Ukraiński skeletonista Władysław Heraskewycz został wykluczony z igrzysk Mediolan-Cortina d’Ampezzo z powodu kasku z wizerunkami poległych na wojnie z Rosją sportowców z jego kraju. Dziś przed zawodami do zmiany decyzji starała się go przekonać przewodnicząca MKOl Kirsty Coventry. Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha nazwał decyzję komitetu olimpijskiego „chwilą wstydu”.
Czarna opaska zamiast kasku
W poniedziałkowym treningu Heraskewycz wziął udział w kasku z wizerunkami ponad 20 ukraińskich sportowców i trenerów, którzy zginęli na wojnie z Rosją. MKOl zakazał mu jednak tego, powołując się na artykuł 50. Karty Olimpijskiej, który wprowadza „zakaz wszelkiego rodzaju demonstracji lub propagandy politycznej, religijnej albo rasowej na obiektach olimpijskich i w innych miejscach”. Skeletonista dostał natomiast pozwolenie na noszenie czarnej opaski.
Mimo to Heraskewycz nadal trenował w zakazanym kasku i zapowiedział start w nim w czwartkowych zawodach. Według niego nie naruszało to żadnych przepisów MKOl.
Heraskewycz: To cena naszej godności
Do zmiany decyzji osobiście próbowała go przekonać Coventry, która czekała rano na Heraskewycza na torze. Ukrainiec nie zmienił jednak zdania, co oznaczało dyskwalifikację.
Trudno to wyrazić lub ubrać w słowa. To pustka
— powiedział następnie dziennikarzom Heraskewycz, zapowiadając odwołanie do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS).
To jest cena naszej godności
— dodał później.
MKOl: Nie rozważał on żadnej formy kompromisu.
Coventry decyzję Heraskewycza przyjęła ze łzami w oczach.
To przesłanie pamięci i nikt się z tym nie kłóci. Wyzwaniem było znalezienie rozwiązania tej sytuacji. Niestety to się nie udało
— przyznała.
MKOl następnie oświadczył:
Pomimo licznych rozmów i osobistych spotkań między MKOl a panem Heraskewyczem, ostatniego z nich dziś rano z prezydent MKOl Kirsty Coventry, nie rozważał on żadnej formy kompromisu.
MKOl bardzo zależało na tym, aby pan Heraskewycz wziął udział w zawodach. Dlatego MKOl starał się znaleźć pełen szacunku sposób na upamiętnienie jego kolegów-sportowców, którzy zginęli w wyniku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Istotą tej sprawy nie jest przesłanie, lecz to, w jaki sposób chciał je wyrazić
— dodano w komunikacie komitetu olimpijskiego.
Szef MSZ Ukrainy: MKOl swoją reputację
Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha uznał decyzję MKOl o wykluczeniu skeletonisty z igrzysk za „chwilę wstydu”.
MKOl wykluczył nie ukraińskiego sportowca, ale swoją reputację. Przyszłe pokolenia będą wspominać to jako chwilę wstydu
— napisał Sybiha na platformie X.
Chciał po prostu upamiętnić swoich kolegów-sportowców poległych na wojnie. Nie ma w tym nic złego, ani pod względem etycznym, ani prawnym
— dodał.
W Pekinie Heraskewycz wyszedł z transparentem
Już podczas poprzednich igrzysk olimpijskich w Pekinie (2022) Heraskewycz prezentował transparent z hasłem „Nie dla wojny na Ukrainie”. Kilka dni po zakończeniu zawodów Rosja zaatakowała jego kraj. Skeletonista podkreślał, że zamierza przestrzegać przepisów zakazujących demonstracji politycznych w obiektach olimpijskich, jednocześnie dbając o to, aby trudna sytuacja Ukrainy została nagłośniona podczas igrzysk.
Wówczas MKOl uznał, że sportowiec po prostu apeluje o pokój i nie naruszył Karty Olimpijskiej.
CZYTAJ TEŻ:
oprac. Sławomir Cedzyński/PAP
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/sport/752972-ukrainski-sportowiec-wykluczony-z-igrzysk-powodem-byl-kask
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.