Berlin drży o swoje interesy nad Wisłą. Przed drugą turą wyborów panika w nieoficjalnym organie prasowym niemieckiego rządu

faz.net
faz.net

Nie tylko „elity” nad Wisłą drżą o wynik wyborów, który może ich pozbawić dotychczasowych wpływów, np. organ Michnika czy TVN odciąć od zasilania pieniędzmi budżetowymi. Także za naszą zachodnią granicą trwa alert.

Od czasu pierwszej tury wyborów niemieckie media nie mogą wyjść z szoku. Niemieccy dziennikarze bowiem chcąc sobie ułatwić pracę na „odcinku polskim” robią prasówkę z reguły tylko organów michnikowszczyzny: gazety z Czerskiej, tygodnika „Polityka”. A w nich jak wiadomo wieszczono zwycięstwo Komorowskiego już w pierwszej turze.

Takiego wyniku nikt nie mógł się spodziewać

— pisał dziennik „die Welt”.

Gdy wygrał kandydat PiS media między Odrą a Renem najpierw oniemiały, a potem ruszyły do akcji.

Naprawdę daleko poszedł Konrad Schuller z „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, który kilka dni opublikował typowy dla siebie, bardzo jadowity tekst o zagrożeniach jakie mogą pojawić się po zwycięstwie Andrzeja Dudy. Dla niepoznaki zatytułował swój artykuł: „Liberałowie w Polsce obawiają się „Orbanizacji”. Swoim rodakom Schuller tłumaczył, że może to oznaczać:

Koniec konstruktywnej polityki Polski.

Niemca zabolała zapowiedź, że Duda zerwie z praktyką „płynięcia w głównym nurcie UE” i że Polska będzie „twardo broniła swoich interesów”.

Tekst Schuller jest o tyle ważny, że „FAZ” jest uznawany za nieoficjalny organ współrządzącej od 10 lat chadecji. Można więc przyjąć, że dziennik ten wyraża zaniepokojenie sytuacją w Polsce przez rząd kanclerz Angeli Merkel.

Mówiąc wprost, Niemcy obawiają się, że przegrana Komorowskiego będzie pęknięciem pierwszego ogniwa systemu rządów w Polsce, który pozwolił im zrobić z naszego kraju swoją półkolonię gospodarczo-polityczną.

Komorowski wespół z Donaldem Tuskiem, a dziś Ewą Kopacz daje Berlinowi rękojmię, że Polska - jak nazywa to młodzież - „wyżej wała nie podskoczy” ani w polityce zagranicznej, ani energetycznej, ani żadnej innej, której nie granic nie wyznaczyłby nasz potężny zachodni sąsiad i jego interesy. Władza PO-PSL - ku radości Berlina - nie godzi się na zmianę prawa karnego w kierunku ścigania sprawców użycia sformułowania „polskie obozy”. Dla obecnej ekipy interesy mniejszości niemieckiej w Polsce są ważniejsze niż dbanie o polską mniejszość w Niemczech.

Jeśli red. Schuller pisze w formie zarzutu, że „Polska będzie twardo bronić swoich interesów”, to jest to zwykła bezczelność. I dlatego dobrze by było, aby Polacy sprawili przykrość red. Szullerowi, jego gazecie, jak i rządowi jego ojczyzny.

CZYTAJ ARTYKUŁ SCHULLERA W ORYGINALE.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...