Znany komentator sportowy Krzysztof Miklas obraził Izabelę Małysz. Poszło o jej ewentualną obecność na igrzyskach olimpijskich w Soczi.
Adam Małysz ma być attache polskiej reprezentacji. Jednak do Soczi może nie polecieć. Wszystko przez to, że Polski Komitet Olimpijski nie zgodził się, żeby na igrzyskach towarzyszyła mu żona Izabela.
Małysz, choć był na czterech igrzyskach, nie do końca widać zdaje sobie sprawę, jak wyglądają olimpijskie procedury i kwestia załatwiania olimpijskich akredytacji. (...) Być może Iza doszła do wniosku, że chłopa za długo w domu nie było, teraz znów go nie będzie, a taka wycieczka na igrzyska to zawsze jakaś atrakcja. Tyle, że igrzyska to nie zwykłe pucharowe zawody albo nawet mistrzostwa świata. W charakterze żon jeżdżą tylko małżonki albo mężowie członków Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, bo to impreza MKOl-u i on ustanawia tu prawa sam dla siebie –
napisał na swoim blogu Miklas.
Dalsza część wpisu także nie była miła dla żony Adama Małysza. Krzysztof Miklas nazwał ją krzykaczką.
Swoją drogą Iza Małyszowa na igrzyskach naszej reprezentacji mogła by się przydać. W Wiśle przez lata mówiono, że jak czasem pokrzyczała na Adama (co jest świętym prawem każdej żony), to i wyniki zaraz były lepsze. Więc gdyby PKOl pomyślał wcześniej i akredytował ją na przykład jako masażystkę (w MKOl-u nikt uprawnień nie sprawdza), a powierzył jej obowiązki krzykaczki, to medale byłyby pewniejsze –
twierdzi komentator sportowy.
Maciej Gąsiorowski/Fakt
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/sport/93739-drwi-z-zony-malysza