"Giełda informacji". Na tej uroczystości pojawiają się dziennikarze i z konserwatywnego „Timesa” i z lewicowego „Guardiana”, z liberalnej BBC

Czytaj więcej Subskrybuj 50% taniej
Sprawdź
freeimages.com
freeimages.com

Kiedy zbliżał się 14 lipca, kolejna rocznica zburzenia Bastylii, „The Billionaires’ Row”, „Aleja multimilionerów” na Kensingtonie, gdzie znajduje się ambasada francuska w Londynie, zapełniała się limuzynami. Mój mąż, który przez kilka dekad był brytyjskim korespondentem kilku francuskich gazet, znajdował się na liście stałych gości, a ja mu czasem towarzyszyłam.

Wspaniała selekcja serów, saucissons, znakomite wina, ale nade wszystko – „giełda informacji”. Na tej uroczystości pojawiają się dziennikarze i z konserwatywnego „Timesa” i z lewicowego „Guardiana”, z liberalnej BBC /choć Sekcja Francuska od dawna już nie istnieje/ i z komercyjnej ITV. Sfery dyplomatyczne oraz korespondenci zagraniczni, Francuzi, akredytowani w Londynie, ale i wielu innych, w sumie, choć nie wszyscy zrzeszeni w London Correspondents Service, około 1700. Nie, to nie błąd drukarski – korespondentów zagranicznych z bliższych i dalszych stron świata, jest w Wielkiej Brytanii około 1700, i są to dane oficjalne. We Francji – 945, w Niemczech 729. Na uroczystości 14 lipca zwykle udział biorą wysłannicy „Douce France” w Londynie oraz brytyjscy dziennikarze – jak mój mąż – obsługujący wydarzenia w Wielkiej Brytanii dla prasy francuskiej. A więc chętnie przychodzą, piją, gawędzą, wymieniają się wizytówkami, umawiają na przyszłe spotkania. Nie ma to jak kontakty bezpośrednie, które - wraz z upływem czasu oraz znikaniem rezerw alkoholowych – stają się coraz bardziej bezpośrednie. Tak działa system.

Tegoroczne oficjalne obchody urodzin Her Royal Highness Elżbiety II w ogrodach ambasady Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Północnej Irlandii, były bardzo udane. Krótkie i dobrze skrojone wystąpienie JE ambasadora Robina Barnetta /znanego ze swego poczucia humoru!/, reprezentacyjna orkiestra Wojska Polskiego, jakiś band grający Beatlesów, zespół dudziarzy z …. Częstochowy, znakomity catering z Bristolu i niewyczerpane zasoby mojego ulubionego Pimms’a. No i rozmowy, rozmowy, rozmowy. Słychać było języki  z bliższych i dalszych zakątków świata, rozpoznawalne i nierozpoznawalne, a w reprezentacyjnym miejscu, pod markizą, wygodne krzesła dla nielicznych już pozostałych przy życiu polskich weteranów, biorących udział w Bitwie o Anglię. Naliczyłam ich, niestety, tylko kilku. Ale też wiadomo, że większość odważnych i oddanych sprawie polskich żołnierzy, w tym pilotów, pozostało po wojnie w Wielkiej Brytanii. I w tym roku - tak  jak Franciszek Kornicki i Marceli Ostrowski – brali udział w obchodach VE Day w bazie Northolt w zachodnim Londynie.

Powracając do wątku głównego – polscy dziennikarze na uroczystościach w ambasadzie brytyjskiej / ale też francuskiej, amerykańskiej/ niemieckiej, etc, bo chodzi o cały duży problem/. Otóż, na spotkaniu widziałam amerykanistę  i polityka SLD Longina Pastusiaka, posła PO Marcina Święcickiego i paru ich kolegów. Z dziennikarzy - Krzysztofa Bobińskiego /prezes Fundacji Unia i Polska, pisze do European Voice/, Tomasza Wróblewskiego /WPROST/ i Andrzeja Stankiewicza / Rzepa, były dziennikarz NEWSWEEKa/. Napotkałam także dziennikarkę  z CROSS-a, pisma dla sportowców niepełnosprawnych, które to środowisko jest wspierane przez ambasadora Robina Burnetta. Honoru strony konserwatywnej broniła tylko niżej podpisana. Znowu potwierdziły się moje obawy, że:

1/ jedynie środowisko lewicowo – liberalne, „Gazeta Wyborcza”, Fundacja im. Batorego z prezesem Zarządu Aleksandrem Smolarem, etc. zachowało i dba o kontakty z ambasadami, z zagranicznymi zachodnimi mediami, oczywiście o podobnym profilu / Guardian, Unita, L’Humanite, dziś także Le Monde, Osservatore Romano i El Pais/ . No i sufluje światu swoją lewicową narrację o naszym kraju. A media konserwatywne? Tygodniki, dzienniki / tylko Rzeczpospolita wydaje się nieżle obsługiwana/, TV Republika, portale internetowe, notorycznie korzystają z usług dziennikarzy, zajmujących się problematyką krajową?

2/ tylko polskie lewicowo – liberalne media rozwijają, a nie – jak konserwatyści – zwijają swoje działy zagraniczne. Patrz: TVN 24 i nowy kanał Biznes i świat czy Polsat News 2 /zagranica/, gdzie mówi się o świecie i dokąd często zaprasza korespondentów zagranicznych, akredytowanych w Warszawie. I jaką wersje zdarzeń politycznych, społecznych, kulturowych  ci korespondenci wysyłają w świat? I czy to może dziwić?

3/ Dlaczego na listach gości ambasad Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemiec, gdzie wykuwa się dziś Europy oraz Chin, Indii, Brazylii, Malezji, Tajlandii, gdzie kształtuje się jutro świata, nie ma szefostwa SDP, naczelnych naszych pism, portali  i dziennikarzy konserwatywnych? Przecież  do nas należy pierwszy krok.

Pytanie padło, a nasi liderzy Stowarzyszenia Dziennikarzy, naczelni dzienników, tygodników, portali internetowych, stacji telewizyjnej będą musieli wyciągnąć z tej serii faktów wnioski. Inaczej ta niezdrowa sytuacja będzie trwała nadal, i dostęp do bezpośredniej informacji zagranicznej oraz szansa na przekazywanie w świat naszej, konserwatywnej wizji Polski i tego, co dzieje się nad Wisła - równa zeru. Pozostanie, jak dziś, w rękach liberalnej lewicy.

TEKST UKAZAŁ SIĘ NA STRONIE SDP.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych