Piłkarze Lecha Poznań remisując z GKS Katowice 3:3 utrzymali prowadzenie w tabeli ekstraklasy, ale nie wykorzystali szansy, by odskoczyć od najgroźniejszych rywali w walce o mistrzostwo Polski. Do końca sezonu pozostało sześć kolejek.
Broniący tytułu „Kolejorz” trzykrotnie w niedzielnym meczu przegrywał, ale za każdym razem skutecznie potrafił odpowiedzieć i doprowadzał do remisu. Nie udało się jednak przechylić szali na swoją stronę.
Dla gości dwa gole strzelił Norweg Eman Markovic, a jedną Białorusin Ilia Szkurin. Bramki dla Lecha padły po samobójczym trafieniu Artura Jędrycha, a w końcówce w głównej roli wystąpili rezerwowi - Daniel Hakans i Honduranin Luis Palma, który w 80. minucie ustalił wynik, a wcześniej asystował przy golu Fina.
To drugi z rzędu remis lidera, który ma w tym momencie 46 punktów. O dwa wyprzedza Zagłębie Lubin, które jako jedyne z czołówki w tej kolejce wygrało, oraz o trzy Jagiellonię Białystok i Górnika Zabrze. Dalej plasują się Wisła Płock - 42 oraz mający po 40 „oczek” Raków i GKS, który w czwartek strzelił nawet cztery gole na stadionie w Częstochowie, ale w karnych przegrał półfinał Pucharu Polski.
„Pięknie jest wrócić na zwycięską ścieżkę”
W czołówce najwięcej w tej kolejce zyskało Zagłębie. Lubinianie przegrali trzy poprzednie mecze, ale sezon 2025/26 jest tak szalony, że dzięki sobotniemu zwycięstwu u siebie nad Radomiakiem 1:0 awansowali na drugie miejsce.
Losy meczu w Lubinie rozstrzygnęły się już w czwartej minucie, gdy bramkę zdobył młodzieżowy reprezentant Polski, 19-letni Marcel Reguła.
Pięknie jest wrócić na zwycięską ścieżkę. Zrobiliśmy to dzięki pierwszej połowie, która była w naszym wykonaniu bardzo dobra
— przyznał trener Zagłębia Leszek Ojrzyński.
Trzecia Jagiellonia zremisowała już w piątek w Kielcach z Koroną 1:1, co było trzecim występem podopiecznych trenera Adriana Siemieńca bez zwycięstwa, którzy z ostatnich dziewięciu ligowych meczów wygrali tylko jeden.
Była to czwarta wizyta Siemieńca w Kielcach w roli trenera Jagiellonii i po raz kolejny nie udało mu się wywieźć kompletu punktów. Bilans jego występów na tym terenie to teraz dwa remisy i dwie porażki.
Będę musiał poczekać na zwycięstwo w Kielcach, choć bardzo na nie liczyłem
— przyznał opiekun gości.
Czwarty Górnik zremisował w klasyku na Łazienkowskiej z Legią 1:1, ratując jeden punkt niemal w ostatniej chwili. Legia prowadziła od 82. minuty po golu z rzutu karnego Rafała Augustyniaka, a wyrównał w szóstej minucie doliczonego czasu - po rzucie rożnym - obrońca Paweł Bochniewicz.
Trener Górnika Michal Gasparik był zadowolony z remisu w Warszawie.
Przez długi czas był to zamknięty mecz. Chcieliśmy rozgrywać i grać piłką, ale Legia stosowała wysoki pressing. Brakowało nam też jakości w ostatniej tercji. Potrzebujemy indywidualnych przebłysków. Rozegraliśmy trzeci mecz w ciągu siedmiu dni. Kilka dni temu awansowaliśmy do finału Pucharu Polski. Ostatnio często mieszkaliśmy w hotelach, co było męczące
— powiedział Gasparik.
Z walki o najwyższe laury nie rezygnuje też Wisła Płock, która w piątek pokonała u siebie Lechię Gdańsk 1:0.
Równie ciekawa i zacięta walka jak o tytuł, toczy się o uniknięcie spadku. Największym wygranym 28. serii spotkań jest Widzew, który - przed poniedziałkową potyczką Piasta Gliwice z Pogonią Szczecin - jako jedyny z dolnej połowy tabeli zaksięgował komplet punktów.
Łodzianie, którzy mimo ogromnych nakładów finansowych na drużynę oraz wielu głośnych transferów radzą sobie słabo w tym sezonie, pokonali zamykający tabelę Bruk-Bet Termalicę Nieciecza 1:0. Gola strzelił w 89. minucie Sebastian Bergier. To jego 12 trafienie w rozgrywkach.
Widzew grał z przewagą jednego zawodnika od 68. minuty, po drugiej żółtej kartce dla Arkadiusza Kasperkiewicza.
Trener Łodzian Aleksandar Vuković chwalił na pomeczowej konferencji zachowanie kibiców, którzy – jak stwierdził - spisali się lepiej od piłkarzy. - To był mecz, podczas którego można było zwątpić, ale stadion tego nie zrobił. Cały czas nas wspierał – dodał.
Jego zespół z 33 punktami nadal zajmuje 17. lokatę, ale jest bliżej wydostania się ze strefy spadkowej. Beniaminek z Niecieczy pozostał na ostatnim, do pierwszego „bezpiecznego” miejsca traci już dziewięć punktów.
W dwóch pozostałych niedzielnych meczach padły remisy. Walczące o utrzymanie Cracovia i Arka strzeliły sobie po dwa gole, ale z końcowego rozstrzygnięcia raczej żadna z drużyn nie może być do końca zadowolona, choć sytuacja „Pasów”, które mają trzy punkty więcej niż Gdynianie, jest lepsza. Natomiast w konfrontacji Motoru z Rakowem w Lublinie obie ekipy zdobyły po jednej bramce. Gospodarze do siedmiu przedłużyli serię meczów bez porażki i są na ósmej pozycji, natomiast Częstochowianie - 13. gol w sezonie Jonatana Brauta Brunesa w końcówce - raczej skupiać się będą w najbliższym czasie na finale Pucharu Polski.
W związku ze śmiercią w piątek w wieku 49 lat Jacka Magiery, drugiego trenera reprezentacji Polski, wszystkie mecze ekstraklasy w ten kolejce, podobnie jak m.in. trzech niższych lig, były poprzedzone minutą ciszy. Szczególną oprawę przygotowali kibice Legii, z którą zmarły był związany dwie dekady jako zawodnik i trener. „Panie Jacku, dziękujemy” - wielki baner z takim napisem i podobizną Magiery pojawił się na trybunie zajmowanej przez najbardziej zagorzałych fanów stołecznej drużyny, a z odpalonych rac ułożyli oni litery J i M.
kk/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/sport/757843-szesc-goli-w-poznaniu-kolejorz-nie-wykorzystal-szansy
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.