Kolejna awaria samolotu linii AirAsia. Na pokładzie wybuchła panika

Czytaj więcej Subskrybuj 50% taniej
Sprawdź
Fot. Alec Wilson from Khon Kaen, Thailand/flickr.com/CC/Wikimedia Commons
Fot. Alec Wilson from Khon Kaen, Thailand/flickr.com/CC/Wikimedia Commons

Tanie linie lotnicze AirAsia w ostatnim czasie mają poważne problemy. 28 grudnia doszło do tragicznej katastrofy airbusa, a w sobotę miała miejsce kolejna usterka, która przyprawiła o szybsze bicie serca pasażerów.

Samolotowi, który wyruszał z lotniska Surabaja na indonezyjskiej wyspie Jawa - tego samego, z którego wyruszyła maszyna tragicznego rejsu QZ8501, w czasie rozpędzania zgasły silniki. Ludzie byli przeświadczeni, że spotka ich to, co pasażerów rozbitego samolotu. Na pokładzie wybuchła panika. 90 procent ze 120 pasażerów szybko opuściło samolot i domagało się zwrotu pieniędzy.

Mimo to, kapitan obwieścił, że lot do Bandung się odbędzie. Na pasie startowym pojawiła się obsługa techniczna przewoźnika i wymieniła zepsute urządzenia, ale to nie uspokoiło pasażerów, którzy nie mieli zamiaru ponownie wsiadać na pokład samolotu.

Przestraszeni ludzie udali się do biura AirAsia znajdującego się na lotnisku i tam zażądali zwrotu pieniędzy, ale przewoźnik odmówił. Samolot z pasażerami, którzy nie zgłosili swoich protestów, wystartował i szczęśliwie doleciał do Bandung.

Wszyscy mają jeszcze w pamięci tragiczny lot z lotniska Surabaja, jaki miał miejsce 28 stycznia. Samolot zniknął z radarów, a dwie doby później odnaleziono prawdopodobny wrak maszyny.

Na jej pokładzie znajdowało się 162 pasażerów i członków załogi. Najprawdopodobniej wszyscy zginęli.

gah/tvn24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych