Przeczołgać czołganego przez wszystkich Orbana to dziecinada. Przeczołgajcie Putina albo Merkel!

fot. PAP/Jacek Turczyk
fot. PAP/Jacek Turczyk

Wobec możnych tego świata Komorowski, Kopacz i Tusk trzęsą portkami. Stać ich tylko na czołganie Orbana. Są jak zomowcy, którzy tak złomotali bandytę, „aż mu kredki wypadły z tornistra”.

Gdy czytam i słucham, jak Ewa Kopacz „przeczołgała”, „dała nauczkę” i „udzieliła ostrej reprymendy” Viktorowi Orbanowi, przypomina mi się dowcip z czasów stanu wojennego. Rozmawia dwóch zomowców po służbie. – Ale dzisiaj naje… solidarnościowemu bandycie – mówi jeden. – Jak to zrobiłeś? – dopytuje kolega. – Dorwałem go na podwórku i spuściłem taki łomot, że aż mu kredki wypadły z tornistra”. Przeczołganie Viktora Orbana to po prostu dziecinada. Cała Unia Europejska czołga Orbana od lat i na wszystkie sposoby. Orbanowi trzeba coś zaproponować, żeby go wyrwać z uścisku Putina. Dziecinadą jest czołganie Orbana, podczas gdy przeczołgać się powinno Angelę Merkel. Francois’a Hollande’a i choćby Donalda Tuska jako przewodniczącego Rady Europejskiej.

Orban jest w jakimś sensie ofiarą bierności takich ludzi jak przewodniczący Tusk i nieuczciwego grania z Putinem takich europejskich przywódców jak kanclerz Merkel i prezydent Hollande. Wobec możnych Ewa Kopacz jest cichutka i pokorna jak trusia. Mogą jej wcisnąć każdy kit i zachęcić do popełnienia każdego głupstwa. Podobnie jest zresztą z prezydentem Bronisławem Komorowskim i „prezydentem Europy” Donaldem Tuskiem. Czołgać to trzeba było Putina po katastrofie smoleńskiej, a nie udawać, że to wielki przyjaciel Polski i szczery demokrata, i na tej podstawie dawać mu się robić totalnie w balona oraz narażać polski interes narodowy, a Polaków na hańbę i poniżenie. Pozwolenie Putinowi na totalną kontrolę terenu katastrofy, wraku oraz praktycznie wszystkich dowodów, a potem na samodzielne sporządzenie raportu Anodiny i prowadzenie tzw. śledztwa upewniło rosyjskiego tyrana w przekonaniu, że może bezkarnie zrobić każde świństwo, dopuścić się każdego kantu, a nawet najcięższych przestępstw.

Oczywiście czołgać Putina powinno się na miarę polskich możliwości, czyli pozyskując zwolenników w UE, ale także takie kraje jak USA, Kanada czy Izrael. Być może wtedy udałoby się poskromić szersze plany Putina, których częścią jest wojna z Ukrainą. To, że mu się po 10 kwietnia 2010 r. upiekło, tylko go rozbestwiło i pokazało, że w Polsce ma mięczaków i naiwniaków u władzy, a Zachodowi wszystko „wisi”. I to wszystko działo się przy ogromnym udziale Donalda Tuska, Bronisława Komorowskiego oraz Ewy Kopacz - jako szefowej pierwszej oficjalnej delegacji rządu RP w Rosji po tragedii. Wtedy nie było nie tylko mowy o przeczołganiu Putina, ale nawet o zwątpieniu w jego dobre intencje. Zarówno p.o. prezydenta, a później głowa państwa, jak i rząd stali przed Putinem na łapkach, czołgając tych w Polsce, którzy to krytykowali. Dlatego obecne pokrzykiwania na Orbana i zastępcze czołganie węgierskiego premiera są po prostu groteskowe i żenujące. Nie możemy uderzyć silnych, to „nawalimy” komuś słabszemu, „aż mu kredki wypadną z tornistra”.

Stanowczym i twardym trzeba było być wobec Angeli Merkel, gdy zakulisowo rugowała traktat lizboński ustalając nieformalną dyktaturę niemiecką w UE, z prezydentem Hollande’m w roli przyzwoitki czy raczej paprotki. A właśnie przez to, że Merkel wyrzuciła traktat lizboński do kosza możliwe są obecne działania wobec Rosji, których Merkel z nikim nie raczy uzgadniać, z „prezydentem” Tuskiem na czele. W efekcie Ukraina jest przedmiotem gry niemiecko-rosyjskich, a czasem francusko-rosyjskich interesów. Nie trzeba być wielkim strategiem, żeby zauważyć, iż niemieckie czy francuskie interesy nie są europejskimi, a tym bardziej polskimi, szczególnie w kontekście tego, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. Powinni to wiedzieć Donald Tusk i Radosław Sikorski, gdy składali hołdy Angeli Merkel i namawiali do tego, by faktycznie została cesarzową w niemieckiej Europie. Powinni wiedzieć, że niemieckie elity rządzące nie są takimi idiotami i dyletantami, jak polskie za ich rządów i dla nich liczy się przede wszystkim interes Republiki Federalnej i Niemców.

Teraz mamy głupawą, niczemu niesłużącą pokazówkę z czołganiem Viktora Orbana, natomiast w kwestii bezpieczeństwa Polski wszystko zmierza wyłącznie ku gorszemu. Zmierza ku temu, bo wobec możnych rządzący Polską oraz „prezydent Europy” wyłącznie trzęsą portkami (i spódnicami). Albo opowiadają uspokajające bajki na dobranoc o bezpieczeństwie Polski, jak robi to „wujcio” Bronisław Komorowski. Do Bronisława Komorowskiego, Ewy Kopacz i Donalda Tuska można by zaapelować: pokażcie odwagę i stanowczość wobec silnych, zamiast łomotać tych, którym „kredki wypadają z tornistra”. Inaczej się tylko ośmieszacie.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...

Redaktor Naczelna: Marzena Nykiel

Zespół: Krzysztof Bałękowski, Wojciech Biedroń, Adam Kacprzak, Jacek Karnowski, Michał Karnowski, Tomasz Karpowicz, Kamil Kwiatek, Aleksander Majewski, Adam Stankiewicz, Weronika Tomaszewska, Anna Wiejak.

Autorzy: Łukasz Adamski, Piotr Cywiński, Krzysztof Feusette, Grzegorz Górny, Edyta Hołdyńska, Jerzy Jachowicz, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Maja Narbutt, Maciej Pawlicki, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło.

Używasz przestarzałej wersji przeglądarki Internet Explorer posiadającej ograniczoną funkcjonalność i luki bezpieczeństwa. Tracisz możliwość skorzystania z pełnych możliwości serwisu.

Zaktualizuj przeglądarkę lub skorzystaj z alternatywnej.