„Polskie obozy” trafiają już pod strzechy. I to dosłownie. Tego obraźliwego dla nas sformułowania użyło kultowe amerykańskie pismo muzyczne „Rolling Stone”. Mimo uprzejmej prośby (sic!) ze strony polskiej ambasady redakcja dwutygodnika dotąd nie poprawiła tekstu.

W tekście mowa jest o bliżej niezidentyfikowanym “polskim obozie pracy”, w którym rodzice opisywanego w artykule Geddy Lee spotkali się w 1941 r.

Na forum pod artykułem można znaleźć nieśmiałą próbę poinformowania redakcji, że popełniła błąd. Czytelnik o nicku Kurremkarmerruk podał przy tym link do polsko-żydowskiej strony „Dialog”, gdzie po angielsku jest wyjaśniony problem „polskich obozów”.

Nic z tego. Kurremkarmerruk otrzymał „propozycję” od innego komentującego, aby „przestał być głupi”, bo to on „jest niepoprawny”. Można więc założyć, że sformułowanie „polskie obozy” zaczyna być traktowane jako prawda historyczna…Efekt „Idy” i „Naszych matek, naszych ojców”?

A jak zachowała się polska ambasada? Złożyła ona protest. Na Twitterze:

Proszę poprawić swój błąd. To były niemieckie nazistowskie obozy w okupowanej Polsce.

Twitter.com
Twitter.com

O dziwo zareagował autor artykułu z obraźliwym sformułowaniem Brian Hiatt. Odpowiedział ambasadzie na Twitterze tak, jak nawet tłumaczy się prezydent USA Barack Obama:

Wzmianka ma związek tylko z lokalizacją. Oczywiście, że sprawcami byli naziści z Niemiec.

Twitter.com
Twitter.com

Ambasada odpowiedziała:

Taki język jest historycznie nieprawdziwy i moralnie niedopuszczalny. Podatni na wplywy czytelnicy mogą mylić ofiary ze sprawcami. Prosimy o zredagowanie.

Twitter.com
Twitter.com

I to tyle. Być może doczekamy się „zredagowania” tekstu, być może nie. Amerykanie są ludźmi bardzo zasadniczymi. Jeśli nie zobaczą, że za obrażanie innych mogą ponieść konsekwencje finansowe, to możemy się nie doczekać satysfakcjonującego rozwiązania.

A przede wszystkim działanie takie jakie zaprezentowała ambasada daje pewność, że „historycznie nieprawdziwe i moralnie niedopuszczalne” sformułowania dotyczące polskiej historii na pewno będą się powtarzać.

TU CAŁY TEKST Z „Rolling Stone”.