Piłkarze Górnika Zabrze zdobyli Puchar Polski, pokonując w finale na Stadionie Narodowym w Warszawie Raków Częstochowa 2:0. To pierwszy triumf drużyny z Zabrza w tych rozgrywkach od 1972 roku. Trofeum zwycięskiej drużynie wręczył prezydent Karol Nawrocki.
Okazały Puchar Polski wręczył zwycięzcom prezydent Nawrocki, a odebrał go wraz z drużyną jej legendarny kapitan Stanisław Oślizło, który grał w poprzednim zwycięskim finale Zabrzan w 1972 roku.
Wcześniej prezydent gratulował każdemu z piłkarzy z Zabrza podczas odbierania przez nich złotych medali.
Przebieg meczu
Górnik zagrał w finale po raz 14. Z poprzednich 13 wygrał sześć, ostatnio w 1972 roku. Raków do decydującej rozgrywki o Puchar Polski awansował po raz piąty, dwa razy jego piłkarze cieszyli się ze zdobycia trofeum.
Na wypełnionych niemal po brzegi trybunach PGE przewagę mieli sympatycy ekipy z Zabrza. Domagali się od swoich zawodników, by „zagrali, jak za dawnych lat”. Pierwsze 20 minut należało jednak do rywali, którzy częściej byli przy piłce, atakowali, dośrodkowywali na pole karne. Brakowało im celnych strzałów, a próba Jonatana Brauta Brunesa została zablokowana.
Później do głosu doszli Zabrzanie. Po uderzeniu Maksyma Chłania zza linii pola karnego piłkę na rzut rożny wybił Oliwier Zych. To był początek kłopotów Rakowa, bo z narożnika boiska wprost na głowę Roberto Massimo dośrodkował Erik Janża i ekipa ubranego w elegancki garnitur trenera Michala Gasparika prowadziła. Dla Massimo był to pierwszy gol w barwach Górnika.
Przed przerwą golkipera spod Jasnej Góry zatrudnił jeszcze Sondre Liseth, ale z tym uderzeniem Zych poradził sobie bez trudu. Więcej podbramkowych „spięć” widzowie – wśród których był również prezydent Karol Nawrocki - w pierwszej części nie zobaczyli.
Pierwsze minuty po zmianie stron nie mogły zachwycić kibiców. Gra była rwana, brzydka, pełna walki i strat z obu stron. Przerwał ten marazm pomocnik Górnika Chłań. Przejął piłkę na połowie rywali, zdecydował się na uderzenie zza linii 16 metrów i bramkarz Rakowa nie miał szans.
Trener Częstochowian Łukasz Tomczyk natychmiast zareagował dwoma zmianami. I jeden z rezerwowych Lamine Diaby Fadiga dwukrotnie spróbował zaskoczyć Marcela Łubika z dystansu. Tyle, że zrobił to niecelnie.
Z obroną strzału Marko Bulata bramkarz Zabrzan nie miał problemu. Najlepszą okazję do zmiany wyniku częstochowianie mieli dopiero w 89. minucie, kiedy Brunes – w zamieszaniu po rzucie rożnym - nie zdołał wepchnąć piłki do siatki stojąc tuż przed bramką.
Norweski napastnik „Medalików” nie dotrwał na boisku do końcowego gwizdka sędziego. Za brutalny faul na Lukasie Podolskim zobaczył w doliczonym czasie czerwoną kartkę.
Adam Stankiewicz/PAP/X
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/sport/759379-ladny-obrazek-prezydent-wreczyl-zwyciezcom-puchar-polski
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.