„To była walka, jaka rzadko się zdarza w historii narodów”. Dr Kostrzewa - Zorbas ocenia tragedię Euromajdanu

PAP/EPA
PAP/EPA

Tragiczne wydarzenia na Majdanie wspominają i analizują w Super Ekspressie publicyści i politolodzy.

To była walka, jaka rzadko się zdarza w historii narodów. Ostatnim wydarzeniem w Polsce, do którego można porównać Euromajdan sprzed roku, to polski Sierpień 1980 r. - przy czym na szczęście dla Polski przebieg tamtych wydarzeń był pokojowy, bez ponad 100 ofiar śmiertelnych, jakie były na Ukrainie. W późniejszych latach, np. w konfrontacji ze stanem wojennym, Polacy nie byli już tak odważni i nie walczyli już z takim poświęceniem jak Ukraińcy na Euromajdanie. Wiele narodów świata może się uczyć od Ukraińców

— mówi dr Grzegorz Kostrzewa - Zorbas, politolog. Publicysta tygodnika „wSieci” zaznacza, że media amerykańskie są o wiele ostrzejsze od polskiej czy europejskiej prasy w ocenie obecnych działań Putina. Z czego to wynika?

Między innymi z reakcji odrzucenia i reakcji przeciwdziałania na propagandę rosyjską, która dziś rozlewa się na cały świat, atakując przede wszystkim Stany Zjednoczone. Jest to widoczne w produktach propagandy Putina przeznaczonych dla całego świata. Bo trudno cały świat nastraszyć banderowcami - to hasło jest dobre na samą Ukrainę, Polskę czy kraje przyległe w Europie Środkowej i Wschodniej. Ale już w skali świata mało zrozumiałe jest to, kim byli banderowcy

— dodaje Kostrzewa - Zorbas.

Od 1991 r., nawet po pomarańczowej rewolucji, nie mieliśmy narodu ani państwa. To wciąż był rosyjski satelita z ludnością postsowiecką. Naród po Majdanie w wyniku tej przyspieszonej i przymusowej edukacji stał się też narodem politycznym

— mówi w rozmowie z „SE” Witalij Portnikow, ukraiński politolog i publicysta.

(…) czytam te różne opinie ekspertów zachodnich, a bywa, że nawet polskich, że Ukraińcy znów staną się prorosyjscy, jeżeli np. załamie się sytuacja gospodarcza. Otóż nie! Oni mogą wystąpić przeciwko jakiemuś rządowi, mogą zmienić władzę, ale nie będzie tego, o czym marzy Moskwa - że staniemy się odłamem narodu rosyjskiego. Tego nie będzie już na pewno

— zapewnia Portnikow. Publicysta tłumaczy także, dlaczego Zachód niemrawo reaguje na realne zagrożenie ze strony Putina.

Polacy znają historię i wiedzą, że kiedyś tak postępował wobec waszego kraju. Mógł zatrzymać Hitlera w latach 30., ale nie zatrzymał. Mógł w 1939 r., ale tego nie zrobił. Oni bardzo często przez długo wmawiają sobie, że jakoś to będzie, że można porozmawiać, pogłaskać, czymś kogoś takiego zadowolić. I niestety reagują dopiero wtedy, gdy już nie ma wyjścia

— dodaje politolog.

O rocznicy tragicznych zajść na Majdanie mówi także w Super Ekspresie Henryk Wujec. Dlaczego doszło do masakry?

Otóż przez głupotę Janukowycza. Ukraina miała podpisać stowarzyszenie z Unią Europejską. Społeczeństwo przygotowywano na to ze dwa lata, wszystko było już uzgodnione. Na tydzień przed podpisaniem Janukowycz spotkał się z Putinem i ogłosił, że tego nie będzie! Szczyt głupoty, on myślał, że zmieni nastawienie całego społeczeństwa, przestawiając zwrotnicę

— twierdzi Henryk Wujec, według którego nikt nie ma teraz pomysłu, jak zapobiec eskalacji przemocy ze strony Rosji.

(…) marzenia o tym, że UE lub USA wyślą tam wojska, to nieodpowiedzialność. To doprowadziłoby do frontalnego starcia NATO z Rosją, groziło III wojną światową! (…) Gdyby pojawiły się wojska NATO, to Rosja chętnie i jawnie „wzięłaby w obronę” miejscową ludność

— przestrzega Wujec.

źródło: se.pl/WUj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych