Grzegorz Górny: Rozkład ukraińskich struktur siłowych nie dziwi, jeśli na czele armii i służb specjalnych stali obywatele Rosji

fot. PAP/EPA
fot. PAP/EPA

Niedawno Andriej Iłłarionow, były doradca prezydenta Putina, przebywający obecnie w USA, ujawnił, iż plany rosyjskiej napaści na Ukrainę przygotowywane były już od dawna. Rewolucja na Majdanie nie była więc powodem moskiewskiej agresji, a jedynie pretekstem, który przyspieszył dawno podjętą decyzję.

Warto w tym kontekście przypomnieć, iż rosyjska strategia wojskowa przewiduje uruchomienie przez swą agenturę długofalowych wewnętrznych procesów rozkładowych w obozie przeciwnika, zanim nastąpi atak. Armia powinna wejść na terytorium wroga w sytuacji, gdy jest on maksymalnie osłabiony i niezdolny do stawiania oporu. Ta doktryna stosowana była z powodzeniem przez imperium rosyjskie od wieków – wystarczy przypomnieć sobie rozbiory I Rzeczpospolitej, gdy jedno z największych państw ówczesnej Europy, rozłożone od środka, oddało swą niepodległość praktycznie bez walki.

W tym kontekście zastanawiającym faktem jest, że dwaj ostatni ministrowie obrony narodowej Ukrainy za prezydentury Wiktora Janukowycza – Dmitrij Sałamatin (prywatnie zięć byłego wicepremiera Rosji Olega Soskowca) oraz Pawło Liebiediew – byli obywatelami Federacji Rosyjskiej. Paszporty rosyjskie posiadali także dwaj ostatni szefowie Służby Bezpieczeństwa Ukrainy: Igor Kalinin (były funkcjonariusz sowieckiego KGB, weteran wojny w Afganistanie) oraz Aleksander Jakimienko (do 1998 roku oficer rosyjskiej Floty Czarnomorskiej na Krymie).

Jeśli wojskiem i służbami specjalnymi Ukrainy kierowali ostatnio obywatele Rosji, warto zadać kilka pytań: Czy to nie przypadek, że ukraińska armia nie posiada żadnych planów wojskowych na wypadek konfliktu zbrojnego z Rosją?

Czy to nie przypadek, że najważniejsze jednostki bojowe armii ukraińskiej rozlokowane są przy zachodniej granicy państwa, natomiast wschodnia granica pozostaje praktycznie bezbronna? Czy to nie przypadek, że ostatnio w ramach reorganizacji wewnętrznej armii rozformowano najbardziej wartościowe jednostki, zdolne do prowadzenia działań bojowych? Czy to nie przypadek, że za prezydentury Janukowycza spadła liczebność armii ukraińskiej, zmniejszył się jej budżet oraz zdolność bojowa? Czy to nie przypadek, że zaprzestano ostatnio zakupów nowoczesnego uzbrojenia dla ukraińskiego wojska? Czy to nie przypadek, że na wyższe stanowiska w armii ukraińskiej nominowani byli oficerowie nie kryjący swych sympatii prorosyjskich? Podobna sytuacja panowała w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), która w tym czasie stała się niemal przezroczysta dla Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB).

Komentując tę sytuację, obecny wiceprzewodniczący SBU Ołeksandr Skybinecki powiedział:

Trudno tu mówić o jakiejś przypadkowości. O tym można było mówić do czasu wydarzeń na Krymie. Teraz wszystko odbywa się w pewnym logicznym ciągu, pojawia się więc naturalna myśl, iż owe nominacje były o wiele wcześniej zaplanowane – być może już parę lat naprzód. Nie ma zaś najmniejszej wątpliwości, że już w tym okresie przeciwko Ukrainie prowadzona była wojna informacyjna oraz innego rodzaju działalność rozkładowa. Tak więc wersja, że Liebiediew, Sałamatin, Kalinin i Jakimienko byli rosyjskimi agentami wpływu, ma bardzo poważne podstawy.

Jak mówi Skybinecki, w czasie, gdy ministrami resortów siłowych Ukrainy byli obywatele Rosji, doszło do „zrujnowania zdolności obronnej Ukrainy i rozchwiania systemu koordynującego rozbudowę sił zbrojnych”.

Retoryka obecnych władz na Kremlu nie pozostawia wątpliwości, że traktują one Polskę jako swego geopolitycznego przeciwnika. Każdy, kto zna praktykę postępowania Rosji wobec swych rywali, wie doskonale, że ich celem jest maksymalne osłabienie wroga przez uruchomienie wewnętrznych procesów rozkładowych w obozie nieprzyjaciela. W przypadku Ukrainy, która nie była przecież uznawana przez Moskwę za wroga, lecz za „strategicznego sojusznika” i „bratni naród”, praktyka ta przyniosła daleko idące skutki. Jak więc zastosowanie owej metody może wyglądać w przypadku Polski?

Grzegorz Górny

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych