Waszyngton obsadza rząd i spółki Ukrainy? Rosja nie może przestać. Inni też. Dezinformacja zmienia świat

Czytaj więcej Subskrybuj 50% taniej
Sprawdź
PAP/EPA
PAP/EPA

Bomba polityczna wybuchła w Rosji, na Ukrainie i w Ameryce, gdy najpierw na Facebooku, a potem w rosyjskich i prorosyjskich mediach ukazał się poufny list wiceprzewodniczącego klubu Partii Demokratycznej w Senacie Stanów Zjednoczonych do premiera Ukrainy. W imieniu amerykańskiego Senatu Richard Durbin poucza Arsenija Jaceniuka, których ministrów rządu i szefów strategicznych przedsiębiorstw państwowych zachować, których zwolnić i kim zastąpić.

Ukraińscy ministrowie wyznaczani z USA

— zagrzmiał tytuł w moskiewskiej gazecie „Komsomolskaja Prawda”, o największej w Rosji liczbie czytelników wersji papierowej i wersji internetowej.

Mocarstwa – a tym bardziej supermocarstwa – często starają się wpływać na skład władz i całą sytuację wewnętrzną innych państw, ale list senatora Durbina jest sfałszowany. Fałszerstwo widzi od razu każdy znający politykę amerykańską – fałszerze pomylili nawet brzmienie parlamentarnej funkcji Durbina w nagłówku. Z wielu objawów widać, że fałszerstwa dokonano poza Ameryką. Lecz żadne sprostowania nie dotrą do większości Rosjan. Ani do tej części mieszkańców Ukrainy, która popiera rosyjski zabór Krymu i Donbasu, lub całego kraju. Ani do mniejszości – ale wielomilionowej – ofiar dezinformacji w Europie i świecie. Media amerykańskie – ani polskie i inne na obszarze NATO i Unii Europejskiej – nie dały się nabrać. Lecz władze USA traktują fałszerstwo jako groźne – senator Durbin wezwał do działania FBI i CIA.

Fałszerstwo oficjalnego listu z Waszyngtonu do Kijowa ma styl sowiecki i zimnowojenny. Świadczy o ciągłości metod polityki zagranicznej nie tylko wojskowego GRU, także politycznych NKWD i KGB – oraz carskiej Ochrany – w Rosji prezydenta Władimira Putina. Rosyjska i sowiecka dezinformacja potrafiła wpływać na myślenie i emocje ludzkości. Prawdopodobnie Ochrana – ale być może Czarna Sotnia lub inna siła społeczna wspierająca carat – wyprodukowała „Protokoły Mędrców Syjonu”, które w nazistowskiej III Rzeszy Niemieckiej były obowiązkową lekturą szkolną, a dziś są wciąż wznawiane i czytane w napięciu na całym świecie, na przykład w Chinach i Japonii obok krajów postkomunistycznych, zachodnich, arabskich i islamskich.

Autorstwo podobnego osiągnięcia – już z epoki sowieckiej – zostało oficjalnie potwierdzone po rozpadzie ZSRS. Na początku epoki prezydenta Borysa Jelcyna pierwszy szef nowo utworzonej Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej Jewgienij Primakow ujawnił Operację Infekcja, prowadzoną przez sowieckie KGB z pomocą swojego wschodnioniemieckiego odpowiednika – Stasi. Sfałszowano badania naukowe, aby przedstawiać wyniki za dowód, że wirus HIV powstał w tajnym laboratorium wojskowym USA jako broń biologiczna. Rozpowszechniana zręcznie po świecie teoria spiskowa rzeczywiście zainfekowała umysły miliardów ludzi. Bywa tematem wielostronnych szczytów dyplomatycznych. Ma wśród swoich wyznawców – według różnych sondaży – między 25 a 50 procent czarnych Amerykanów, a ponad 50 procent mieszkańców Czarnej Afryki. Żyje w hollywoodzkich filmach i kulturze popularnej.

Nie tylko Rosja fałszuje dokumenty i dezinformuje świat na inne sposoby. Wiele fałszerstw i kłamstw w mocarstwach zachodnich wychodzi na jaw dzięki mechanizmom demokratycznego nadzoru nad służbami specjalnymi i ogólnie władzą wykonawczą. Lecz znaczenie dezinformacji w rosyjskiej polityce zagranicznej jest od wieków rekordowo wysokie.

Prędzej czy później z pochmurnego nieba stosunków międzynarodowych spadną z hukiem fałszywe dokumenty dotyczące Polski. Mogą infekować i zabijać ludzi. Mogą zmieniać i odwracać bieg historii.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych