Paragwaj pokonał w rzutach karnych 4-3 Niemcy w meczu 1/16 finału piłkarskich mistrzostw świata, który został rozegrany w Bostonie. Po regulaminowym czasie gry i dogrywce był remis 1:1. Podobny los spotkał Holandię - wyeliminowaną przez Maroko.
Zdecydowanymi faworytami byli Niemcy, ale Paragwaj mógł straszyć wynikami z eliminacji do mistrzostw świata, w których pokonał m.in. Argentynę (2:1) oraz Brazylię (1:0) i w 18 meczach stracił zaledwie dziesięć goli.
Początek spotkania mógł być zaskoczeniem dla kibiców, bo pierwsi do ataku ruszyli Paragwajczycy i stworzyli sytuację bramkową. Po rzucie rożnym w zamieszaniu w polu karnym strzelał Junior Alonso, ale źle trafił w piłkę i Manuel Neuer nie miał problemów z interwencją.
I to było niemal wszystko, co zespół trenera Gustavo Alfaro zaprezentował w ofensywie w pierwszej połowie. Kolejny wypad zrobił dopiero tuż przed przerwą.
Wcześniej kibice oglądali mecz, który toczył się praktycznie na jednej połowie i była to połowa Paragwaju. Niemcy mieli zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki, wymieniali mnóstwo podań, ale nic z tego nie wynikało. Ekipa z Ameryki Południowej dobrze się broniła, umiejętnie zagęszczała pole gry i czterokrotni mistrzowie świata bili głową w mur.
Tuż przed przerwą drugi raz większą liczbą piłkarzy zaatakował Paragwaj i wywalczył rzut rożny. Neuer wypiąstkował piłkę po dośrodkowaniu, ale Paragwajczycy ponowili atak i niepilnowany Julio Enciso trafił do siatki.
Po stracie gola Niemcy rzucili się do ataków i mieli okazję doprowadzić do remisu, ale po strzale Felixa Nmechy i rykoszecie piłka minęła światło bramki.
Obraz gry po przerwie się nie zmienił – zespół Nagelsmanna był przy piłce, miał przewagę, ale nic z tego nie wynikało, bo Paragwaj mądrze się bronił. Niemcy nie mieli pomysłu, jak skruszyć mur rywali.
I wówczas na dochodzące dośrodkowanie z 30 metra zdecydował się Florian Wirtz, a Kai Hevertz lekko tylko trącił piłkę, ale to wystarczyło, aby wpadła do siatki. Orlando Gill był bez szans.
Kilka chwil później świetną okazję miał wprowadzony w przerwie Leon Goretzka, ale w ostatniej chwili jego strzał z pola karnego został zablokowany. To jednak nie była zapowiedź szturmu na bramkę Paragwaju. Niemcy nadal przeważali, ale atakowali schematycznie, wolno i niewiele z tego wynikało.
Ponieważ w podstawowym czasie więcej goli nie padło, sędzia zarządził dogrywkę. W niej Jonathan Tah po rzucie rożnym trafił do siatki, ale po analizie wideo arbitrzy dopatrzyli się faulu na bramkarzu Paragwaju. Im było bliżej końca dogrywki, tym więcej było przepychanek, fauli i brudnej gry.
Żadna z ekip bramki nie zdobyła i o awansie rozstrzygnęły rzuty karne. Już na początku powstrzymany został Havertz i za chwilę Paragwaj wyszedł na prowadzenie. W czwartej serii pomylił się Nick Woltemade, ale pomylił się też Antonio Sanabria i było 3:2 dla Paragwaju. Drugą piłkę meczową miał Fabian Balbuena, ale Neuer go wyczuł i był remis. Emocje sięgały zenitu, kiedy do piłki podszedł Jonathan Tah. Obrońca reprezentacji Niemiec huknął mocno i w trybuny. Trzecią piłkę meczową dla „La Albirroja” miał Jose Canale. Uderzył pewnie, dokładnie i sensacja stała się faktem.
Tymczasem w sieci zwrócono uwagę, iż komentator w TVP Sport pokazał prawdziwe emocje, relacjonując porażkę Niemców.
AUF WIEDERSEHEN DEUTSCHLAND! PARAGWAJ VAMOS DO 1/8!
— wykrzyczał Maciej Iwański na finał spotkania.
Maroko wyeliminowało Holandię
Również Maroko wygrało w rzutach karnych z Holandią 3-2 w meczu 1/16 finału piłkarskich mistrzostw świata, który został rozegrany w meksykańskim Monterrey. Po regulaminowym czasie gry i dogrywce także był remis 1:1.
Obie drużyny przystąpiły do starcia w Monterrey po udanej fazie grupowej, w której wygrały po dwa mecze, a jeden zremisowały. Holendrzy zajęli pierwsze miejsce w swojej grupie, Marokańczycy - drugie, ustępując Brazylii różnicą bramek.
Mecz miał dodatkowy kontekst, ponieważ w Holandii mieszka ponad 437 tys. osób marokańskiego pochodzenia. W samej drużynie Maroka są zawodnicy urodzeni, wychowani albo piłkarsko ukształtowani w Holandii, m.in. Ismael Saibari, Noussair Mazraoui, Sofyan Amrabat i Anass Salah-Eddine.
Selekcjoner reprezentacji Holandii Ronald Koeman przyznał, że taki mecz „przychodzi trochę za wcześnie” w turnieju, ponieważ obie drużyny mają potencjał, by dojść dalej. W rankingu FIFA Maroko zajmuje siódme miejsce, a Holandia jest tuż za nim.
W pierwszej połowie dominowali Marokańczycy. Czwarta drużyna poprzedniego mundialu w Katarze częściej atakowała i dłużej utrzymywała się przy piłce. Bramkarz Bart Verbruggen uratował „Pomarańczowych” m.in. po główce Neila El Aynaouiego i strzale Achrafa Hakimiego. W doliczonym czasie gry centymetrów zabrakło Saibariemu, by trącić piłkę po dośrodkowaniu i strzelić czwartego gola w turnieju.
Niedługo po przerwie drugą bramkową szansę miał Hakimi, ale po jego uderzeniu z ostrego kąta piłka trafiła w poprzeczkę.
Jednak to Holendrzy otworzyli wynik. W 72. minucie Verbruggen wykopał piłkę do Crysencio Summerville’a, który błyskawicznie znalazł się w pobliżu pola karnego Marokańczyków, upadając podał jeszcze do Cody’ego Gakpo, a ten wykończył akcję.
Holendrzy poczuli się zbyt pewni siebie. W doliczonym czasie gry Chemsdine Talbi popisał się wspaniałym podaniem do Issy Diopa, który strzałem głową wyrównał. Nie bez winy przy utracie bramki był kapitan holenderskiej drużyny Virgil van Dijk.
W dogrywce najlepszą okazję miał Soufiane Rahimi, ale przegrał pojedynek sam na sam z Verbruggenem.
Konkurs karnych był prawdziwym rollercoasterem. W holenderskiej drużynie swoich prób nie wykorzystali Justin Kluivert (trafił w słupek), Quinten Timber (obok słupka) oraz Summerville, którego strzał marokański bramkarz Bono obronił jedną ręką. W zespole Maroka pomylili się Neil El Aynaoui (w poprzeczkę) i Hakimi (w słupek). Szczęśliwie trafił do bramki Rahimi - Verbruggen już prawie złapał piłkę, ale wepchnął ją do siatki… piętą. Zwycięstwo Marokańczyków przypieczętował Saibari.
Czytaj także
olnk/PAP/X
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/sport/763818-auf-wiedersehen-niemcy-odpadaja-z-mundialu
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.