„Z boiska widziałem tylko, że ta piłka trochę ‘odchodziła’. W telewizji to o wiele ładniej wygląda. Nie wiem, czy w bliższej przyszłości to powtórzę. Ale naprawdę bardzo się cieszę. Czy na treningach takie strzały mi wchodzą? Nie…” - powiedział Przemysław Wiśniewski, który w ostatnich sekundach meczu Polski z Nigerią strzelił bramkę przepięknej urody. Mecz zakończył się wynikiem 2:2.
Biało-czerwoni przystąpili do meczu z Nigerią trzy dni po porażce we Wrocławiu z Ukrainą 0:2. Wydawało się, że w środowy wieczór doznają trzeciej porażki z rzędu (w marcu ulegli Szwecji 2:3 w barażach), ale w ostatniej akcji na strzał z daleka zdecydował się Wiśniewski i… piłka wpadła do siatki.
27-letni obrońca najpierw spokojnie przyjął to wydarzenie, ale później przyznał, że czuje bardzo dużą radość.
Nigdy nie mam przygotowanej „cieszynki”, ponieważ za dużo nie strzelam… Po prostu uderzyłem i piłka wpadła. No to nie będę już biegał w doliczonym czasie, byłem zbyt zmęczony. Podniosłem więc tylko ręce, ciesząc się z tego gola
— powiedział z uśmiechem w rozmowie z TVP Sport.
Z boiska widziałem tylko, że ta piłka trochę „odchodziła”. W telewizji to o wiele ładniej wygląda. Nie wiem, czy w bliższej przyszłości to powtórzę. Ale naprawdę bardzo się cieszę. Czy na treningach takie strzały mi wchodzą? Nie…
— dodał.
„O wiele lepiej niż z Ukrainą”
Piłkarz Widzewa stwierdził, że spodziewał się takiej gry Nigeryjczyków, imponujących warunkami fizycznymi.
Wiedzieliśmy, że oni będą szli mocno fizycznie. Musieliśmy zachować jeszcze większą koncentrację niż z Ukrainą. Niestety, wiadomo, jak było w tamtym meczu. Niektórzy piłkarze mieli dziesięć dni wolnego. Nie jest łatwo wejść w takiej sytuacji w rytm meczowy. Ale odbyliśmy kilka treningów i dzisiaj mogliśmy pokazać więcej. Na pewno o wiele więcej zaangażowania i składnych akcji, zgrania. Plus na pewno więcej pracy w defensywie
— przyznał.
Straciliśmy dwie bramki, ale jeśli chodzi o cały aspekt defensywny, to wyglądało to o wiele lepiej niż z Ukrainą
— dodał.
„Spełnienie marzeń”
Wcześniej, w doliczonym czasie pierwszej połowy, bramkę na 1:1 dla Polski zdobył zaledwie 18-letni Kacper Potulski z FSV Mainz. To był jego drugi mecz w kadrze, a pierwszy w podstawowym składzie.
Pierwszy gol w reprezentacji to spełnienie marzeń, tym bardziej na tym stadionie. Mieliśmy dużo okazji do zdobycia bramek. Oni nam strzelili po sytuacji na „żyletki”, a druga to rzut karny po przypadkowym zagraniu ręką. Myślę, że stworzyliśmy dużo więcej tych okazji
— podkreślił Potulski.
Czytaj także
xyz/PAP/X
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/sport/761839-stadiony-swiata-wisniewski-huknal-na-wage-remisu-z-nigeria
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.