Obcinanie głów spowszedniało, więc dżihadyści palą żywcem. Rosja ogniem przebija się na zachód. Wojny eskalują wokół Polski

fot: youtube
fot: youtube

Żywcem spaliło pojmanego jordańskiego pilota wojskowego Państwo Islamskie. Pokazało światu nagranie wideo, przyciągające uwagę bardziej od spowszedniałych scen obcinania głowy, a bardziej dynamiczne od ukrzyżowania.

Celem głównym jest dalszy wzrost rekrutacji i poparcia, zwłaszcza wśród młodych muzułmanów z Azji, Afryki i coraz częściej – Ameryki i Europy, gdzie niektórzy obywatele państw zachodnich dokonują religijnej konwersji jednocześnie z przygotowaniami do walki zbrojnej lub do jej wspomagania finansowego, logistycznego, wywiadowczego, propagandowego lub innego. Wiadomo już, że zbiorowa egzekucja dziennikarzy „Charlie Hebdo” skutecznie zwiększyła rekrutację do organizacji dżihadystycznych. Wojna między cywilizacjami osiągnęła taką eskalację, że odrzucenie i niszczenie wszystkich reguł drugiej strony wyzwala największy entuzjazm, jedność i energię. Działania wojenne Al-Kaidy – i licznych organizacji z nią współpracujących lub z niej powstałych jak Państwo Islamskie – nie ograniczają się do terytoriów odległych od Polski. Paryż leży blisko.

Ofensywę w kierunku zachodnim – ku granicom NATO i Unii Europejskiej – nasilają siły rosyjskie na Ukrainie, wsparte ostatnio masowym napływem żołnierzy, broni i sprzętu z Rosji. Po zburzeniu ciężkim ogniem sławnej wieży i terminalu międzynarodowego portu lotniczego w Doniecku, Rosjanie przygotowują się między innymi do ataku na nadmorskie miasto portowe Mariupol po drodze do Krymu i Odessy, Mołdawii i Rumunii. Coraz częściej od ostrzału giną cywile. Ale twardo broniąc się, Ukraina ma rosnącą szansę na dużo większą, niż dotąd, pomoc części państw NATO w broni i sprzęcie, wywiadzie i rozpoznaniu, oraz doradcach i instruktorach. Rosyjskie zasoby militarne i gospodarcze są wielokrotnie za małe, aby Rosja mogła zwyciężyć z Zachodem jako całością, ani z samymi Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Niemożliwa do wygrania przez Kreml jest ani wojna błyskawiczna, ani wojna na wyczerpanie. Lecz duża część zachodniej opinii publicznej tego nie wie lub nie docenia. Prezydent Władimir Putin eskaluje wojnę kinetyczną dla zwycięstwa na wojnie psychologicznej. Również do panowania nad Rosją potrzebni mu są wrogowie. Wróg najbardziej sprawdzony to Polacy.

Obie wojny łączy mechanizm eskalacji, który wyjaśnił Carl von Clausewitz – jeden z najbardziej wpływowych w świecie teoretyków wojny. Deeskalacja środkami dyplomatycznymi dawno przestała być możliwa na Ukrainie, a nigdy nie była możliwa między dżihadystami a resztą świata. Wojny mobilizują strony walczące do rosnącego wysiłku i ryzyka tak długo, aż jedna strona zwycięża – lub równowaga powstaje po równoczesnym wyczerpaniu się zasobów obu stron. Eskalująca wojna – ostrzegał Clausewitz – stopniowo zmienia się w wojnę totalną.

Ale to tylko jedna z cech łączących wojną na wschodzie z wojną na południu – oraz na zachodzie, licząc Paryż i inne miasta. Przyczyny wojen bywają nie tylko polityczne – Clausewitz badał wojnę przede wszystkim jako narzędzie polityki – lecz także biologiczne, psychologiczne i kulturowe. Polityka wywołała obie wojny, ale nie ma już nad nimi pełnej władzy. Stają się coraz bardziej sposobem życia i źródłem tożsamości milionów ludzi.

Cykl wojny i pokoju jest nieregularny i mało obliczalny, ale trwały i nieodłączny od dziejów człowieka i cywilizacji. Najstarszy zachowany w świecie dokument stosunków międzynarodowych to traktat pokojowy – próba zakończenia wojny sprzed blisko 3300 lat. Cyklu dziejowego nie można przeczekać w domu. Cała teoria – z Clausewitzem włącznie – i historia wskazują zgodnie: władze państw położonych w miejscu i czasie zagrożeń wojennych muszą bezpieczeństwo militarne przyjąć za najwyższy rzeczywisty priorytet. Symbolem takiej polityki jest w cywilizacji zachodniej Winston Churchill.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...