W meczu 20. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Arka Gdynia, chociaż jeszcze w 90. minucie prowadziła 2:0, zremisowała na własnym stadionie z Legią 2:2 (1:0). Obie bramki dla gości, którzy nie wygrali w lidze 11. kolejnego spotkania, zdobył strzałami głową po rzutach rożnych Antonio Colak.
To spotkanie zaliczone zostało do wydarzeń mających uświetnić setną rocznicę uzyskania przez Gdynię praw miejskich, która przypadnie 10 lutego.
W przypadku Arki był to pierwszy w tym roku mecz w ekstraklasie, bowiem zaplanowana w poprzedniej kolejce konfrontacja z Radomiakiem została odwołana z powodu awarii oświetlenia na stadionie w Radomiu. Legia w debiucie trenera Marka Papszuna przegrała u siebie z Koroną Kielce 1:2.
Trudne warunki
Papszun gościł niedawno w Gdyni – 30 listopada jako opiekun Rakowa Częstochowa cieszył się z efektownego triumfu 4:1. W roli szkoleniowca Legii zremisował nad morzem 2:2. Te drużyny ponownie podzieliły się punktami, bowiem na początku sierpnia w stolicy padł remis 0:0.
W ekipie gospodarzy miał zadebiutować Vladislavs Gutkovskis. Na rozgrzewce zgłosił jednak drobny uraz i w wyjściowym składzie zastąpił go Nazarij Rusyn. Łotewski napastnik wszedł na boisko dopiero w drugiej połowie.
Murawa na Stadionie Miejskim nie była w najlepszym stanie, zatem zamiast rozgrywać akcje od bramki piłkarze starali się operować dłuższymi podaniami.
Przebieg meczu
Arka objęła prowadzenie w 26. minucie po strzale środkowego obrońcy Michała Marcjanika. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Sebastiana Kerka wychowanek gdyńskiego klubu, przy biernej postawie defensorów gości, popisał się skuteczną główką z trzech metrów. Był to jedyny strzał żółto-niebieskich w pierwszej połowie. Po raz kolejny okazało się, że stałe fragmenty w wykonaniu rywali to pięta Achillesa legionistów.
Do przerwy Warszawianie praktycznie nie zagrozili bramce gospodarzy. W 19. minucie po podaniu Damiana Szymańskiego Wahan Biczachczjan uderzył nad poprzeczką, a w 40. po strzale z dystansu Bartosza Kapustki udaną interwencją popisał się Damian Węglarz.
Tuż po wznowieniu gry, po błędzie Kapustki, dogodnej okazji nie wykorzystał Rusyn. W 51. minucie nie popisał się z kolei Biczachczjan, który nie wykorzystał sytuacji sam na sam z golkiperem przeciwnika – Węglarz obronił jego strzał nogą.
W 58. minucie było już 2:0 dla Arki. Kerk przejął fatalne podanie Ermala Krasniqiego w poprzek boiska, zagrał do Rusyna, który wbiegł w pola karne i po raz drugi pokonał Kacpra Tobiasza. Na tym nie koniec nieszczęść przyjezdnych, bowiem z powodu kontuzji za chwilę murawę musiał opuścić Paweł Wszołek.
Gdynianie, chociaż nic na to nie wskazywało, dali sobie odebrać zwycięstwo. Do siatki gospodarzy w 90. oraz czwartej minucie doliczonego czasu trafił Colak. Były to bliźniacze gole strzelone głową po centrach Krasniqiego z rzutów rożnych.
Adrian Siwek/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/sport/752629-legia-warszawa-rzutem-na-tasme-zremisowala-z-arka-gdynia
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.