Niemiecka młodzież coraz mniej wie o historii. Mimo tego władze Berlina postanowiły zlikwidować lekcję historii dla 5 i 6 klas gimnazjum. Zastąpią je lekcje „nauk społecznych”, z szczególnym naciskiem na gender – donosi niemiecki portal „freiewelt.net”.

Nowy program nauczania opracowany przez senator ds. oświaty z ramienia socjaldemokratów (SPD) Sandry Scheeres ma wejść w życie w przyszłym roku. Dzieci zamiast o cesarzu Ottonie i wojnie 30-letniej będą uczyć się „ról płciowych” oraz o „miejscu mniejszości seksualnych w społeczeństwie”. I będzie to „osadzone w kontekście historycznym”.

Na tym jednak nie koniec. By dopasować szkołę do „dzisiejszych czasów”, oprócz nauki gender dzieci otrzymają szkolenia z „kontaktu z mediami” oraz „będą wychowywane do demokracji”. Planowane są także lekcje „zapobiegania przemocy”.

Niektórzy rodzice protestują przeciwko zmianom. Ale są w mniejszości.

Nikt nie chce, by jego dzieci były indoktrynowane ideologią gender i potem nie były w stanie zbudować własnej płciowej tożsamości. Nikt nie chce, by z jego dzieci wyrośli seksualizowani niedouczeni dorośli. Mimo tego tylko niewiele rodziców protestuje i zdaje sobie sprawę z zagrożeń

—pisze „freiewelt.net”. Według portalu można by się spodziewać, że w siódmej klasie historia wróci do berlińskich szkół. Tak jednak nie będzie. A w każdym razie nie do końca.

Historia będzie uczona nie chronologicznie tylko na postawie ważnych postaci historycznych, w oparciu o ich role, m.in. płciowe oraz orientację seksualną

—dodaje „freiewelt.net”. Kolejny „postępowy” eksperyment, dzięki któremu dzieci będą miały jeszcze mniejsza wiedzę historyczną. Za to jednak będą odpowiednio wytresowane ideologicznie.

Ryb, freiewelt.net, familien-schutz.de