Ukraińskie qui pro quo. "Być albo nie być" Ukrainy zadecyduje się w dopiero najbliższych latach

PAP/EPA
PAP/EPA

Konia z rzędem temu, kto potrafi dziś wytyczyć wschodnią granicę Ukrainy… Czy Krym jest jeszcze częścią jej terytorium? Na mapach w zachodniej Europie ten zajęty przez Rosjan teren już jest zaznaczany „paskami” lub odrębnym kolorem. Czy kontrolowane przez prorosyjskich separatystów obwody doniecki i ługański, ba, cała tzw. Noworosja to nadal Ukraina, czy już nie? Na internetowej stronie amerykańskiego magazynu „National Geographic” także ten obszar został wyodrębniony. Walka Kijowa o zachowanie integralności terytorialnej kraju to nie jedyny problem naszego wschodniego sąsiada. Jest jeszcze jeden, jakkolwiek to zabrzmi, poważniejszy: wielki znak zapytania nad polityczną przynależnością całego ukraińskiego państwa do Europy.

Ukraińscy wyborcy obrali kurs na Europę; zwycięski blok prezydenta Petra Poroszenki i Front Ludowy premiera Arsenija Jaceniuka, którzy wedle pobieżnych obliczeń uzyskali łącznie ok. 45 proc. poparcie (dużo to, czy mało…?), już ogłosili podjęcie rozmów o utworzeniu rządowej koalicji. „Po raz pierwszy w ukraińskim parlamencie będzie absolutna większość sił demokratycznych”, cieszy się mer Kijowa, były bokser Witalij Kliczko, który startował w wyborach z pierwszej pozycji na liście bloku Poroszenki. Oznacza to jednak nie mniej i nie więcej, tylko - używając terminologii z dyscypliny uprawianej przez Kliczkę – że ring jest wolny i prawdziwe starcie sił demokratycznych na Ukrainie dopiero nastąpi.

Demokracja ma bowiem swoje prawa. Na tej zasadzie w naszym kraju, zaledwie po kilku latach od upadku komunizmu do władzy powrócili postkomuniści, z premierem Józefem Oleksym i prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. „Powrót” Polski do Europy był przy tym o tyle łatwiejszy, że nawet oni nie podważali kierunku naszego marszu, że z naszą ponadtysiącletnią historią należymy do najstarszych państw na kontynencie oraz, że od początku ustrojowej transformacji mogliśmy liczyć na silne wsparcie naszych starań o przyjęcie do europejskiej wspólnoty i Sojuszu Północnoatlantyckiego. Sytuacja Ukrainy jest o wiele bardziej skomplikowana: ten - jak lekceważy Władimir Putin - „sztuczny twór”, powstał po rozpadzie ZSRS, który prezydent Rosji uznaje za „największy dramat w jej dziejach”. Co gorsza, młode państwo ukraińskie nie ma tak zdecydowanego poparcia w stolicach zachodniej Europy co do jego unijnych i wojskowo-obronnych aspiracji w szeregach NATO.

Wyborczy sukces Poroszenki i Jaceniuka, acz ważny, jest zatem połowiczny, bo po klęsce tzw. pomarańczowej rewolucji i płonącym Majdanie stanowi pierwszy krok w kierunku Europy. Najbardziej wpływowi w UE Niemcy i Francuzi, mając na uwadze rosyjskie interesy, o perspektywie pełnoprawnego członkostwa Ukrainy we wspólnocie mówią półgębkiem, używając różnorakich zamienników w rodzaju „uprzywilejowane partnerstwo” czy „stowarzyszenie”… Na skutek ich sprzeciwu legły tez w gruzach ukraińskie plany przystąpienia do NATO. Ponadto, istnieją jeszcze dwie poważne przeszkody na wyboistej drodze Ukraińców na Zachód: po pierwsze, nie jest to społeczeństwo homogeniczne, a po drugie - jak wykazały nasze doświadczenia - na skutek zmęczenia nieuniknionymi uciążliwościami przemian ustrojowych ci, którzy po wyborach zepchnięci zostali do kąta opozycji, jutro mogą okazać się… wyborczymi zwycięzcami.

Ma rację Kliczko, który cieszy się ze zdobycia „absolutnej większości sił demokratycznych” w ukraińskim parlamencie. Niczego to jednak nie przesądza, Ukraińcy będą jeszcze musieli wylać wiele potu i łez, oby nie krwi, dla potwierdzenia swej woli przynależności do europejskiej rodziny. Czy wystarczy im sił i determinacji?

Być albo nie być” Ukrainy, której wschodnie granice, z Krymem czy bez, z Noworosją w lub poza jej obszarem sprawiają dziś wielu takie trudności, zadecyduje się dopiero w najbliższych latach.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych