W swoim wystąpieniu przed komisją senatu USA ds. sił zbrojnych były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Zbigniew Brzeziński mówił, że bardzo martwi go to, jak rosyjski prezydent może interpretować wydarzenia z ostatniego roku –donosi „Newsweek.pl”.

Przecież 12 miesięcy temu nikt nawet nie przypuszczał, że siły zbrojne Rosji wylądują na Krymie i go zajmą. A nawet gdyby to przewidział, to zostałby uznany za podżegacza wojennego

—mówił Brzeziński. Dodał, że jego zdaniem rosyjski prezydent wciągnął z inwazji na Krym własne wnioski.

Opowiem państwu jaki mam koszmar. Otóż jednego dnia i to dosłownie jednego dnia Putin zajmuje Rygę i Tallin, bo nie ma możliwości by te kraje same go powstrzymały, a my - zachód - mówimy, że to skandaliczne i szokujące, wyrazimy oburzenie i nie robimy absolutnie nic więcej. Szybko bowiem pojawiają się głosy, że nie można ryzykować wojny atomowej. Przecież nie zbierzemy floty na Bałtyku, nie przeprowadzimy desantu jak w Normandii

—zaznaczył Brzeziński. Jego zdaniem, by ten koszmar się nie ziścił już dziś powstrzymywanie Putina musi mieć bardziej realną formę.

Musimy doprowadzić do sytuacji, że gdy ktoś planuje atak musi się liczyć z nadzianiem się na zęby. Dlatego rekomenduję by w państwach bałtyckich rozlokować niewielkie - nieprowokacyjne oddziały amerykańskie, czy NATO. Kompania (około 100) amerykańskich żołnierzy w Estonii w żaden sposób nie może zaatakować Rosji, ale Putin będzie wiedział, że jeśli tam wejdzie, to będzie musiał zetrzeć się na lądzie z oddziałami amerykańskim, niemieckimi, czy brytyjskimi

—przekonywał były doradca Jimmy’ego Cartera. Zdaniem Brzezińskiego realną formę musi mieć także powstrzymywanie Putina na Ukrainie.

Wprawdzie nie sądzę, że planuje on zajęcie całego kraju, bo to byłoby dla niego zbyt niebezpieczne. Ale podsycany tam przez niego konflikt eskaluje. Tam są przynajmniej setki, o ile nie dziesiątki tysięcy rosyjskich żołnierzy i to nie może być ignorowane. I owszem sankcje ekonomiczne tak, bo one w końcu wzmogą wśród Rosjan przekonanie, że Putin się myli. Ale musimy też odpowiedzieć już i to środkami natychmiastowymi i odczuwalnymi takimi jak uzbrojenie Ukraińców w broń defensywną

—tłumaczył Brzeziński amerykańskim senatorom. Słynny politolog nie jest jedynym zwolennikiem przekazania broni walczącym z prorosyjskimi separatystami Ukraińcom. Podobna opinia pojawiła się w weekend na stronach dziennika New York Times.

Kryzys na Ukrainie przypomina lekcję z czasów Zimnej Wojny

—pisze w komentarzu gazeta. Kanclerz Merkel i senator McCain wyciągnęli zupełnie inne wnioski z 20-wiecznej historii stosunków ze Związkiem Radzieckim. Spór toczy się o to czy Zachód powinien dostarczyć broń Ukrainie w wojnie z Rosją. Jak pisze NYT to przykład skrajnie różnego podejścia do Rosji wśród państw Zachodu. Merkel w Monachium zdecydowanie sprzeciwiła się dostarczaniu broni na Ukrainę i po raz kolejny wezwała do kontynuowania nacisku na Rosję i doprowadzić do zawieszenia broni.

Nie jest to jeszcze wybór o którym mówił Winston Churchill - „wojna albo gadanie”. Wszyscy zgadzają się, że rozwiązanie dyplomatyczne jest najlepsze. Jednak John Kerry nalegał, aby Zachód zjednoczył się w obliczu kryzysu.

Z kolei niemiecki tygodnik „Die Welt” pisze dziś, że Angela Merkel chciałaby zamrozić konflikt na Ukrainie z zachowaniem wszelkich zasad prawa międzynarodowego, którego Putin nie przestrzega w ogóle.

Zdaniem gazety może to jednak oznaczać tymczasową kapitulację przed Putinem. Zdaniem autora Putin testuje na Ukrainie jak zachowałby się zachód w wypadku jego ofensywy w krajach bałtyckich. Dlatego brak odpowiedzi ze strony Europy i czekanie na wynik sankcji może być zbyt miękką odpowiedzią.

Ryb, newsweek.pl