Karanie za modlitwę, to nowy cios w wolność wyznania
Karanie za modlitwę, to nowy cios w wolność wyznania. Ustawa hiszpańskich socjalistów jest niebezpiecznym precedensem

"Ustawa skierowana jest do jednej konkretnej organizacji".
Przedwczoraj izba niższa hiszpańskiego parlamentu podjęła skandaliczną decyzję, zgodnie z którą osoby, które przed szpitalami i klinikami gromadzą się i modlą o zaprzestanie aborcji, będą karane więzieniem.
Przypomnijmy.
Kongres Deputowanych zatwierdził w czwartek zmiany w prawie, które pozwalają na karanie osób uczestniczących w pikietach oraz modlitwach pod klinikami aborcyjnymi. Hiszpańskie sądy będą mogły karać członków ruchów pro-life gromadzących się pod klinikami aborcyjnymi pozbawieniem wolności na trzy do 12 miesięcy. Kara ta będzie mogła zostać zamieniona na 31-80 dni prac społecznych. Przyjęte zmiany przewidują również możliwość orzeczenia wobec członków organizacji obrońców życia zakaz wstępu do określonych miejsc publicznych przez pół roku do trzech lat
— poinformowano wczoraj.
CZYTAJ TAKŻE Uczestnicy pikiet i modlitw pod klinikami aborcyjnymi będą karani więzieniem! Hiszpanie przyjęli szokujące prawo
Ustawa powinna teraz trafić do Senatu, ale na pewno nie zostanie przez niego odrzucona, ponieważ hiszpańscy socjaliści, którzy ją zgłosili, w izbie wyższej mają przekonującą większość.
Ustawa, która zabrania modlitwy publicznej i postrzega ją jako wyraz „ograniczania wolności” kobietom, chcącym dokonać aborcji, skierowana jest do jednej konkretnej organizacji.
To organizacja „40 dni dla życia”, międzynarodowa, ekumeniczna akcja, która przez modlitwę, post, czuwania przed klinikami i szpitalami, w których przeprowadza się aborcje, oraz uświadamianie lokalnej wspólnoty, sprzeciwia się zabijaniu nienarodzonych.
To niezwykle ważna inicjatywa, która zmienia świadomość społeczeństwa na temat tego, czym jest aborcja i jakie może mieć konsekwencje. Liczba uratowanych istnień ludzkich od początku akcji (która rozpoczęła się w 2004 roku w Stanach Zjednoczonych) wynosi dziesiątki tysięcy.
W Chorwacji, mojej ojczyźnie, jej wolontariusze działają od 2014 roku, inicjując wiele pozytywnych zmian.
Nie tylko wznowiona została debata o złu aborcji, ale także zainicjowana konkretna pomoc dla kobiet, które zdecydowały się zrezygnować z zabijania swoich dzieci.
W kilku krajach próbowano przedstawiać tę akcję jako nękanie kobiet, które chcą dokonać aborcji. Twierdzą tak wrogowie inicjatywy, chociaż wolontariusze mają jasne instrukcje, aby nie zwracać się w pierwszej kolejności do przechodniów, lecz aby skontaktować się z nimi, jeśli one sobie tego życzą. Dobrze o tym wiem, bo kilkakrotnie pisałem o tej inicjatywie w Chorwacji. Jestem pewien, że nie inaczej było również w Hiszpanii.
Chodzi więc o coś innego niż „ochrona kobiet”, jak się twierdzi (jest dziś wiele kobiet, które są wdzięczne ludziom, którzy modlili się przed szpitalami).
To cios w wolność wyznania, ale także cios w każdą opinię na temat aborcji, która różni się od lewicowego postępowego mainstreamu. Ustawa hiszpańskich socjalistów jest niebezpiecznym precedensem w Europie i jest tylko kwestią czasu, zanim podobnie myślący ludzie w Chorwacji i Polsce (gdzie również istnieje akcja) spróbują czegoś podobnego.
