Lempart Roku? "Nie zdziwiłabym się, gdyby wygrała plebiscyt"Lempart Roku? "Znając przekorę i liberalizm mieszkańców Warszawy, nie zdziwiłabym się, gdyby ten plebiscyt wygrała właśnie Lempart"

Stołeczny ratusz poinformował, że plebiscyt ma na celu uhonorowanie kobiety, która swoją działalnością społeczną lub zawodową w szczególny sposób przyczyniła się do rozwoju i promowania Warszawy.
Stołeczny ratusz podał nazwiska dziesięciu kobiet nominowanych w konkursie Warszawianka Roku 2021. Wśród nich są m.in. Marta Lempart i Katarzyna Augustynek (Babcia Kasia). Rodowite warszawianki zastanawiają się, czy to żart roku, czy może tania prowokacja?
Gdy stołeczny ratusz ogłosił nazwiska 10 kobiet nominowanych w konkursie na Warszawiankę Roku 2021, wiele mieszkanek stolicy przecierało oczy ze zdumienia. Głównie dlatego, że wśród nominowanych są Marta Lempart, liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, czy Katarzyna Augustynek (Babcia Kasia), „ikona protestów ulicznych w Warszawie”. Obok nich nominację otrzymała także Wanda Traczyk-Stawska, harcerka Szarych Szeregów, uczestniczka powstania warszawskiego, przewodnicząca Społecznego Komitetu ds. Cmentarza Powstańców Warszawy, z której inicjatywy powstała np. Izba Pamięci dokumentująca rzeź Woli i powstańcze losy cywilnej ludności Warszawy.
Zaskakuje już samo zestawienie nominowanych osób
– komentuje Anna Piasecka, rodowita warszawianka, która od trzech dekad uczy języka polskiego w warszawskich liceach.
Z jednej strony widzę panią Lempart i Katarzynę Augustynek, z drugiej harcerkę Szarych Szeregów, uczestniczkę powstania warszawskiego. Niezrozumiałe jest dla mnie już samo postawienie osoby, która w powstaniu warszawskim narażała życie, obok pani Lempart. Działalność pani Traczyk-Stawskiej zasługuje na szacunek, pomysł upamiętnienia zbrodni niemieckich na Woli pomnikiem – na najwyższe uznanie. Jednak nie da się nie zauważyć, że pani Stawska, podobnie jak reszta, to nominacja z podobnego klucza w tym sensie, że była ona w Honorowym Komitecie poparcia Rafała Trzaskowskiego. Ale bez wątpienia jest to nominacja zrozumiała i jej się należy
– dodaje Anna Piasecka.
Stołeczny ratusz poinformował, że plebiscyt ma na celu uhonorowanie kobiety, która swoją działalnością społeczną lub zawodową w szczególny sposób przyczyniła się do rozwoju i promowania Warszawy. Tytuł Warszawianki Roku w 2021 roku ma być przyznany zarówno za działalność na rzecz stolicy, jak i realizację działań na rzecz promowania wartości takich, jak: otwartość, tolerancja, wybitne osiągnięcia w swojej dziedzinie, działalność na rzecz kobiet, społeczeństwa obywatelskiego i społeczności lokalnej w Warszawie.
Pierwsza myśl, jaka mi się nasuwa, to że mamy do czynienia z prowokacją. Kolejną sferę życia zawłaszcza spór polityczny. Pani Lempart można z pewnością przyznawać różne tytuły, ale przecież tu powinno chodzić o promowanie Warszawy, dbałość o wizerunek naszego miasta
– komentuje Anna Piasecka.
Pojawia się więc pytanie o to, co pani Lempart zrobiła dla Warszawy? Zasłynęła tym, że jest wulgarna, napastliwa, grozi ludziom, namawia do agresji i w ten sposób chce rozwiązywać spory ideowe. Czy to jest postawa godna promowania? Naprawdę prezydent stolicy chciałby, by tak postępowały warszawianki? Przecież to powinien być wzór do naśladowania
– nie kryje zdumienia nauczycielka.
Nie widzę żadnych zasług pani Lempart dla Warszawy poza zdemolowanymi i zdewastowanymi budynkami
– mówi Anna Wardak, mama 10 dzieci, działaczka społeczna, współtwórczyni Akademii Familijnej.
Kluczowe jest pytanie, kogo stawiamy młodzieży za wzorzec, autorytet? Czego pani Lempart mogłaby nauczyć młodzież? Głównie przeklinania, plucia na władzę, służby mundurowe, wulgarności, krzyku, rozwiązywania sporu na ulicy, niszczenia dobra publicznego
– wylicza Anna Wardak.
To na pewno nie są wzorce, które należałoby stawiać przed młodzieżą jako godne naśladowania
– nie ma wątpliwości Sabina Zalewska, psychoterapeutka z poradni Dewajtis.
Mądre i empatyczne?
Zdaniem ratusza plebiscyt na Warszawiankę Roku 2021 to pretekst do rozmowy o tym, kto i co daje dziś nadzieję warszawiakom. Czy dają ją hasła wykrzykiwane przez panie nominowane w plebiscycie? „Wyp…ać! Zamknij ryj, psie!” – to Marta Lempart podczas jednej z demonstracji. „Jesteście zasranym gównem, niczym więcej! Stara kur…!” – to zaś Katarzyna Augustynek, czyli tzw. Babcia Kasia.
Jednak prezydent stolicy po ogłoszeniu nominacji nie krył dumy z kandydatur, które przedstawił ratusz.
Zaangażowane, mądre, empatyczne. Działające na rzecz kobiet, praw człowieka, społeczeństwa obywatelskiego. Na rzecz Miasta Stołecznego Warszawa. Nasze autorytety i nasza duma – poznajcie wyjątkowe kobiety nominowane do tegorocznej nagrody #Warszawianka Roku i zagłosujcie
– napisał na Facebooku prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
Słowa prezydenta stolicy o kandydatkach uwłaczają godności kobiet. Jaka działalność na rzecz Warszawy? Chyba na rzecz dewastacji? Promowanie takich postaw to wstyd i skandal
– nie kryje głębokiego żalu Joanna Król, wolontariuszka w Muzeum Powstania Warszawskiego, która urodziła się na warszawskiej Woli 18 maja 1944 r., w dniu zwycięstwa pod Monte Cassino i urodzin Jana Pawła II. Jej rodzice przetrwali rzeź Woli i wojnę. Joanna Król dorastała w zrujnowanej Warszawie, widziała, jak miasto dźwiga się z ruin. Dziś przeciera oczy ze zdumienia.
To jak koszmarny sen, serce mi krwawi, że taką krzywdę robi się temu miastu, trudno mi się pogodzić z tym, że moim dzieciom i wnukom ktoś narzuca takie antywartości
– wzdycha Joanna Król.
Tzw. Babcia Kasia zasłynęła głównie z ubliżania policji. Babcia to coś ciepłego, miłego, miękkiego, smacznego, a nie oszalała z nienawiści Baba Jaga – to złota myśl mojej dorosłej wnuczki
– śmieje się pani Joanna.
Ta pani jest wulgarna, do młodej dziewczyny odzywała się tak strasznie, że trudno mi sobie wyobrazić, by jakaś babcia, chyba tylko z marginesu społecznego, odezwała się tymi słowy do swojej wnuczki
– dodaje.
Jaka powinna być Warszawianka Roku?
Nominacje dla Marty Lempart i Katarzyny Augustynek budzą tym większe zdumienie, że tytułem Warszawianki Roku uhonorowane były wcześniej m.in.: Mieczysława Ćwiklińska, Hanka Bielicka, Irena Kwiatkowska, a w 2018 r. Warszawianką Stulecia została Irena Sendlerowa!
Warszawianka powinna być damą z zasadami, kompetencjami, zawodem, ewentualnie mamą, która oddaje się wychowaniu dzieci. To powinna być osoba zakorzeniona w Warszawie. Która ma pojęcie o jej historii, kocha miasto, zna jego potrzeby. Te panie, których nazwiska budzą najwięcej emocji, nie są ani damami, ani osobami, które coś, poza awanturnictwem, sobą reprezentują
– dodaje Joanna Król.
Podobnego zdania jest Anna Piasecka.
Urodziłam się w Warszawie przy ul. Madalińskiego, wychowałam na warszawskim Żoliborzu, gdzie każdy wie, jak prawidłowo wymawia się nazwę placu Wilsona, uczyłam się w liceum Lelewela, gdy jego dyrektorką była pani Anna Radziwiłł, moja mama urodziła się w pobliżu Fortu Sokolnickiego w 1939 r. Moim katechetą był ksiądz Jerzy Popiełuszko, a moim kolegą Grzegorz Przemyk. Dla mnie wszystko w Warszawie ma znaczenie
– wylicza nauczycielka.
Pani Lempart nie zna ani nie rozumie Warszawy. Nie rozumie znaczenia budynków, np. kościołów warszawskich. Przecież to miejsca, które podczas zaborów, powstań, szczególnie powstania warszawskiego, były symbolami oporu, dawały schronienie. Tak było też w czasach komunizmu. Czy pani Lempart zna historię kościoła św. Stanisława Kostki czy kościoła św. Jacka przy ul. Piwnej? A może kościoła Sakramentek czy kościoła św. Krzyża lub św. Aleksandra?
– pyta Anna Piasecka.
Z jej zachowania zgaduję, że nie rozumie znaczenia tych budowli dla warszawiaków. Kuriozalne było wypisanie świństw na kościele ss. Sakramentek. Przecież tam był szpital, jedna z ostatnich redut obrony Nowego Miasta. Podczas powstania sakramentki pierwszy raz od stuleci złamały klauzulę, złożyły ofiarę ze swojego życia. Jak można bezcześcić miejsce, które tyle znaczyło dla warszawiaków podczas powstania? To znaczy, że się nie zna Warszawy, nie zna jej historii, podstawowych faktów. Wcześniej do kościołów nie bali się wtargnąć tylko Kozacy i Niemcy, czyli najeźdźcy. Nawet komuniści nie postępowali w ten sposób. A to jest modus operandi pani nominowanej w plebiscycie Warszawianka Roku
– nie kryje oburzenia Anna Piasecka.
Promowanie Warszawy przez takie postaci, jak pani Lempart czy pani Augustynek, jest dla mnie znamienne i przykre. Ludzie, którzy budowali to miasto, zostali starci z powierzchni ziemi. Później pojawiła się ludność napływowa, która swoją krwią i potem to miasto budowała. Myśląc o tym, mam poczucie, że pamięć Warszawy, tych, którzy ją tworzyli, jest zawłaszczana przez ludzi, którzy tu się nie urodzili, nie wychowali. W ostatnich latach Warszawa z miasta Feniksa staje się areną straszliwych sporów politycznych i ideologicznych, w które miasto jest wprzęgane. Podczas wakacji, poza stolicą, ludzie pytali mnie: „Co się dzieje z tym miastem?”. Mam poczucie, że opowieść o Warszawie została zawłaszczona przez ludzi, którzy uprawiają tu politykę. Taką osobą jest dla mnie np. pani Lempart. I proszę mnie dobrze zrozumieć, mi nie chodzi o poczucie wyższości rdzennego warszawiaka. Każdy, kto tu przyjechał, może się czuć u siebie. Ale tu oddycha się historią i o tym trzeba pamiętać
– wyjaśnia Anna Piasecka.
Skąd te nominacje?
Oprócz trzech wymienionych już pań na liście nominowanych znalazły się także inne aktywistki, działaczki i dziennikarki związane z Warszawą, których nazwiska wzbudzają już nieco mniejsze emocje. Są to: Agnieszka Kępka, współzałożycielka i koordynatorka działań organizacji pomocowej dla osób w kryzysie bezdomności, zainicjowanej przez warszawskich buddystów. Marina Hulia, nauczycielka, działaczka społeczna, opiekująca się uchodźcami, seniorami oraz osobami w kryzysie bezdomności. Agnieszka Sikora, autorka ponad 300 reportaży radiowych i telewizyjnych o tematyce społecznej. Kamila Górniak, pomysłodawczyni i współzałożycielka Fundacji SMA, która wspiera osoby chore na rdzeniowy zanik mięśni oraz ich opiekunów. Olga Kozierowska, dziennikarka biznesowa, działaczka społeczna i mentorka. Od 12 lat wspiera rozwój zawodowy i osobisty kobiet w Polsce. Magdalena „Lusia” Żagałkowicz, resocjalizatorka i aktywistka walcząca o polepszenie losu osób w kryzysie bezdomności. W jednej z kamienic w samym sercu warszawskiej Pragi prowadzi fundację Serce Miasta. Sylwia Chutnik, pisarka, aktywistka feministyczna i varsavianistka, aktywna popularyzatorka czytelnictwa.
Wśród tych 10 osób bije po oczach zdecydowana przewaga osób sympatyzujących z jedną stroną dyskursu publicznego
– komentuje Anna Wardak.
Konserwatystki nie mają na kogo zagłosować. Kto w ogóle wybrał te panie, kto je zgłosił? Jako mieszkanka Warszawy nic nie wiem o akcji zgłaszania kandydatur, a w moim środowisku widzę kilka osób godnych takiej nominacji
– mówi Anna Wardak.
Sprawdzam więc, co w sprawie nominacji ma nam do powiedzenia stołeczny ratusz. Okazuje się, że kapituła plebiscytu spośród zgłoszeń mieszkańców wyłania do tytułu Warszawianki Roku dziesięć kobiet i ogłasza nominacje. Od 20 września do 22 października 2021 r. trwa głosowanie na Warszawiankę Roku.
Gdybym bardzo musiała kogoś wskazać, gdyby był taki obowiązek, wówczas zagłosowałabym na Kamilę Górniak, współzałożycielkę Fundacji SMA
– mówi Agata Puścikowska, pisarka i publicystka związana m.in. z „Gościem Niedzielnym” i Polskim Radiem.
Jednak wydaje mi się, że kontrowersyjne nazwiska znalazły się na tej liście, by pobudzić emocje, by było głośno o tym plebiscycie. Zastanawiam się jednak, czy my kobiety, warszawianki, którym hasła głoszone przez panie Lempart i Augustynek nie są bliskie, możemy stworzyć coś alternatywnego? Pokazać kobiety z krwi i kości, które robią coś dla innych? We wtorek zostanie odsłonięty obelisk warszawianek z sercem, które zginęły w pierwszej godzinie powstania warszawskiego, urszulanek szarych. To wydarzenie przygotowane przez IPN i urszulanki, które od lat zabiegały w mieście stołecznym, by uczcić pamięć tych młodych ofiar, które ratowały ludzi, walczyły i zginęły. Okazało się, że urzędników ich pamięć nie interesuje. Idźmy my, kobiety, oddajmy im cześć, uczcijmy ich pamięć
– apeluje Agata Puścikowska.
Taki plebiscyt powinien podnosić godność kobiet i warszawianek. Przecież syrenka jest kobietą. Czy możemy sobie wyobrazić panią Lempart z tarczą i mieczem nad głową
– pyta ironicznie Anna Piasecka, która Warszawę kocha całym sercem.
Niestety, znając przekorę i liberalizm mieszkańców Warszawy, nie zdziwiłabym się, gdyby ten plebiscyt wygrała właśnie Marta Lempart. Choć bez wątpienia byłby to żart roku. Zupełnie nieśmieszny.
Artykuł z 39/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
