"Ten samolot nie powinien zostać zestrzelony – to był akt terroru". Andriej Ilin - Ukrainiec mieszkający w Berlinie o ataku na malezyjski samolot. NASZ WYWIAD

PAP/ EPA
PAP/ EPA

Mieszkający w Berlinie Ukraińcy od miesięcy wspierają Majdan i swój kraj w walce przeciwko Rosji. Dziś przed ambasadą Rosji w stolicy Niemiec dwóch Ukraińców organizuje akcję demonstracyjną (na bardziej liczebną demonstrację trzeba zaczekać 24 godziny po złożeniu wniosku) w sprzeciwie wobec terroryzmowi rosyjskiemu, który doprowadził do zestrzelenia samolotu pasażerskiego i śmierci prawie 300 osób.

Rozmawiamy z Andriejem Ilinem, jednym z Ukraińców biorących udział w akcji pod ambasadą Rosji.

wPolityce.pl” Robicie dziś demonstrację pod ambasadą Rosji w Berlinie. Jaki jest jej cel?

Andriej Ilin: Tak, ale to nie jest demonstracja, to jest akcja indywidualna – pikieta. Dwóch ludzi będzie trzymało plakat przed ambasadą.

I co chcecie osiągnąć tą akcją? Powód jest oczywisty – wczoraj został został nad wschodnią Ukrainą zestrzelony cywilny samolot. Chcemy zwrócić uwagę opinii publicznej, kto stoi za tą tragedią.

Rosyjskie władze twierdzą, że to był wypadek, błąd? Wierzy pan w te wyjaśnienia? Dziś już wiemy, że celem było zestrzelenie ukraińskiego samolotu wojskowego, ale źle ocenili sytuację i wystrzelili do samolotu cywilnego.

A jak pan ocenia to zdarzenie? Właśnie w ten sposób – rosyjscy separatyści zestrzelili ten samolot pasażerski, bo sądzili, że to maszyna wojskowa.

Prezydent Ukrainy Poroszenko powiedział, że nie był to wypadek, lecz akt terroru. Ma rację? W zasadzie jest to prawidłowe określenie tego czynu. Nie ma tu co zaprzeczać, ten samolot nie powinien zostać zestrzelony – to był akt terroru.

Gdyby nie agresja Rosji na wschodnią Ukrainy nie doszłoby do tej tragedii. Jak pan ocenia podejście Zachodu do tej rosyjskiej agresji?

Tu ciężko coś powiedzieć w dużym skrócie. Mówiąc wprost to naturalnie jest agresja na niepodległy kraj. To oczywiście nie jest w porządku. Ale trzeba uświadomić światu zachodniemu, Europejczykom i Amerykanom, że jeśli nie zareagują, to może się tak zdarzyć, że za parę lat rosyjskie czołgi mogą pojawić się niedaleko Berlina.

Rozmawiał Sławomir Sieradzki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych