Pamiętni srogiej lekcji, jaką była porażka 1:4 w fazie grupowej poprzedniego mundialu, i z żądzą rewanżu przystąpią do wtorkowego meczu z Kolumbią w Sarańsku piłkarze Japonii. Obie drużyny to rywale Polaków w grupie H mistrzostw świata w Rosji.
Cztery lata temu obie jedenastki spotkały się na koniec fazy grupowej. Kolumbia była już pewna awansu i trener Jose Pekerman wystawił kilku rezerwowych. Japonia musiała wygrać, by liczyć na awans, ale skończyło się klapą i szybkim powrotem do kraju.
„Dali nam wtedy prawdziwą lekcję. Wiele się jednak od tego czasu zmieniło” - powiedział japoński obrońca Maya Yoshida, który był wówczas na boisku.
Zawodnik angielskiego Southamptonu zwrócił uwagę, że teraz obie drużyny dopiero zaczynają mundial i startują z równego poziomu, choć dla obu mecz - jak każda inauguracja - będzie trudny, bo niosący niepewność. „Nie spodziewam się takiej różnicy jak cztery lata temu” - zaznaczył w rozmowie z portalem FIFA Yoshida.
Japonia po raz szósty występuje w MŚ. Zadebiutowała w 1998 roku we Francji i później regularnie kwalifikuje się do tej imprezy. Wyjątkiem był rok 2002, kiedy była współgospodarzem i podobnie jak osiem lat później wyszła z grupy.
Awans do fazy pucharowej byłby spełnieniem oczekiwań, które nie są byt wysokie, gdyż przygotowania „Niebieskich Samurajów” nie przebiegały w najlepszej atmosferze. W kwietniu doszło do zmiany trenera - Akira Nishino zastąpił charyzmatycznego Bośniaka Vahida Halihodzica, który miał kłopoty z dotarciem do piłkarzy i z porozumieniem z szefami federacji.
„Oczekiwania względem nas nie są może tak wysokie jak kiedyś, jednak nasze aspiracje pozostają niezmienne. Oceniając realistycznie, sukcesem będzie wyjście z grupy” - uważa Yoshida.
Bramkarz Eiji Kawashima sądzi jednak, że zespół stać na więcej.
„Nasza drużyna jest bardzo doświadczona. Dla kilku z nas to już trzeci mundial, a równocześnie w zespole jest wielu młodych i pewnych siebie graczy, którzy robią szybkie postępy. Z taką mieszanką możemy w Rosji zajść daleko” - podkreślił.
Cztery lata temu dwukrotnie pokonał go Jackson Martinez, który wyjechał do Chin i znalazł się na peryferiach wielkiego futbolu. Jednego gola zdobył wtedy James Rodriguez, który we wtorek znowu postraszy Kawashimę. Król strzelców i jedno z odkryć poprzedniego mundialu tym razem będzie mógł liczyć na wsparcie Radamela Falcao. Najgłośniejszego nazwiska w kolumbijskim futbolu ostatnich lat w Brazylii zabrakło z powodu kontuzji, co nie przeszkodziło jego kolegom osiągnąć historycznego sukcesu, jakim był awans do ćwierćfinału.
Były zawodnik FC Porto czy Atletico Madryt od dwóch sezonów jest klubowym partnerem Kamila Glika w AS Monaco. We francuskiej ekstraklasie strzela bramki średnio co 104 minuty. W drużynie narodowej rozegrał osiem meczów w kwalifikacjach mundialu, zdobywając dwa gole. Jego miejsce w pierwszym składzie w Rosji jest jednak niezagrożone.
„Często wyobrażałem sobie, jak zdobywam bramki w mistrzostwach świata. Nie umiem powiedzieć, ile razy o tym myślałem, ale na pewno bardzo dużo” - przyznał 32-letni Falcao, który we wtorek zadebiutuje w imprezie tej rangi.
Przekonany o sile kolumbijskiej ekipy jest pomocnik Abel Aguilar, ale zwraca uwagę, że zbytnia pewność siebie może przynieść zgubne skutki.
„Jesteśmy utalentowani, silni, mamy wspaniałą drużynę, ale mistrzostwa świata wymagają też rozwagi, roztropności i mądrości. Bez tego nie można wygrywać. A zbyt duża ufność we własne umiejętności, przekonanie o swojej wielkości mogą zawrócić nas z drogi do celu” - podkreślił.
Ostatnie dni w kolumbijskiej kadrze przebiegały pod znakiem wyścigu z czasem leczących urazy Jamesa Rodrigueza i pomocnika Wilmara Barriosa. Obaj w piątek ćwiczyli już jednak z zespołem, a ten drugi zapewnił nawet, że „wszystko jest w porządku” i w pełnej gotowości czeka na potyczkę z Japonią. Sytuacja klubowego kolegi Roberta Lewandowskiego z Bayernu Monachium wyglądała nieco gorzej i jeszcze w niedzielę jego występ w Sarańsku stał pod znakiem zapytania.
Genki Haraguchi nie ukrywał, że ewentualna nieobecność Rodrigueza byłaby dla jego zespołu dobrą wiadomością. „To kluczowy gracz Kolumbii. Gdyby nie zagrał, będziemy mieć ułatwione zadanie” - zaznaczył japoński pomocnik.
W zespole z Kraju Kwitnącej Wiśni na kłopoty zdrowotne uskarżał się ostatnio tylko napastnik Shinji Okazaki, który od początku pobytu w Rosji zmaga się z urazem łydki.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/sport/400204-samuraje-nie-boja-sie-kolumbii-czy-slusznie