Wznowiono poszukiwania załogi "Cemfjorda". Wśród zaginionych marynarzy - 7 Polaków, głównie z Trójmiasta

fot.PAP/EPA
fot.PAP/EPA

Na północ od Szkocji zatonął niewielki statek przystosowany do transportu cementu. Według armatora ośmioosobową załogę, którą uznaje się za zaginioną, stanowiło 7 Polaków i Filipińczyk.

Jak donosi TVP Info, cztery osoby z załogi cementowca pochodzą z Trójmiasta (w tym kapitan), dwie z województwa zachodniopomorskiego, jedna z centralnej Polski.

Najmłodszy z marynarzy miał 24-lata. Armator i firma pośrednicząca w zatrudnianiu marynarzy, na prośbę rodzin nie podaje szczegółowych informacji

— podaje stacja.

Akcję poszukiwania rozbitków, przerwaną w sobotę wieczorem z powodu ciemności i złej pogody, wznowiono w niedzielę.

Działania zostały wznowione, kiedy tylko pojawiło się światło dzienne. Latają dwa śmigłowce poszukiwawczo-ratownicze straży przybrzeżnej, które przeczesują teren. W regionie katastrofy są również cztery statki ratownicze – relacjonował w TVP Info Tony Redding, rzecznik armatora statku.

Jak informuje stacja, nie zauważono dotychczas żadnych rozbitków. Akcja koordynowana jest z Szetlandów. Wrak najprawdopodobniej w niedzielę zostanie odholowany do portu Wick.

Statek „Cemfjord” płynął z ładunkiem cementu z Aalborg w Danii do portu Runcorn w hrabstwie Cheshire, w Wielkiej Brytanii. Ostatni raz jednostkę pływającą pod banderą cypryjską widziano w piątek ok. godz. 13.30 czasu lokalnego. Na morzu panowały wówczas bardzo złe warunki pogodowe.

Według brytyjskich mediów, dopiero w sobotę ok. godz. 14.30 czasu lokalnego załoga promu „Hossey” zauważyła w cieśninie Pentland Firth, między północno wschodnią Szkocją i Orkadami, w odległości ok. 15 mil morskich na północny wschód od niewielkiego portu Wick, przewrócony wrak, którego dziób utrzymywał się nad powierzchnią wody. W pobliżu nie dostrzeżono tratw, ani szalup ratunkowych. Załoga promu zaalarmowała służby ratunkowe.

Armator statku Brise Shiffahrts Gmbh z Hamburga poinformował, że załogę statku stanowiło 7 Polaków i Filipińczyk. Informację tę potwierdził PAP konsulat RP w Edynburgu. Rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski poinformował, że polskie placówki dyplomatyczne „weryfikują czy na pokładzie cementowca, który zatonął u wybrzeży Szkocji byli obywatele polscy i jaki jest ich los”.

Według armatora, który zatrudnia wielu polskich marynarzy, od załogi statku nie odebrano sygnałów ratunkowych. W rejonie panowała wówczas bardzo zła, sztormowa pogoda, która nadal się utrzymuje.

W zakrojonej na szeroką skalę akcji poszukiwawczej brały udział w sobotę śmigłowce RAF-u, statki ratownicze z portów w Thurso, Wick, Longhope i Stromness jak również jednostki ochrony wybrzeża. Według brytyjskiej Agencji Ratownictwa Morskiego i Ochrony Wybrzeża nie zauważono dotychczas żadnych rozbitków.

Z powodu zapadających ciemności akcję przerwano w sobotę późnym wieczorem; ma być wznowiona w niedzielę. W rejonie katastrofy pozostał holownik „Hercules”, który oświetla miejsce tragedii i ostrzega przepływające statki.

Akcja koordynowana jest z Szetlandów. Wrak najprawdopodobniej w niedzielę zostanie odholowany do portu Wick.

Musimy obawiać się najgorszego, jednak będziemy kontynuować poszukiwania tak długo, jak się da, z użyciem wszystkich środków, które mamy do dyspozycji

— powiedziała telewizji ITV Susan Todd z Agencji Ratownictwa Morskiego i Ochrony Wybrzeża.

Przez pewien czas będziemy szukać ludzi w wodzie oraz szalup ratunkowych znajdujących się na pokładzie w nadziei, że komuś udało się w nich schronić

— - dodała.

Zdaniem ekspertów, przewrócenie statku, w połączeniu z faktem, że nie odnotowano wezwań o pomoc może świadczyć o tym, że statek przewrócił się i zaczął tonąć tak nagle i szybko, że nie zdążono z jego pokładu wysłać sygnału Mayday. Z uwagi na fakt, że akcję poszukiwawczo-ratowniczą rozpoczęto dopiero po natknięciu się na wrak, prawdopodobnie zawiodły także automatyczne systemy uruchamiające nadawanie takiego sygnału.

Liczący 83 metry długości „Cemfjord”, o wyporności 2301 t, zbudowano 30 lat temu jako uniwersalny statek do przewozu towarów. W 1998 r. przebudowano go i przystosowano do transportu cementu.

Jak poinformował brytyjski dziennik „The Independent” w swym wydaniu internetowym, „Cemfjord” ma już za sobą groźny wypadek. W lipcu ub. r. osiadł na mieliźnie koło wyspy Laeso, u północnych wybrzeży Danii. Stwierdzono wówczas, że 57-letni rosyjski kapitan statku był w momencie wypadku kompletnie pijany.

PAP/ansa/jub/tvp.info

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych