Samuel Pereira: Prawo wyborcze od 21. roku życiaSamuel Pereira: Prawo wyborcze od 21. roku życia. "Młodzi to „przyszłość”, ale zanim się nią staną, muszą poznać siebie"

To prawda, że młodość rządzi się swoimi prawami i musi się wyszumieć, dlatego dajmy młodym się wyszumieć, zamiast ich obciążać polityczną odpowiedzialnością w kwestiach, które dopiero poznają.
Na kongresie Polska2050 Szymon Hołownia obiecał głosowanie w wyborach od 16. roku życia.
Początkowo w wyborach samorządowych, „a gdy uda się zmienić Konstytucję, to również w wyborach do Sejmu i Senatu i wyborach prezydenckich”, ponieważ „nie ma żadnego powodu, żeby 16-latkowie dzisiaj nie głosowali”. Poszedłbym na miejscu Hołowni dalej: a czemu nie przedszkolacy? Patrząc na jego obecny program, jest to mniej więcej ten poziom. A na poważnie. Blisko ćwierć wieku po uchwaleniu Konstytucji RP powinniśmy iść w odwrotnym kierunku i czynny wiek wyborczy podnieść.
Temat podarowania niepełnoletnim prawa wyborczego wraca do debaty publicznej zawsze w towarzystwie pięknych haseł o tym, że starzy powinni się wsłuchiwać w głos młodych. Nic bardziej mylnego. To dzieci i młodzież powinny się wsłuchiwać w głos dorosłych, bo im ktoś bardziej doświadczony, tym potencjalnie mądrzejszy. Pomysł, żeby prawo do decydowania o najważniejszych sprawach w państwie polskim powierzyć ludziom, którzy nie mają jeszcze prawa do spożywania alkoholu, palenia papierosów czy prowadzenia samochodu, to uznanie, że wybór radnych, posłów, rządu i prezydenta RP to coś, do czego potrzeba mniej dojrzałości niż do kupienia sobie piwa w sklepie.
W czasach gdy zainteresowanie polityką u młodych jest coraz bardziej powierzchowne i opiera się w dużej mierze na sympatiach celebrytów, influencerów czy jutuberskich idoli albo co gorsza fakenewsów z Facebooka i memów finansowanych przez konkretne partie Soków z Buraka itp. tworów – zwiększenie ich wpływu na politykę przyniesie jeszcze większe emocjonalne rozedrganie, populizm i zdziecinnienie polityków. Zamiast jednej Jachiry, prawdziwy ich legion. Jeśli ktoś wierzył, że powszechny dostęp do internetu, a więc do informacji, sprawi, że jako ludzkość zmądrzejemy – mylił się. Coraz częściej młodzi ludzie w mediach społecznościowych wyrażają swoje domniemane poglądy, powielając posty, zmieniając zdjęcia profilowe, poprzez dokładanie kolejnych nakładek, a gdy przychodzi do konkretnego działania, sprowadza się ono do przyklejenia się do drzwi obrotowych kancelarii Sejmu, czy wpłaty na zrzutkę kilku cwaniaków, którzy pod barwami LGBT zbiorą pieniądze i się zawiną.
Młodzi to „przyszłość”, ale zanim się nią staną, muszą poznać siebie, zrozumieć świat i schematy, które nim kierują, oraz popracować np. nad rozróżnianiem potrzeb serca i rozumu. To prawda, że młodość rządzi się swoimi prawami i musi się wyszumieć, dlatego dajmy młodym się wyszumieć, zamiast ich obciążać polityczną odpowiedzialnością w kwestiach, które dopiero poznają.
Samuel Pereira - szef portalu tvp.info
Artykuł z 37/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
