Dariusz Michalczewski, choć trudno nazwać go sympatykiem PiS czy w ogóle prawicy, poznał osobiście prezydenta Karola Nawrockiego i wypowiada się na jego temat raczej pozytywnie. Niedawno okazało się, że były mistrz świata w boksie zawodowym był w kampanii wyborczej namawiany do tego, aby zaatakować ówczesnego prezesa IPN. O tej wypowiedzi przypomniał dziś publicysta Wiktor Świetlik. Dlaczego jeden z prowadzących „Zwalniamy Cię” na antenie wPolsce24 wrócił dziś do wypowiedzi boksera z końcówki lutego? „Sprawa przeszła bokiem a szkoda, bo sporo nam mówi o metodyce obecnej ekipy, szczególnie podczas działań w rodzinnych okolicach premiera Donalda Tuska” - ocenił Świetlik.
Od lat obserwujemy silne zaangażowanie artystów, sportowców czy różnego rodzaju sław i celebrytów w bieżący spór polityczny w Polsce. Podobnie było w przeszłości z byłym mistrzem świata w boksie zawodowym Dariuszem Michalczewskim, który nie szczędził krytyki PiS czy byłemu prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Co więcej, w 2015 r. wyraził publicznie poparcie dla ubiegającego się wówczas o reelekcję prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jak się okazuje, również w wyborach z 2025 r. miano oczekiwać od sławnego pięściarza, który przez ponad dekadę pozostawał niepokonany zaangażowania w kampanię. A konkretnie - uderzenia w kandydata obywatelskiego popieranego przez PiS, czyli Karola Nawrockiego. Warto zaznaczyć, że Dariusz Michalczewski mógł być dla politycznych przeciwników Nawrockiego o wiele bardziej cennym „kąskiem” niż osławiony Jacek Murański (postać znana). „Tiger” i prezydent RP nie tylko obaj pochodzą w Gdańska, ale łączy ich również gdański „Stoczniowiec”, gdzie obaj (choć oczywiście w różnych czasach) stawiali pierwsze kroki w boksie.
„Pytali mnie, żebym przyszedł i coś powiedział”
Okazuje się, że poglądy polityczne - poglądami, ale szermierka na pięści uczy też zasad i charakteru. Michalczewski odmówił bowiem uderzenia w ówczesnego kandydata, a obecnego prezydenta, jak odżegnywał się od zaangażowania politycznego. Opowiedział o tym pod koniec lutego w Kanale Zero.
Pytali mnie, żebym przyszedł i coś powiedział. Że Karol to, Karol tamto. Ale mnie w tamtych czasach nie było w Polsce i nie potrafię nic powiedzieć. Mówili, żebym ja to powiedział, ale ja nie wiem i nie mogę takich rzeczy mówić. Nie będę jak debil mówił o czymś, czego nie wiem. Powiedziałem: zadzwońcie do tego czy tamtego, ale tam nikt nie chciał o tym gadać, bo nie mają jak tego udowodnić
— wspominał „Tiger”.
Znam pana prezydenta. To mój młodszy kolega, też boksował. Dla mnie to przesympatyczny gość. My Polacy wybraliśmy rząd, my Polacy wybraliśmy prezydenta i powinniśmy to respektować. Tak mi się wydaje
— dodał.
Tuskowi został tylko Murański?
Rozmowę z Michalczewskim przypomniał dziś publicysta Wiktor Świetlik. Dlaczego wraca dziś do wypowiedzi boksera sprzed kilku tygodni? Ponieważ ten konkretny fragment - o namawianiu legendarnego już pięściarza do uderzenia w Karola Nawrockiego - trochę słabo przebił się w debacie publicznej.
Kilka dni temu Dariusz Michalczewski w Kanale Zero opowiedział o tym, że był nakłaniany do tego, by opowiadał rozmaite głupoty na temat prezydenta Karola Nawrockiego, ale odmówił, co więcej ocenia go jako równego gościa (choć lekko deprecjonuje jako pięściarza, ale to w końcu Michalczewski). A przecież wiadomo, że generalnie Michalczewskiemu do prawicy daleko, poglądy ma salonowe. Sprawa przeszła bokiem a szkoda, bo sporo nam mówi o metodyce obecnej ekipy, szczególnie podczas działań w rodzinnych okolicach premiera Donalda Tuska. Jest też o tyle ciekawa, że dokładnie pokrywa się z informacjami, które do mnie docierały, a których nie byłem w stanie potwierdzić, więc nie pisałem o tym. Teraz potwierdzenie jednak jest w postaci relacji Tigera
— napisał Świetlik na platformie X.
Otóż klęska Tuska pod Murańskim u Bogdana Rymanowskiego miała wynikać z tego, że niemal do ostatniej chwili przekonywano Tuska, że będzie do akcji i potwierdzania bredni o Nawrockim - alfonsie, załatwiony jakiś topowy sportowiec, prawdopodobnie pięściarz. Poszukiwania zresztą miały dotyczyć zarówno bokserów jak i tamtejszych historyków czy naukowców, którzy mieli kosę z Nawrockim. Mówiąc krótko, zapewne za kasę lub ułatwienia w karierze lub z zemsty mieli opowiadać niestworzone rzeczy o Nawrockim. Michalczewski musiał podjąć jakąś grę, albo przynajmniej był na tyle gadatliwy, albo po prostu nie powiedział tamtym zdecydowanego „nie”, albo panowie się źle zrozumieli - co moim zdaniem jest bardzo prawdopodobne. Albo po prostu wciskano Tuskowi kit do końca. Efekt był taki, że Tusk do niemal ostatniej chwili sądził, że to nim się będzie podpierał albo godnym zamiennikiem. Zamiennikiem okazała się „postać znana z takich mniejszych ról itd”. Tusk grał pewniaka, ale był przygnieciony tym, jak wygląda i kim jest jego rzekome źródło. Optymistycznym jednak w tej opowieści jest to, że nie udało się nikogo poważnego skaptować, a dla pana Michalczewskiego chapeau bax, bo może sobie lubić prezydenta lub nie, głosować na Trzaskowskiego i Koalicję, ale nie dał się zeszmacić i dziś też zachowuje się po prostu jak normalny, przyzwoity gość
— dodał.
Uderzenia szukali nawet po wyborach?
Przypomnijmy, że Dariusz Michalczewski latem tego roku udzielił wywiadu Nawrockiemu, tyle że Danielowi, czyli najstarszemu synowi prezydenta - na antenie wPolsce24 i w programie „Nawrocki wPolsce”.
We wspomnianej rozmowie unikał raczej tematów politycznych i wspominał raczej specyficzny klimat czasów, kiedy zaczynał boksować. Znacznie więcej niż polityki było w tym wywiadzie boksu (zwłaszcza, że legendarny „Tiger” ma dziś 57 lat, więc jego treningi w młodości wyglądały zupełnie inaczej niż współcześnie treningi młodych sportowców) i wspomnień z czasów gdańskiego „Stoczniowca” - m.in. charakterystycznego i niezbyt przyjemnego zapachu. Mimo to niektóre media nie podarowały sobie, że nie było ataku na nowego prezydenta.
Oto próbka twórczości „Wyborczej”: Tak Michalczewski potraktował syna Nawrockiego. Michalczewski wprost do syna Nawrockiego. „Ten smród”. A o co chodzi? O to, że w wywiadzie dla Daniela Nawrockiego, Michalczewski opowiadał o charakterystycznym smrodzie sali treningowej…
— skomentował wówczas artykuł streszczający rozmowę Jacek Piekara.
Innymi słowy, nawet już po kampanii potrzebne było uderzenie, a skoro takiego zabrakło, to trzeba było je sobie stworzyć.
Ci, którzy próbują dyskredytować dziś prezydenta Nawrockiego ze względu na jego bokserską pasję powinni pamiętać, że jest to sport, który uczy pewnych zasad, charakteru, a także pokory. Jak również, że w zasadzie każdy sport może połączyć ponad podziałami politycznymi. A historia z Michalczewskim dobitnie to pokazuje.
X/Kanał Zero/sport.pl
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/sport/755523-to-dlatego-tuskowi-zostal-muranski-co-ujawnil-michalczewski
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.