Kiedy w lutym 2013 roku ukraińska dziennikarka Julia Sawostina rozpoczęła prowadzenie swego bloga, nie przypuszczała, że stanie się on początkiem ruchu społecznego ogarniającego cały kraj. Otóż postanowiła ona sprawdzić, czy da się przeżyć 365 dni, kupując tylko towary wyprodukowane na Ukrainie (od artykułów spożywczych, przez ubrania i buty, po kosmetyki i pastę do zębów). Rezultaty swej akcji zatytułowanej „W poszukiwaniu made in Ukraine” publikowała regularnie na swoim blogu na portalu Delo.ua. Były to czasy, kiedy krajem rządził Janukowycz i nikomu nie śniło się nawet o Majdanie.
Kiedy Sawostina z sukcesem zakończyła swą akcję rok później i wydała na ten temat książkę pt. „W poszukiwaniu made in Ukraine”, państwo znajdowało się już w innej sytuacji – po rewolucji na Majdanie i w czasie ostrej konfrontacji z Rosją. Akcja dziennikarki idealnie wpisała się w nastroje panujące w ukraińskim społeczeństwie. Z jednej strony rozpoczęto masowo bojkot rosyjskich towarów, z drugiej rozpoczęto akcję promowania artykułów rodzimej produkcji. Książka Sawostiny stała się bestsellerem, a jej blog jednym z najbardziej popularnych w ukraińskim internecie.
W rezultacie blogerka stała się ikoną ruchu konsumenckiego patriotyzmu. Zaczęła ustawiać się do niej kolejka ukraińskich firm z propozycjami, by zamieszczała informacje także o nich. Sawostina zorganizowała dwa wielkie festiwale ukraińskich produktów oraz otworzyła własny sklep pod nazwą „Wyprodukowano na Ukrainie”.
W wielu środowiskach, zwłaszcza w mediach społecznościowych, pojawiła się moda, by kupować tylko ukraińskie towary. Dla większości jest to czyn patriotyczny, gdyż wspiera rodzimą gospodarkę. Niektóre firmy deklarują, że część zysków ze sprzedaży swych towarów przeznaczać będą na rozwój ukraińskiego wojska. W związku z tym w wielu sklepach na produktach można zobaczyć naklejki z napisami „Wspieraj armię. Kupuj ukraińskie”.
Odbudowa ukraińskiego wojska, które po prorosyjskich rządach Janukowycza znalazło się w totalnej w rozsypce, stała się jednym z priorytetów państwa uwikłanego w zbrojny konflikt z Rosją. Obywatele mają tego świadomość. Dlatego na ulicach ukraińskich miast spotkać można wolontariuszy z puszkami, którzy zbierają datki na kamizelki kuloodporne, noktowizory, pistolety czy karabiny dla żołnierzy na froncie. Zorganizowano też publiczną akcję „Wyślij SMS. Wspieraj armię”. W ciągu paru miesięcy udało się w ten sposób zebrać ok. 170 milionów hrywn.
Na Ukrainie rozwija się więc nowy rodzaj obywatelskiej postawy, zwany konsumenckim patriotyzmem, w którym ludzie głosują hrywnami – oddają swoje głosy, wydając pieniądze. Ciekawe, czy w Polsce byłby możliwy taki rodzaj patriotyzmu? Czy ktoś zdołałby przeżyć 365 dni, zaopatrując się tylko w polskie produkty?
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/254378-patriotyzm-konsumecki-ogarnia-ukraine-czy-ktos-zdolalby-przezyc-365-dni-zaopatrujac-sie-tylko-w-polskie-produkty
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.