotąd zaledwie 940 imigrantów z obozów dla uchodźców we Włoszech i Grecji. Szwecja przyjęła 300, Finlandia – 200, Portugalia – 130, Luxemburg – 90, Hiszpania 50, Francja – 40, Belgia – 30, Niemcy – 10, a Litwa czterech.

Na pytanie korespondenta brytyjskiego dziennika „The Daily Telegraph”, jak Komisja Europejska ocenia wykonanie planu Junckera przez kraje członkowskie UE, rzecznik KE Margaritis Schinas odparł zniecierpliwiony:

Niech oceniają to to inni. My trzymajmy się faktów

A fakty są takie, że większość państw UE, które zgodziły się na system kwot Junckera stawiają pasywny opór i starają się opóźnić jego realizację. Według „FAZ” relokacja 160 tys. imigrantów może się więc ciągnąć przez co najmniej dwa lata. Tymczasem na greckie wyspy, m.in. Kos i Lesbos, docierają kolejni imigranci, ok. 10 tys. dziennie. Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IMO) twierdzi, że od środy z Turcji do Grecji dotarło prawie 50 tys. uchodźców. To nowy rekord.

Strumień imigrantów się nie urywa mimo spadających temperatur i ulewnych deszczów. Od początku września z Grecji i Włoch ponad 300 tys. imigrantów dotarło do Niemiec i krajów Skandynawskich.

System nie działa w praktyce. Jeśli to się nie zmieni będziemy musieli zacząć stosować kary finansowe. Plan relokacji został ustalony przez kraje członkowskie i stał się częścią obowiązującego w Unii prawa. Komisja Europejska stoi na straży tego prawa i ma odpowiednie instrumenty, by przestrzeganie tego prawa egzekwować

—podkreślił Schinas. Kiedy kary mogą zostać wprowadzone, nie sprecyzował. Ma to być przedmiotem jutrzejszego miniszczytu w Bukseli, zwołanego przez szefa Komisji Europejskiej Jean’a-Claude’a Junckera. Wezmą w nim udział najbardziej dotknięte kryzysem migracyjnym państwa UE i kraje Bałkanów Zachodnich. W oświadczeniu Komisja Europejska poinformowała, że w spotkaniu wezmą udział szefowie rządów Austrii, Bułgarii, Chorwacji, Macedonii, Niemiec, Grecji, Rumunii, Serbii i Słowenii i Węgier.

Celem spotkania jest wypracowanie wspólnych wniosków operacyjnych, które mogą być natychmiast wdrożone

—podała w komunikacie Komisja. Szczyt ma odblokować współpracę państw, które nie mogą się porozumieć w obliczu coraz większego napływu uchodźców. Ostry spór panuje m.in. między Słowenią i Chorwacją. Odkąd Węgry zamknęły swą południową granicę z Chorwacją, głównym krajem tranzytowym dla migrantów na Bałkanach stała się niewielka Słowenia.

Władze w Lublanie zarzucają Chorwacji, że w sposób niekontrolowany kieruje do Słowenii tysiące migrantów, przerzucając ich przez zieloną granicę pod osłoną nocy, i ignoruje prośby o ograniczenie ich napływu.

Słoweńskie MSW nie wykluczyło możliwości wybudowania ogrodzenia na południowo-wschodniej granicy, jeśli liczba przybywających migrantów będzie nadal rosnąć, a prezydent Słowenii Borut Pahor poinformował, że rząd zwróci się do Unii Europejskiej z prośbą o wysłanie na granicę słoweńsko-chorwacką posiłków policyjnych.

Juncker przygotował – jak twierdzi „FAZ” – 16- punktowy plan na szczyt, w którym jest m.in. mowa o wysłaniu 400 europejskich strażników granicznych na granicę słoweńsko-chorwacką.

Ryb, FAZ.net, Spiegel.de, Telegraph.co.uk

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...