Rok Rosji w Polsce. "Z bandytą nie rozmawia się o malarstwie czy muzyce klasycznej, ale pakuje go do paki"

Jest rok 1939, wiosna. W roku poprzednim dokonał się Anschluss Austrii przez III Rzeszę. Niedawno Niemcy zajęły Czechosłowację i powstał Protektorat Czech i Moraw. Hitler wydaje coraz bardziej wojownicze pokrzykiwania, coraz wyraźniej widać, że Monachium było zalegitymizowaniem jego agresywnych ambicji, a nie sposobem na trwały pokój, jak łudził się premier Chamberlain. Żydzi w Niemczech i na zajętych przez Niemców terytoriach są poddawani coraz okrutniejszym prześladowaniom.

Tymczasem Francja szykuje się do Roku Niemiec, którym został ogłoszony rok 1940. Odzywają się głosy oburzenia, choć społeczeństwo nastawione jest antywojennie. Mimo to Hitler wywołuje odrazę, a jego poczynania budzą coraz żywsze protesty.
Jean Zay, minister edukacji w rządzie Edouarda Daladiera (nie ma tam ministerstwa kultury, za imprezę odpowiada więc resort edukacji) tłumaczy dziennikarzom, że rok Niemiec nie ma nic wspólnego z poczynaniami „pana Hitlera”. W jego ramach w Niemczech ma się ukazać nowe tłumaczenie dzieł Woltera oraz pełne wydanie sztuk Moliera. We Francji zaś zostaną m.in. przypomniani wielcy niemieccy kompozytorzy: Bach i jego synowie Wilhelm Friedemann oraz Carl Philip Emmanuel, a także Scheidt, Telemann czy Heinichen. No i Wagner, którym co prawda zachwyca się także „pan Hitler”, ale przecież Wagner jest wielkim kompozytorem niezależnie od zachwytów krzyczącego kanclerza.
Est-ce que Zay fait un imbécile? – pytają francuskie gazety. Tam, w Niemczech, agresja na suwerenne państwo i przyłączenie innego kraju, rządy despoty, ustawy norymberskie, kolejne groźby, a Francuziki jak gdyby nigdy nic robią sobie Rok Niemiec. Molier, Wolter, Bach, Wagner – oni oczywiście nie odpowiadają za Hitlera w najmniejszym stopniu. Ale nie ma najmniejszego powodu, żeby w obliczu narastającej agresji niemieckiego rządu Paryż organizował wspólną imprezę, także kulturalną. Nie ten moment, nie te okoliczności.

No dobrze. Przyznaję – nie było Roku Niemiec we Francji. Nie dlatego, że w 1940 r. Francja była już pod niemiecką okupacją i zaczął się tam nie Rok Niemiec, ale cztery lata Niemiec. Dlatego, że wymyśliłem tę historyjkę, aby pokazać, jakim absurdem jest Rok Rosji w Polsce, którego broni dzisiaj minister Zdrojewski.

Tłumaczenie Zdrojewskiego jest dokładnie takie samo jak fikcyjne tłumaczenie Zaya: tu chodzi o sztukę, o tłumaczenia polskich dzieł, o występy rosyjskich artystów, a nie o politykę. I proszę mi nie mówić, że Putin (zwany już też Putlerem) to nie Hitler. Proszę pamiętać, że w mojej opowiastce mówimy o roku 1939 na wiosnę – II wojna światowa się jeszcze nie zaczęła.

Niestety, pan minister Zdrojewski raczy – jak to niegdyś trafnie określił w swoim sejmowym przemówieniu Janusz Korwin-Mikke – rżnąć głupa. Międzyrządowa impreza zawsze jest decyzją polityczną, podejmowaną w konkretnym kontekście. Próby dowodzenia, że odbywa się jakoś poza bieżącymi okolicznościami, są skazane na niepowodzenie. Poza kontekstem może się odbywać to, co dzieje się na najniższym szczeblu, czyli tam, gdzie w grę wchodzą jakieś całkiem prywatne inicjatywy. I nikt przy zdrowych zmysłach się nie domaga, żeby ich zakazać. Ale oficjalny Rok Rosji to coś całkiem innego. I nie chodzi tu o to, żeby karać Puszkina, Lermontowa, Bułhakowa, Sienkiewicza, Chopina czy kto miałby być w programie obchodów. Chodzi o to, że polski rząd nie może wpadać w schizofrenię. Jeśli uznajemy, że Rosja jest państwem groźnym, wrogim i postępującym na scenie międzynarodowej po bandycku, zawieszamy takie przyjazne inicjatywy jak Rok Rosji. Po prostu dlatego, że z bandytą nie rozmawia się o malarstwie czy muzyce klasycznej, ale pakuje go do paki. Jeśli ich nie zawieszamy, to znaczy, że nasze ostre słowa wobec Rosji są nic nie warte.

Bogdanowi Zdrojewskiemu radzę, żeby zrobił eksperyment myślowy i postarał się sobie wyobrazić, że jest ministrem Jeanem Zayem w roku 1939 i ma właśnie zdecydować, czy rok 1940 będzie we Francji Rokiem Niemiec. Takie eksperymenty czasami naprawdę pomagają.

Łukasz Warzecha

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...

Redaktor Naczelna: Marzena Nykiel

Zespół: Krzysztof Bałękowski, Wojciech Biedroń, Adam Kacprzak, Jacek Karnowski, Michał Karnowski, Tomasz Karpowicz, Kamil Kwiatek, Aleksander Majewski, Adam Stankiewicz, Weronika Tomaszewska, Anna Wiejak.

Autorzy: Łukasz Adamski, Piotr Cywiński, Krzysztof Feusette, Grzegorz Górny, Edyta Hołdyńska, Jerzy Jachowicz, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Maja Narbutt, Maciej Pawlicki, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło.

Używasz przestarzałej wersji przeglądarki Internet Explorer posiadającej ograniczoną funkcjonalność i luki bezpieczeństwa. Tracisz możliwość skorzystania z pełnych możliwości serwisu.

Zaktualizuj przeglądarkę lub skorzystaj z alternatywnej.