Andreas Lubitz, podejrzany o świadome doprowadzenie do katastrofy airbusa linii Germanwigns we francuskich Alpach, przez ostatnie 90 sekund wykonał manewr, który może świadczyć, że w ostatniej chwili się rozmyślił – sugeruje niemiecki „Bild”.

Do takich wniosków gazeta doszła na podstawie odczytu czarnych skrzynek samolotu. O godzinie 10:29 Lubitz zablokował drzwi, uniemożliwiając kapitanowi powrót do kokpitu. Jednocześnie nastawił autopilota zniżanie samolotu.

Jednak na 93 sekundy przed katastrofą, drugi pilot ręcznie próbował regulować kurs i podnieść maszynę. Mechanizm jednak nie zadziałał.

Wcześniej francuscy śledczy ustalili, że Lubitz podczas wcześniejszego lotu pięciokrotnie sprawdzał, w jaki sposób gwałtownie obniżyć lot samolotu. Nikt jednak nie zwrócił na to uwagi, ponieważ wykonywał ten manewr podczas lądowania.

Airbus A320 linii lotniczych Germanwings, taniego przewoźnika należącego do Lufthansy, rozbił się 24 marca na trasie między Barceloną a Duesseldorfem. W katastrofie zginęło 150 osób.

Lap/rmf24.pl/Bild/TVP.Info/PAP