Mec. Hambura: "To dla mnie katastrofa, że istnieje w Niemczech przyzwolenie, aby traktować kwestię polską tak, jak zarządziły to władze III Rzeszy". NASZ WYWIAD

zpwn.org: II Kongres Organizacji Polskich w Düsseldorfie
zpwn.org: II Kongres Organizacji Polskich w Düsseldorfie

Sprawa mniejszości polskiej w Niemczech, która - według ostatniej decyzji tamtejszego MSW - nie istnieje, trafi do sądu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Tyle jest warta polsko-niemiecka „przyjaźń”. Wniosek o przyznanie Polakom statusu mniejszości narodowej odrzucony!

Jakie będą dalsze kroki wobec państwa niemieckiego, jeśli sądy w RFN także uznają, że mniejszość polska nie istnieje rozmawiamy z mec. Stefanem Hambura, pełnomocnikiem Związku Polaków w Niemczech.

Raczej nie zaskoczyła pana ta decyzja niemieckiego MSW.

Mec. Stefan Hambura: Ta decyzja była nam potrzebna, aby wstąpić na drogę sądową. Zakładaliśmy taką decyzję obserwując dotychczasowe zachowanie władz Republiki Federalnej Niemiec w tej sprawie i nie można było się niczego innego spodziewać.

Jakie będą kolejne kroki?

Teraz pójdziemy do sądu. Jeżeli sądy podejmą decyzję taką samą jak MSW, to wykorzystaniu wszystkich instancji, pójdziemy do Strasburga. Rada Europy podchodzi bardzo otwarcie i rozszerzająco do sprawy mniejszości narodowych. A nasza sprawa należy do tych, które wcześniej czy później trafi tam na wokandę. Może przytoczę pewną ciekawostkę. Podczas II Kongresu Organizacji Polskich w Düsseldorfie, na którym była obecna pani poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk. Podszedł do mnie szef Deutsches-Polen Institut dr Dieter Bingen i zapytał jak sobie wyobrażam kwestię polskiej mniejszości, czy chodzi nam o kontynuację działań mniejszości polskiej przed wojną. Odpowiedziałem mu, że oczywiście tak. Odpowiedział też, że obecnie państwo niemieckie ma jeszcze komfortową sytuację, bo teraz domagamy się uznania za mniejszość narodową tych Polaków, którzy są potomkami przedwojennych działaczy Związku Polaków w Niemczech, czyli do ok. 30 tysięcy osób. A jeśli sprawa będzie musiała dotrzeć do Strasburga, to być może tamtejszy trybunał dokona takiej rozszerzającej interpretacji, że za mniejszości narodowe Niemcy będę musieli uznać inne nacje: Turków, Hiszpanów i innych. Warto sobie bowiem uzmysłowić, że mniejszość Polska istniała na terytorium całych przedwojennych Niemiec. Jan Kaczmarek, szef Związku Polaków w Niemczech był przyjęty przez ówczesnego kanclerza Niemiec – Adolfa Hitlera. W czasie wojny nie wymordowano wszystkich Polaków ze Związku. Dziś żyją ich potomkowie. To jest bardzo ważne, aby ta prawda przedarła się wreszcie, także do polskiej opinii publicznej w ogóle nieświadomych tego faktu. Polscy politycy, media przejęły niemiecką narrację w tej sprawie, że Polacy się zniemczyli. To nie jest do końca prawda. Albo twierdzą, że jest u nich dużo Turków i powinniśmy zrozumieć ich niechęć do nadawania statutu mniejszości.

W waszej walce o odzyskanie przez niemieckich Polaków należnego im statusu bardzo przydałoby się wsparcie władz polskich. Ale na to chyba nie ma co liczyć…

Podczas swojego expose nowy minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna powiedział bardzo ważną rzecz: „uważnie przyglądamy się także statusowi Polaków w Niemczech”. Te słowa padły z trybuny sejmowej a to oznacza, że sprawa mniejszości polskiej w RFN zaistniała oficjalnie w polityce. Myślę, że po decyzji niemieckiego MSZ przyszedł czas, aby od tego „przyglądania się” przejść do aktywnego wspierania.

Na jakie konkretne działania wspierające polskiego rządu liczą Polacy w Niemczech?

Temat mniejszości polskiej powinien być od dzisiaj tematem każdego spotkania przedstawicieli władz polskich z niemieckimi. To powinien być tzw. stały temat podnoszony przez stronę polską. W tej odpowiedzi z MSW jest wskazanie, że dużo zależy od decyzji parlamentu niemieckiego, a taka decyzja może nastąpić w wyniku nacisku Polski. Niemcy muszą mieć świadomość, że ta sprawia jest priorytetem dla rządu Rzeczypospolitej Polskiej niezależnie od tego, kto akurat tworzy rząd. Jednak mogę zapewnić, że niezależnie od tego, co będzie w tej sprawie robić Warszawa, my będziemy „eksploatować” wątek sądowy.

Czy trzeba będzie renegocjować układ polsko-niemiecki z 1991 r., w którym zawarto ten nieszczęsny zapis, że Polacy w Niemczech to grupa etniczna, a nie mniejszość narodowa?

Nie trzeba będzie nic renegocjować. Wielokrotnie już mówiłem, że ten traktat z 1991 roku jest bardzo dobry, ale w literalnym zapisie. Natomiast w praktyce nie jest respektowany. Przyznaje to nawet strona niemiecka. Była sekretarz stanu Cornelia Pieper przyznawała, że jest asymetria w wykonywaniu postanowień traktatowych. Całkowicie zgadzam się z tą wykładnią pani Pieper. W kontekście sprawy mniejszości polskiej trzeba zadać fundamentalne pytanie: co się dzieje z państwem prawa, jakim jest Republika Federalna Niemiec, która jawnie utrzymuje skutki rozporządzenia Hermanna Göringa z 27 lutego 1940 roku. To dla mnie jest – przyznam szczerze – jakaś katastrofa, że istnieje w Niemczech przyzwolenie, aby traktować kwestie mniejszości polskiej tak, jak zarządziły to władze III Rzeszy.

Dotarłem do dokumentu z 1961 r., w którym w sprawie Związku Polaków w Niemczech do sądu zwracało się zachodnioniemieckie MSW. Skoro więc mniejszość istniała w 1961 r., to jak to się stało, że dziś jej nie ma? Wymarli wszyscy? Nie było przecież od tamtej pory żadnej wojny polsko-niemieckiej. Warto sobie uświadomić, że do początku lat 90. Niemcy w Polsce także nie mogli działać jako mniejszość narodowa, a co więcej – wielu z tych Niemców nie znało niemieckiego. Identycznie stanie się z wieloma Polakami w Niemczech, jeżeli pojawią się ku temu odpowiednie warunki. Walczymy o danie szansy, o kursy językowe na koszt niemieckiego podatnika, tak jak w Polsce są kursy językowe dla Niemców na koszt polskiego podatnika. Chcemy też uświadomić naszym niemieckim partnerom, że jeśli zajdą ważne okoliczności, to o status mniejszości dla Polaków powalczymy razem z Turkami, Hiszpanami, Włochami i innymi nacjami. I razem z nimi możemy pójść do Strasburga.

Rozmawiał Sławomir Sieradzki

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...