Za absurdalne należy uznać podtrzymywanie przez polskie MSZ pomysłu ogłoszenia 2015 Rokiem Rosji w Polsce. Rosyjska aneksja Krymu i utrzymująca się presja wojskowa Moskwy na Ukrainę powinny skutkować rezygnacją z wszelkich polsko-rosyjskich imprez kulturalnych. Agresor nie może być traktowany jak partner, z którym będziemy wymieniali się zespołami artystycznymi – pisze politolog dr. Przemysław Żurawski vel Grajewski na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”.
Według niego propozycja wystosowana pod adresem Polski, Rumunii i Węgier przez wiceprzewodniczącego Dumy Państwowej Rosji Władimira Żyrinowskiego, dotycząca ewentualnego udziału tych państw w rozbiorze Ukrainy, jest kuriozalna.
Nie oznacza to jednak, że nie zasługuje na poważną i przemyślaną odpowiedź
—zaznacza politolog.
Żyrinowski znany jest z ekscesów. W tym wypadku jednak nie wystąpił ze swoim pomysłem na mównicy parlamentarnej czy w programie telewizyjnym. Propozycję bandyckiej spółki złożył na piśmie, poparł ją powagą funkcji pełnionej w oficjalnym organie państwa rosyjskiego, w którego imieniu przedstawił swój projekt rządom państw ościennych. Polskie MSZ, do którego wpłynęło w tej sprawie urzędowe pismo od instytucji państwa rosyjskiego, musi więc nań zareagować
—dodaje. A reakcja ta powinna być dobrze przemyślana. Dlatego jego zdaniem warto się zastanowić, czy Żyrinowski, zawsze tak układny wobec Putina, działał bez wiedzy i zgody Kremla. Bowiem „Głos Rosji” wskazał, że „główne roszczenia wobec Ukrainy ma Polska”, a ścisłej „polscy nacjonaliści”.
Najbardziej logicznym wytłumaczeniem całej akcji jest przyjęcie założenia, że adresatem rosyjskich propozycji nie są Polacy, Węgrzy i Rumuni, lecz Ukraińcy. To oni mają uwierzyć w rzekome zakusy sąsiadów na ich kraj, przed którymi obronić ich może tylko Moskwa. W „informacjach” o „polskich nacjonalistach dybiących na Lwów” jest tyle prawdy, co w płynących z tego samego źródła i z tej samej inspiracji ostrzeżeniach o „banderowcach czyhających na Przemyśl” i w doniesieniach o „szkoleniu bojowców majdanu w obozach w Polsce i na Litwie”
—wyjaśnia Żurawski vel Grajewski. Dlatego jego zdaniem reakcja Polski na rosyjską ofertę powinna być skierowana do Rosjan, tylko Ukraińców.
Najlepiej, aby odpowiedzią Warszawy była wspólna polsko-ukraińska deklaracja, z otwartym wskazaniem na rosyjską intencję skłócenia obu naszych narodów
—przekonuje. Wobec tego – ciągnie politolog dalej – jakiekolwiek gesty przyjaźni, czynione przez Polskę pod adresem Rosji, takie jak rok Rosji w Polsce, są sprzeczne z interesami Rzeczypospolitej, godzą bowiem w zaufanie ku niej ze strony zagrożonych przez Moskwę narodów, w tym Ukraińców.
Dalsze brnięcie w kierunku umizgów wobec Rosji musi być przerwane. […]. Zużywanie ograniczonych polskich środków na propagowanie współpracy z Rosją nie ma żadnego pozytywnego sensu, przeciwnie, służy imperialnym interesom Kremla. Polska pomaga w ten sposób Moskwie udawać przed własną i środkowoeuropejską opinią publiczną, że nic dramatycznego się nie dzieje iże Federacja Rosyjska jest normalnym państwem
—uważa politolog.
Ryb, GPC
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/188995-zurawski-vel-grajewski-dalsze-brniecie-w-kierunku-umizgow-wobec-rosji-musi-byc-przerwane
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.