TYLKO U NAS

Szokujące! Policjantka ujawnia kulisy akcji w ZOO ŁącznaSzokujące! Policjantka ujawnia kulisy akcji w ZOO Łączna

FacebookTwitter

Policjantka Katarzyna Sawicka usłyszała zarzut poplecznictwa w związku z działaniami śledczych w ZOO Łączna - poinformowała prokuratura. W rozmowie opublikowanej na kanale YT Sieci w Sieci przedstawiła swoją wersję wydarzeń, pokazującą porażający proceder rozdzielania po omacku zwierząt, które miały zostać zabrane z prywatnego ZOO.

Cała sytuacja była związana z prowadzonym przez prokuraturę postępowaniem z inicjatywy organizacji zajmujących się ochroną praw zwierząt. Twierdziły one, że rzekomo w ZOO Łączna panują złe warunki dla zwierząt. W grupie na WhatsAppie, do której należała pani sierż. Katarzyna Sawicka jako członek fundacji Centaurus, doszło do szokującego i pospiesznego procederu rozdzielania zwierząt, które miały być zabrane z prywatnego zoo.

Zostałam dodana do grupy na WhatsAppie jako działaczka fundacji Centaurus, jako wolontariuszka i oczywiście nie miało to nic wspólnego z moją służbą, z moim prywatnym zawodem, który wykonuję. To było związane tylko i wyłącznie z fundacją Centaurus. Grupę koordynowała rzekomo przedstawiająca się jako adwokat stara Balcerowicz. Ja oczywiście wygooglowałam, adwokat taki istnieje, ale pani ta wiadomości wszystkie, które wysyłała, były pisane z jakiegoś innego numeru, który nie był powiązany z kancelarią pani adwokat, ani w ogóle z tą osobą. To był pierwszy zapalnik, gdzie zapaliło mi się jakieś podejrzenie

- relacjonowała całą sytuację w opublikowanej na kanale Sieci w Sieci rozmowie sierż. Katarzyna Sawicka.

Drugą kwestią było to, że od kiedy relokacja zwierząt, to wszystko odbywa się na WhatsAppie, od kiedy jakikolwiek adwokat, mecenas zakłada grupę na WhatsAppie i tam dzieli zwierzęta. Kolejnym faktem było to, że straszny chaos panował na tej grupie. Te zwierzęta był dzielony bez sprawdzania miejsc, bez sprawdzania doświadczenia. Ktoś gdzieś tam chciał, zajmuje się psami i w nich się specjalizuje, a miał przyjąć wielbłądy. No te fundacje dzielą między sobą te zwierzęta. Nas jako Centaurusa poproszono tam o przyjęcie kóz i zwierząt kopytnych. No ale wspólnie z szefową stwierdziliśmy: "Okej, pojedźmy, zobaczmy to zoo wcześniej". Nasi działacze pojechali tam w sobotę, zrobili masę materiałów, pojechali oczywiście incognito jako zwykli klienci. Po tym jak wrzucili te nagrania na tą grupę na WhatsAppie, zaczęły się odzywać te fundacje i padały teksty typu: "U mnie będą miały mniejsze wybiegi, a to ja nie mam takich dużych wolier, u mnie będą miały mniejsze klatki". Później zaczęły się pytania: "A kto nam zapłaci za weterynarza, a kto za coś?". Nawet tam jedna pań fundacji napisała, "czyli co, mam przyjechać, wyłapać sobie makaki, zbadać je weterynaryjnie, wykarmić, utrzymać i jeszcze podziękować, że mogłam je wziąć i w taki sposób mam pomóc". Takie teksty zaczęły się przewijać, więc tak jak mówię, to był totalny chaos. Totalnie nie wyglądało to na działania służb. Wręcz po moim doświadczeniu wskazywało to na zwykłą taką interwencję fundacyjną, jak niektóre z fundacji znanych nam prowadzą. To znaczy, że wpadają do osoby na prywatny teren, zabierają zwierzęta, prowokują, wtedy wzywają policję i i ten właściciel jest przedstawiony w totalnie innym świetle

- zaznaczyła.

"Nie chciałabym, żeby ktoś wtargnął na mój teren, rozgrabił moje zwierzęta"

Policjantka przedstawiła, jak doszła do wniosku, że należy zawiadomić właściciela ZOO Łączna o tym, w jaki sposób następuje chaotyczna próba odebrania zwierząt z jego zoo.

My na początku jako fundacja Centaurus mieliśmy właśnie przyjąć kozy, chyba owce z tego co kojarzę, nie chcę skłamać. No i przed tymi czynnościami nikt do nas nie przyjechał, nie sprawdził, czy mamy warunki, czy mamy możliwość przyjęcia tych zwierząt. Więc sądzę, że do pozostałych fundacji też nikt nie przyjechał i tych warunków nie sprawdził. Gdzieś tam po dłuższym przemyśleniu skonsultowałam się ze znajomymi, którzy gdzieś, że tak powiem działają w branży prawnej i mają doświadczenie. Opowiedziałam krótką sytuację i stwierdziłam, że chcę powiadomić właściciela, czy mogę

- podkreśliła.

Zaczęliśmy analizować wspólnie. Poplecznictwo to nie będzie bo nie masz informacji z akt, no nie każesz mu uciekać, nie każesz mu wywozić zwierząt, więc tak, masz prawo zadzwonić i masz prawo powiedzieć mu, że taka sytuacja będzie miała miejsce. W związku z czym wzięłam telefon, zadzwoniłam tak po prostu, że tak powiem na spontanie, bo ja tak zastanawiając się, będąc na miejscu pana Nowaczyka, nie chciałabym, żeby ktoś wtargnął na mój teren, rozgrabił moje zwierzęta w takim chaosie, w jakim to było robione na tej grupie i nie chciałabym, żeby wiedzieli wszyscy dookoła, tylko nie ja

- dodała. Wskazała przy tym, że nie znała wcześniej właściciela zoo prywatnie.

To jak ta grupa wyglądała, no to naprawdę, zwykłemu zjadaczowi chleba zapaliłaby się lampka, a mnie jako funkcjonariuszowi tym bardziej zapaliła się lampka

- mówiła.

Ostatecznie jedna z organizacji zdecydowała się opublikować dane policjantki w sieci.

Owszem, opublikowali mój wizerunek, moje dane osobowe. Komentarze co prawda były pozytywne, gdzieś tam nie spadł na mnie lincz. Natomiast chwilę po tej publikacji zjawiły się u mnie służby wewnętrzne (…) w obecności pani prokurator. Zostały postawione mi zarzuty, zostałam zawieszona w czynnościach służbowych, no i zostały zabezpieczone moje telefony. Była tam mowa o poplecznictwie. Ja oczywiście do zarzutu przyznałam się tylko częściowo, czyli przyznałam się do wykonania tej czynności czysto technicznej, czyli do wykonania telefonu. Nie przyznałam się natomiast do całej reszty zarzutu, czyli do tego, żebym gdzieś tam utrudniała śledztwo, czy właśnie zrobiła to poplecznictwo

- powiedziała.

tkwl/Źr. wPolityce.pl za youtube.com/@Sieciwsieci

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?

Zachęcamy do:

  • dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
  • lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
  • oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
  • mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów

Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.