Saakaszwili przewiduje protesty w Gruzji i ostrzega: "Będzie to otwarcie drzwi dla Rosji"

fot. youtube.com
fot. youtube.com

Micheil Saakaszwili - gruziński były prezydent, który wyrwał swój kraj z postsowieckich szponów i wprowadził na drogę reform - drogę ku Europie, teraz żyje na wygnaniu i nie może wrócić do Gruzji, gdyż tam został wydany nakaz jego aresztowania.

W rozmowie w Forbes’em Saakaszwili ostrzega jednak, że jego ojczyzna zaczyna być kontrolowana przez prorosyjskiego oligarchę - Bidzinę Iwaniszwilego, który mimo że nie ma w rządzie żadnego stanowiska, posiada nieformalnie duże wpływy. Saakaszwili ostrzega, że działania Iwaniszwilego mogą doprowadzić do powstania, takiego jakie miało miejsce niecały rok temu na Ukrainie - na kijowskim Majdanie. To w konsekwencji może zdestabilizować Gruzję, eskalować przemoc i popchnąć Gruzję w rosyjskie ręce.

Były prezydent Gruzji mówi, że nie będzie oglądał swojego kraju z odległości, gdy ten znajdzie się w kłopotach:

Wrócę do Gruzji. (…) Chcę aby nasz kraj błyszczał.

Komentując aktualną sytuację międzynarodową i działania prezydenta Rosji Saakaszwili tłumaczy:

Putin ma bardzo dokładny plan, którego nawet nie ukrywa: odtworzyć Związek Radziecki w nowym formie i włączyć niektóre terytoria w granice Rosji. Stworzyć coś na kształt Unii Euroazjatyckiej. Podąża tym planem. Bazując na tej wiedzy, trzeba się naprawdę postarać, aby zniszczyć plany Putina i nie stać się ich ofiarą. Przede wszystkim, konieczne jest zwiększenie siły instytucji państwowych, patriotycznych uczuć i pokazanie, że agresja będzie Rosję sporo kosztowała. Po drugie, konieczne jest posiadanie silnych partnerów

— wyjaśnia.

Przewiduje także, że aktualny rząd Gruzji może doprowadzić do destabilizacji w kraju.

To wszystko wybór Iwaniszwilego. Jedno jest pewne: on zadecydował o prywatyzacji kraju tak, jakby go odziedziczył. Gruzja nie może być niczyją własnością. Gruzini się zorganizują i odpowiedzą na to - nie mam wątpliwości. Jestem pewien, że nasze społeczeństwo aspiruje do lepszej przyszłości. I to nie jest kwestia lat, tylko miesięcy, kiedy społeczeństwo się przeorganizuje i zareaguje na próbę uzurpacji Iwaniszwilego

— zapowiada.

Zauważa także, że nie jest przypadkiem, że rząd Gruzji nie wspiera Majdanu. Dodaje, że dla Gruzji to jest bardzo zła polityka, tym bardziej, że Gruzja powinna szukać partnerów, a nie ich tracić.

Musimy zrobić wszystko, żeby zapobiec konfliktowi w Gruzji. Byłby on bowiem otwarciem drzwi dla Rosji

— alarmuje.

mc,Forbes

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych