Szokujące wyznanie Artura Szpilki: "Uderzyłem kiedyś kobietę. Nie tak, że z pięści. Wiadomo, jak zasłużyła, to uderzyłem"

Fot. YouTube
Fot. YouTube

Artur Szpilka przyznał, że kiedyś kilka razy uderzył kobietę. W wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” opowiedział również o swoich problemach z narkotykami i hazardem. Pozbył ich się w więzieniu.

Uderzyłem kiedyś kobietę. Nie tak, że z pięści. Wiadomo, jak zasłużyła, to uderzyłem. Złapałem za włosy i powiedziałem „zamknij się”, aby się uspokoiła. To było może dwa, trzy razy w życiu. Nieważne, kim one były

— zwierza się bokser.

Szpila” nie darzy sympatią Dariusza Michalczewskiego, od którego po swojej przegranej walce z Bryantem Jenningsem usłyszał kilka gorzkich słów. I nie pozostaje mu dłużny.

Nie jestem jego fanem, a wręcz przeciwnie. To jest Niemiec i w ogóle nie powinien się wypowiadać. Zrobił karierę w Niemczech, wychodził pod niemiecką flagą i śpiewał ich hymn. (…) Sprzedał się za 400 euro więcej i wychodził pod niemiecką flagą. Dla takich ludzi nie mam żadnego szacunku

— mówi Szpilka.

W 2009 roku przez swoje nałogi trafił do więzienia.

Miałem problemy z narkotykami, miałem problemy z hazardem. Potrafiłem grać tak, że w jeden dzień przegrałem 30 tys. złotych. Przegrałem już wszystko, nawet oszczędności. Pożyczyłem od kolegi 500 zł na żarcie i przegrałem je. Potem pożyczyłem od następnego i tak samo przegrałem. Tylko na automatach grałem

— opowiada pięściarz z Wieliczki.

Grał, grał i przegrał prawdziwą fortunę.

Po wyjściu z więzienia nie wrzuciłem nawet piątki do maszyny, a wcześniej przegrałem ponad 400 tys. złotych. Także dobry domek albo mieszkanie

— wyznaje.

Swoimi opowieściami o traktowaniu kobiet Artur Szpilka znów strzelił sobie w stopę. Nie dość, że ostatnio nie idzie mu najlepiej na ringu, to jeszcze zasłużył na miano „damskiego boksera”.

zz/sportan.pl

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych