Działacze z Okinawy, regionu na południu Japonii, przyjechali do Szkocji, by obserwować przebieg referendum niepodległościowego, zaplanowanego na 18 września. Szukają inspiracji i poparcia dla własnych starań o secesję od kraju kwitnącej wiśni.

Ruch niepodległościowy w Okinawie jest bardzo słabo rozwinięty, szczególnie w porównaniu ze Szkocją, ale jego członkowie liczą, iż plany budowy kolejnej amerykańskiej bazy wojskowej w Nago, miasta położonym w północnej części prefektury, zwiększą poparcie dla secesji wśród lokalnych mieszkańców.

Chcemy zobaczyć jak zareagują Wielka Brytania oraz wspólnota międzynarodowa, jeśli Szkoci zdecydują się na odłączenie od Londynu

—mówi ekonomista Uniwersytetu w Okinawie, prof. Masaki Tomochi, jeden z liderów „Ruchu Niepodległości Riukiu” w rozmowie z brytyjskim dziennikiem „The Guardian”.

Szkocja ma prawo być niezależna i decydować o własnej przyszłości

—dodaje. Okinawa, w której skład wchodzi 160 wysp i wysepek, jest najmłodszym terytorium państwa japońskiego. Do 1879 r. istniało tu niepodległe królestwo Riukiu. Do tych czasów Tomochi i jego koledzy, wśród których są m.in. przedstawiciele lokalnych mediów, chcą wrócić.

W czasie II wojny światowej wyspy należące do Okinawy wpadły w ręce Amerykanów i zostały oddane Japonii dopiero w 1972 r. Wielu mieszkańców ma wrażenie, że wciąż podlega kolonizacji.

W ostatnich latach sprzeciw wobec ulokowania w Okinawie kolejnych amerykańskich sił zbrojnych stale rósł. Prefektura stanowi zaledwie 0,6 proc. terytorium Japonii i gości ponad połowę z 47 tys. stacjonujących w kraju kwitnącej wiśni amerykańskich żołnierzy oraz 75 proc. baz.

Nie można zrobić kroku, by nie natknąć się na bazę wojskową USA. Mieszkańcy Okinawy wprawdzie zależą od baz, bo w nich pracują, ale z drugiej strony boją się amerykańskich żołnierzy

—tłumaczy amerykański politolog z Cornell University, Mark Seldon. Według niego ruch niepodległościowy zrodził się w 1995 r., po tym jak wybuchły masowe protesty na wyspie, w reakcji na zgwałcenie miejscowej 12-latki przez trzech amerykańskich żołnierzy. Były to największe protesty w historii prefektury.

Ludzie zażądali likwidacji – ich zdaniem- najbardziej niebezpiecznej z baz, bazy lotniczej w Futenma. Rząd zgodził się jednak tylko na przeniesienie jej na mniej zaludniony obszar prefektury. Mieszkańcy wyspy nadal domagają się jednak całkowitego usunięcia amerykańskiej obecności z terytorium wyspy. Władze w Tokio i Waszyngtonie twierdzą, że najpierw muszą wybudować nową bazę w Nago. Na to miejscowi się nie godzą. Spór więc trwa

—tłumaczy Seldon. Ponieważ władze centralne nie reagują na ich żądania, mieszkańcy Okinawy uznali, że jedynym sposobem na pozbycie się obecności wojsk USA, jest niepodległość.

Secesja to jedyne wyjście. Musimy wrócić do czasów, kiedy Riukiu było oddzielnym bytem, a nie częścią Japonii. Nie chcemy by Amerykanie lokowali tu swoją broń, a już na pewno nie broń atomową

—podkreśla Masaki Tomochi. Obecnie poparcie dla niepodległości Okinawy wynosi ok. 15 proc. To duży wzrost wobec 2011 r., kiedy tylko 4,7 proc. mieszkańców prefektury było za secesją.

Władze w Tokio argumentują, że niepodległość zmniejszyła by radykalnie bezpieczeństwo Okinawy, w której skład wchodzą wyspy Senkaku, o które kraj kwitnącej wiśni toczy spór z państwem środka. Zdaniem japońskich władz prefektura, pozbawiona amerykańskich baz i ochrony władz centralnych, byłaby łatwym łupem dla Chin. Tomochi temu zaprzecza.

Chiny ani razu na nas nie napadły, kiedy byliśmy nienależnym królestwem. To Japonia nas zajęła. I to jej się obawiamy. Mamy odrębny język i kulturę. I chcemy je rozwijać. Oraz handel z państwem środka

—mówi ekonomista. W tym ma im pomóc Szkocka Partia Narodowa (SNP). Japońscy działacze nie tylko będą się przyglądać referendum w Edynburgu, ale także uczyć się jak prowadzić kampanię niepodległościową i organizować wiece i protesty. Oraz pozyskiwać sojuszników zagranicą.

Ryb, Guardian.co.uk, RT, AP