„W sobotnim konkursie w Planicy nie wypadłem najlepiej. Natomiast w niedzielę byłem „zrelaksowany”… Nie wiem jednak, czy wylądowałbym, gdybym był trzeźwy i dzień wcześniej nie imprezował. W każdym razie w niedzielę oddałem dobre skoki” - powiedział były fiński skoczek narciarski Janne Ahonen w rozmowie z PAP, wspominając nieustany skok na 240 metrów z 2005 roku. W tym samym konkursie Norweg Bjørn Einar Romøren oddał próbę na odległość 249 metrów, dzięki czemu dzierżył rekord w długości skoku do 2011 roku.
Ahonen wielokrotnie startował w zawodach Pucharu Świata w Zakopanem. Osiem razy stanął na podium na Wielkiej Krokwi, gdzie triumfował w 1999 roku.
Oczywiście, mam mnóstwo dobrych wspomnień z Zakopanego. Zawsze były tu pełne trybuny i szaleni kibice. Szczególnie wtedy, gdy toczyłem zaciętą rywalizację z Adamem Małyszem. To było niezwykłe. Nigdy tego nie zapomnę
— powiedział PAP Ahonen.
Fin wygrał 36 indywidualnych konkursów Pucharu Świata, a łącznie 108 razy stał na podium, co jest absolutnym rekordem. Szczególnie dobrze szło mu w Engelbergu, gdzie triumfował pięciokrotnie i 12 razy znalazł się w czołowej trójce.
Pierwsze w karierze zwycięstwo w Pucharze Świata odniosłem właśnie tam. To sprawiło, że byłem pewny siebie za każdym razem, gdy skakałem w Szwajcarii. Zawsze były to dla mnie ważne zawody, ponieważ odbywały się tuż przed Turniejem Czterech Skoczni. Bardzo mi się tam podobało. Chciałem tam dobrze wypaść, żeby w dobrym nastroju wrócić do domu na święta, a potem przystąpić do TCS. Gross-Titlis-Schanze była moją ulubioną skocznią. Doskonale czułem się również na obiekcie w Bischofshofen
— wspominał.
„Przeskakiwałem skocznie, to miałem problem”
Ahonen jest jedynym skoczkiem narciarskim, który pięć razy wygrał prestiżowy Turniej Czterech Skoczni. Dokonał tego w 1999, 2003, 2005, 2006 i 2008 roku.
Znalazłem w swoim domu wystarczająco dużo miejsca na pięć Złotych Orłów. Za każdym razem, gdy startowałem w TCS, byłem bardzo pewny siebie. Pięciokrotnie wygrałem ten turniej i 10 razy byłem na podium łącznej klasyfikacji. Sadzę, że to coś niesamowitego. Nie wiem czemu szło mi tak dobrze. Może sprzyjało mi szczęście, ale w tej części sezonu za każdym razem byłem w dobrej formie
— nadmienił.
Fin często latał poza rozmiar skoczni i miał problemy z lądowaniem, co skutkowało niższymi notami za styl. Uważa, że mógłby osiągnąć więcej, gdyby przyznawano punkty za skrócony rozbieg, co obecnie jest powszechną praktyką przy skokach najlepszych zawodników.
Kiedy byłem w dobrej formie i przeskakiwałem skocznie, to miałem problem. Być może wynikało to z tego, że byłem cięższy i wyższy od innych zawodników. Nie było więc łatwo wykonywać telemark, gdy lądowałem poza rozmiarem skoczni. Myślę, że regulacja długości najazdu, zmiana belek startowych i przyznawanie dodatkowych punktów, pomogłoby mi w moich czasach. Jednak do nikogo nie mam żalu
— podkreślił.
„Jeden z najlepszych sezonów w mojej karierze”
Na zakończenie sezonu 2004/05 w Planicy odbył się niesamowity konkurs. Kilkukrotnie poprawiano w nim rekord świata. Norweg Bjoern Einar Romoeren skoczył 239 m. Ahonen uzyskał 240 m, ale po lądowaniu uderzył w zeskok plecami i tyłem głowy. Upadek wyglądał bardzo groźnie. Fin opuścił skocznię na noszach. Po latach wyjawił, że był wtedy pod wpływem alkoholu i zmęczony po sobotniej imprezie.
To był jeden z najlepszych sezonów w mojej karierze. Drugi raz zdobyłem Kryształową Kulę. Jednak pod koniec nie miałem już tak dobrych wyników. W sobotnim konkursie w Planicy nie wypadłem najlepiej. Natomiast w niedzielę byłem „zrelaksowany”… Nie wiem jednak, czy wylądowałbym, gdybym był trzeźwy i dzień wcześniej nie imprezował. W każdym razie w niedzielę oddałem dobre skoki
— zaznaczył.
Ahonen darzy wielkim szacunkiem Kamila Stocha, który pod koniec marca w Planicy zakończył swoją niezwykłą karierę.
Kamil był niesamowitym zawodnikiem i moim dobrym przyjacielem. Zresztą generalnie w skokach narciarskich jesteśmy jedną wielką rodziną. Przez wiele lat rywalizowałem z Adamem (Małyszem - PAP), a potem pojawił się Kamil i też toczyliśmy zaciętą walkę. Pamiętam szczególnie konkursy w Zakopanem, gdzie rywalizacja z Polakami, przy tak wielu kibicach, wzbudzała szczególne emocje
— wspominał.
„Mam nadzieję, że Finlandia wróci do czołówki”
Finowie przez większość historii skoków narciarskich należeli do światowej czołówki. Te czasy już minęły. Ostatnim Finem, który wygrał zawody Pucharu Świata, był Anssi Koivuranta w 2014 roku. Jednak w tym sezonie pojawiły się oznaki poprawy. Antti Aalto i Niko Kytosaho stanęli na podium w konkursie duetów w Lahti. Ponadto Aalto zajął trzecie miejsce w Oslo.
Oczywiście mam nadzieję, że Finlandia wróci do światowej czołówki. Jak wszyscy wiemy, za nami trudne lata. Antti i Niko mają duże doświadczenie z Pucharu Świata. Przez długi czas nie mieli sukcesów, ale teraz zobaczyli, że ich skoki wystarczą na pierwszą dziesiątkę, a nawet na podium. Myślę, że to pomoże im w przyszłości. Liczę też, że pojawi się więcej młodych Finów
— analizował.
Według niego głównym powodem zapaści w fińskich skokach było to, że zaczęło brakować juniorów, młodzież przestała garnąć się do tej dyscypliny.
20 lat temu było ich znacznie więcej, więc wtedy łatwiej było znaleźć utalentowanych skoczków. Później ta liczba spadła i pojawił się problem. Teraz jednak znowu mamy więcej juniorów, zwłaszcza wśród dziewcząt. Powrót na szczyt pewnie zajmie jeszcze kilka lat, ale myślę, że teraz w Finlandii wygląda to znacznie lepiej
— ocenił Ahonen.
xyz/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/sport/758307-alkohol-i-niedoszly-rekord-swiata-wyznanie-janne-ahonena
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.