Gdyby Majdan padł, dziś wojna byłaby nie w Doniecku, tylko we Lwowie

Fot. PAP/EPA/ROMAN PILIPEY
Fot. PAP/EPA/ROMAN PILIPEY

Majdan dał Polsce czas. Niewiele, ale dał. Wykorzystajmy go, zanim rosyjskie czołgi zamoczą gąsienice w Bugu…

Dziś w Kijowie rocznica zwycięstwa Majdanu, Będzie na niej prezydent Komorowski. I dobrze, że będzie, nawet jeśli pojawią się obok niego banderowskiego flagi i okrzyki „Sława Ukrainie”.

Nie wiem, czy prezydent Komorowski wspomni w Kijowie – a powinien – że pierwszym polskim i pierwszym europejskim politykiem, który wsparł Majdan własna obecnością, był Jarosław Kaczyński. Bardzo mu to potem wypominano, niektórzy, a niektórzy, głównie PSL, sugerowali wręcz, że Kaczyński swoją obecnością na Majdanie wywołał wojnę na Ukrainie, że Rosja, w obronie przed Kaczyńskim musiała wejść na Ukrainę. Ciekawe,  co powie PSL o Komorowskim na Majdanie…

Dziękujmy Bogu, że rok temu Majdan zwyciężył, a nie padł. Co dał Majdan Ukrainie, niech ocenią sami Ukraińcy. Z całą pewnością Polsce dał wiele. Dał zwłaszcza czas, niewiele, ale dał, bo gdyby Majdan nie zwyciężył, tylko padł, dziś wojna na Ukrainie też by była, tyle tylko, że nie w Doniecku, a we Lwowie. I może jeszcze bardziej, niż w Doniecku okrutna i krwawa.

Zachodnia Ukraina nie zniosłaby dłużej władzy kremlowskiego namiestnika Janukowycza. Zamiast secesji donieckiej, byłaby secesja lwowska. Wspierany przez Kreml Janukowycz próbowałby ten ruch spacyfikować, więc lałaby się krew, nie w Doniecku i Ługańsku, 800 kilometrów od naszych granic, ale kilometrów osiem, już w Rawie (Ruskiej). I mielibyśmy u naszych granic nie tylko rosyjskie czołgi, ale też i groźny, nacjonalistyczny ukraiński żywioł.

Zyskaliśmy czas, ale jak go wykorzystać?” Powiedział to Andrzej Duda. Wzmocnić i dozbroić armię, głównie siłami własnego przemysłu zbrojeniowego, żądać większej obecności NATO, włącznie z twardą infrastrukturą, tarczą antyrakietową i bazami wojskowymi. Wzmocnić siły obronne państwa na tyle, żeby się nie opłacało Polski atakować. Po prostu – musimy być silni, zwarci i gotowi.

Trzeba to zrobić, tylko kto ma to zrobić – śpiący Komorowski, który kiedyś ze „ślepego snajpera” rechotał, orły z czekolady lepił, a jeszcze niedawno zapewniał, że na nasze bezpieczeństwo nikt nie czyha? Albo Ewa Kopacz, zbierająca z podwórka dzieci, zamykająca drzwi i siedząca cicho? Odważna przed Orbanem, ale drżąca przed Putinem? A może Radosław Sikorski, który bronił Janukowycza przed Majdanem? A może przewodniczący Komisji Obrony Niesiołowski, dla którego wrogiem jest PiS, a nie Putin?

Zmieńmy ich, zmieńmy jak najszybciej, zanim łuny znad Doniecka przeniosą się nad Wołyń i już z Zamościa będzie je widać.

Zmieńmy ich, zanim Rosjanie zamoczą gąsienice czołgów w Bugu…

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych