Prawa człowieka a sprawiedliwość. "ETPCz to instytucja lewacka, skierowana przeciw sądom narodowym, i jako taka zwykle podważa ich wyroki"

fot. echr.coe.int
fot. echr.coe.int

Kilka dni temu sporo zamieszania narobił news ze Strasburga. Oto Europejski Trybunał Praw Człowieka oskarżył Polskę, że pogwałciła prawa dwóch oskarżonych o terroryzm, Palestyńczyka Abu Zubajda i Saudyjczyka Abd al – Rahima al Nashiri. Podobno w latach 2002-3 podczas pobytu w tajnym więzieniu CIA w Starych Kiejkutach byli torturowani. I – jeśli nie będziemy się odwoływać, trzeba będzie zapłacić  obu panom, przebywającym aktualnie w Guantanamo, 230 tys. euro. Całkiem spora sumka na więzienną wypiskę, prawda?

Prezydent Komorowski pospieszył z oświadczeniem, w którym znalazł się taki oto passus „ten wyrok, to dla nas powód do wstydu”, a minister Sikorski, choć przecież człowiek bywały, basował mu:

Wyrok jest nieprawomocny, uzasadnienie liczy 400 stron. Musimy je przeanalizować i zdecydować czy się odwoływać.

Nie myślałam, że jest na świecie jakaś sprawa, w której będę się zgadzać z Leszkiem Millerem, ale to on zaprezentował głos rozsądku.

Orzeczenie Trybunału w Strasburgu uważam za niesprawiedliwe i niemoralne. Niesprawiedliwe, bo opiera się na spekulacjach i plotkach, a niemoralne – bo Trybunał stawia prawa terrorystów nad prawami ich ofiar.

Oczywiście, nie wierzę w nagłe nawrócenie Leszka Millera na przyzwoitość - gdyby nie był w tym czasie premierem, z pewnością „krakałby” inaczej.

Ale kto tylko chce wiedzieć, wie, że ETPCz to instytucja lewacka, skierowana przeciw sądom narodowym, i jako taka zwykle podważa ich wyroki. Nie jest strukturalnie powiązana z Unią, działa na podstawie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, i jest ostatnią instancją sądową dla obywateli krajów, które ratyfikowały ten dokument. Ale prezentuje dokładnie to samo „odchylenie lewicowo-liberalne”. Polska przegrała tam proces  z Alicją Tysiąc, której podobno odmówiono aborcji. Na podstawie innego wyroku Wojciech Pomorski stracił prawo do widywania dzieci, ponieważ nie zgodził się  aby podczas widzeń rozmawiały z nim po niemiecku. Trybunał stwierdził wtedy, iż

nie leży to w interesie dzieci, aby podczas spotkań z ojcem, rozmawiały z nim po polsku.

Widać też, że ani prezydent Komorowski, ani minister Sikorski nie wiedzą jak bardzo Trybunał Praw Człowieka jest w Europie krytykowany. Oto opinia brytyjskiego sędziego lorda Hoffmana po jakimś zderzeniu ze Strasburgiem w 2009 roku: ”

Trybunał nie uniknął pokusy rozszerzania swojej jurysdykcji i aplikowania swoich zapisów w stosunku do wyroków sądów narodowych.

I dodał, że powinno się

ukrócić jego częste ingerowanie w szczegóły ustawodawstwa krajów członkowskich, które podpisały Konwencję.

A nie dalej jak kilka miesięcy temu przewodniczący belgijskiego Trybunału Konstytucyjnego Marc Bossuyt skrytykował ETPCz za to, że, delikatnie mówiąc, kieruje się nie prawem, lecz politycznymi czy personalnymi uprzedzeniami. Można znaleźć więcej takich przykładów.

Angielscy konserwatyści nie cierpią Trybunału Praw Człowieka. A te złe emocje dyktuje im długie i złe doświadczenie. Pamiętam wybuch gniewu – nie tylko torysów! – po orzeczeniu Trybunału, że pozbawienie czynnego prawa wyborczego trzykrotnego mordercy Johna Hirsta jest „bezprawne”. I teraz zdarza się, że jakiś lewicowy poseł gnany postępem składa do Izby Gmin interpelację, by zmienić prawo na korzyść takich jak Hirst. Od kilku lat David Cameron toczy batalię z Trybunałem, a w 2011 roku w Brukseli powiedział nawet, że wolałby, aby ETPCz nie wtrącał się w brytyjski system sądowniczy i penitencjarny.

Zrobimy wszystko co w naszej mocy – mówił - żeby Wielka Brytania mogła wyrzucać ludzi, którzy są zagrożeniem dla naszego społeczeństwa.

Ale nie jest to łatwe. Jego kraj to demokracja, a w 2009 roku powstało AIRE / Advise on Individual Rights In Europe/, centrum doradcze, które tylko do 2012 dostało od państwa prawie 200 tys. funtów. Anglicy wpadli w furię, bo pieniądze szły z ich podatków. AIRE Centre wygrało w Trybynale Praw Człowieka sprawę dwóch kryminalistów z Somalii, Abdisameda Sufi i Abdiaziza Elma / oszustwa, napady, włamania, publiczne obnażanie się/, których sąd brytyjski polecił wydalić z kraju. Strasburg orzekł, że „po ekstradycji Somalijczycy mogą być narażeni na złe traktowanie”, i bandyci mają prawo nadal przebywać na Wyspach. A z wyroku tego skorzystało 200 innych somalijskich kryminalistów. AIRE wygrał też w Trybunale sprawę nigeryjskiego gwałciciela. Jego ekstradycja została zablokowana, bo „odesłanie go do Nigerii gwałciłoby jego prawo do życia rodzinnego”, miał żonę w Anglii. Trzebaż większego głupstwa?

Ale to nie koniec szaleństw Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Cameron walczył o to, aby dożywocie dla 53 morderców skazanych prawomocnym wyrokiem, znaczyło rzeczywiście dożywocie. ((Dokładnie rok temu Trybunał zarządził, że „nie udzielenie zasądzonemu nadziei na uwolnienie jest niezgodne z Europejską Konwencją Praw Człowieka”.** Jednak w lutym tego roku brytyjski sędzia Sądu Apelacyjnego lord Thomas, wbrew zaleceniom Trybunału, orzekł, że dwukrotny morderca Ian McLauglin dostaje oto dożywocie, a nie 40 lat. A minister sprawiedliwości Chris Grayling pochwalił go publicznie.

To dobra decyzja – powiedział – nasze sądy powinny mieć prawo posyłać najbardziej okrutnych zbrodniarzy do więzienia na resztę  ich życia. I myślę, że Brytyjczycy są zadowoleni z tego, że ich sądy  nie zgadzają się z TPCz i utrzymują prawo, które jest stanowione w naszym parlamencie.

Chciałabym kiedyś usłyszeć taką deklarację od prezydenta Komorowskiego i ministra spraw zagranicznych Sikorskiego. Ale to chyba marzenie nie do spełnienia…

Już we wrześniu 2013 roku na konwencji Partii Konserwatywnej premier Cameron groził, że stracił cierpliwość do tych werdyktów Trybunału Praw Człowieka, które urągają zdrowemu rozsądkowi – i rozważa wyjście z Konwencji Praw Człowieka. A minister sprawiedliwości Chris Grayling zaraz dodał:

Europejska Konwencja Praw Człowieka przewróciła do góry nogami nasze brytyjskie prawo, oparte na naszej tradycji prawnej i naszym poczuciu sprawiedliwości…Stała się zakładnikiem politycznej poprawności…

Czy prezydent Komorowski i premier Tusk przy okazji ostatniego wyroku Trybunału w Strasburgu zareagowali zgodnie z polską racją stanu i, jak brytyjski Sąd Apelacyjny, posłali go do diabla? Nie. Obawiam się, że nawet nie wiedzą, że mogą to zrobić. Ni wiedzy, ni odwagi.

Komentarz ukazał się na portalu SDP.PL

Autor

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...