Włoska łyżwiarka Francesca Lollobrigida świętowała nie tylko zdobycie złotego medalu na zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina 2026, ale również swoje 35. urodziny. A w świętowaniu towarzyszył jej mały synek, który właściwie… skradł całe show. „Chciałam pokazać wszystkim, że można być matką i jednocześnie sportowcem na najwyższym poziomie, ale to nie jest łatwe” - powiedziała przed kamerami, trzymając na rękach niespełna trzyletniego Tommaso, który wielokrotnie wołał „mamma, mamma”, próbował zdjąć mamie czapkę, a nawet ją „uciszał”.
„Mama-sportowiec” - czytamy w opisie profilu Francesci Lollobrigidy na Instagramie. Złota medalistka w łyżwiarstwie szybkim na tegorocznych zimowych igrzyskach olimpijskich w swoje 35. urodziny udowodniła, że te dwie role nie muszą się wykluczać. Panczenistka z mężem Matteo Angelettim wychowują synka, Tommaso, który 26 maja skończy trzy lata.
CZYTAJ TAKŻE: Lollobrigida zachwyciła wszystkich! Łyżwiarka zdobyła pierwszy złoty medal dla Włoch na tych igrzyskach
Wystartowała mimo infekcji
Choć Francesca Lollobrigida, mimo infekcji wirusowej i niepewności, czy w ogóle wystartuje w igrzyskach, w sobotę 7 lutego zdobyła złoty medal, a tego samego dnia świętowała swoje urodziny, to show skradł jej mały Tommaso. Po tym, jak panczenistka została udekorowana olimpijskim złotem, z trybun zbiegła kobieta z małym dzieckiem na rękach, a Lollobrigida ruszyła w ich kierunku. Była to bowiem siostra łyżwiarki, która podczas zawodów opiekowała się małym Tomasso. Kiedy panczenistka, trzymając już synka w ramionach, zaczęła rozmawiać z dziennikarzami, wydarzyło się coś, co jest doskonale znane każdemu rodzicowi dwulatka.
Jestem naprawdę zadowolona z siebie i z tego, że nie poddałam się w tym sezonie
— mówiła łyżwiarka. Synek co jakiś czas domagał się uwagi, wołając „mamma! mamma!” lub ściągając panczenistce czapkę, a nawet „uciszając” mamę.
Dopadła mnie infekcja i naprawdę chciałam się poddać, to znaczy, nie chciałam się tu pojawiać, ale mój mąż i rodzina byli przy mnie i mówili, żebym nie przestawała wierzyć w swoje marzenia, żebym walczyła. To było nowe wyzwanie, więc tym bardziej cieszyłam się tym wszystkim. Ta rywalizacja mnie bawiła
— podkreślała Francesca Lollobrigida.
Moment, w którym stanęła na podium i usłyszała włoski hymn, opisała jako „niesamowity”.
Jak relacjonował „New Yorker”, nagranie z synkiem na rękach miało też pewne przesłanie.
Chciałam pokazać wszystkim, że można być matką i jednocześnie sportowcem na najwyższym poziomie, ale to nie jest łatwe
— miała powiedzieć łyżwiarka.
Rekord i gratulacje od premier Meloni
W sobotę 7 lutego Włoszka ustanowiła rekord olimpijski na 3000 m w łyżwiarstwie szybkim. Jej czas wyniósł 3.54,28. Lollobrigida wyprzedziła o 2,26 s Norweżkę Ragne Wiklund i o 2,65 Kanadyjkę Valerie Maltais.
Dumy z reprezentantki swojego kraju nie kryła premier Włoch Giorgia Meloni.
Gratulacje dla Franceski Lollobrigidy za niezwykły złoty medal olimpijski, pierwszy dla Włoch, z rekordem, w dniu jej urodzin. Włoska duma, talent i determinacja. Brawo!
— napisała na portalu X.
sportowefakty.wp.pl/Onet.pl/X/Joanna Jaszczuk
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/sport/752741-lollobrigida-zdobyla-olimpijskie-zloto-show-skradl-synek
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.