Jak wychować buntownika bez powoduJak wychować buntownika bez powodu. "Stał się jednym z najpopularniejszych raperów w historii tego gatunku w Polsce"

Matczak senior zrobił ostatnio kolejny krok we wspieraniu sukcesu syna. „Jak wychować rapera” to tytuł jego książki opublikowanej w wydawnictwie Znak.
Michał „Mata” Matczak to fenomen medialno-muzyczny. I nie ma co do tego wątpliwości. Najciekawsze jest jednak to, jaką rolę w jego karierze odgrywa ojciec, znany prawnik, ostry krytyk reformy sądownictwa prowadzonej przez PiS.
W ciągu niespełna dwóch lat i po nagraniu dwóch albumów ten utalentowany młody człowiek stał się jednym z najpopularniejszych raperów w historii tego gatunku w Polsce. Potwierdzeniem jest m.in. to, że niedawno został on pierwszym polskim artystą z ponad 2 mln słuchaczy w serwisie streamingowym Spotify.
Oczywiście dopiero się okaże, jak wiele z jego muzyki rzeczywiście pozostawi ślady w polskiej kulturze. Natomiast już teraz możemy powiedzieć, że w kreacji jego kariery, oprócz talentu, ważną rolę odegrała rodzina. To, że raper jest synem Marcina Matczaka, prawnika, który w ostatnich latach stał się publiczną twarzą krytyków reformy sądownictwa PiS, od początku było podkreślane w mediach. Od początku, tzn. odkąd piosenka „Patointeligencja” (w której Mata rapuje o narkotykach i seksie wśród uczniów elitarnego liceum im. Stefana Batorego w Warszawie, którego sam był uczniem) stała się w grudniu 2019 r. wirtualnym hitem.
Choć w podobnych sytuacjach znani rodzice zwykle trzymają się z daleka od swoich dzieci znajdujących się na początku kariery, w przypadku prawnika Matczaka i jego syna tak nie jest. Marcin Matczak nie tylko wspiera syna, ale także bardzo aktywnie angażuje się w budowanie jego wizerunku. Niedawno się dowiedzieliśmy, że Mata konsultuje z ojcem treść swoich tekstów. Zwłaszcza gdy atakuje w nich osoby publiczne, choćby prezesa TVP Jacka Kurskiego czy sędzię Trybunału Konstytucyjnego Krystynę Pawłowicz. Prawnik sprawdza, czy jego syn nie rapuje czegoś, za co mógłby zostać pozwany.
Książka ojca
Matczak senior zrobił ostatnio kolejny krok we wspieraniu sukcesu syna. „Jak wychować rapera” to tytuł jego książki opublikowanej w wydawnictwie Znak.
Jak napisał we wstępie, chciał wyjaśnić czytelnikom, jak edukować obywatela, który będzie reagował na negatywne zjawiska wokół niego.
Główną tezą tej książki jest twierdzenie, że wychowujemy nasze dzieci głównie do posłuszeństwa, a zapominamy wychowywać je do buntu. Tymczasem porządny człowiek, a co za tym idzie – dobry obywatel, musi wykształcić w sobie zdolność do rebelii, jeśli okoliczności tego wymagają
Od kilku tygodni Matczak promuje swoją książkę dużymi rozmowami w mediach głównego nurtu. Oprócz tego, że wywiady z Matczakiem pełne są ogólników i frazesów o wychowaniu dzieci, rodzicielstwie, demokracji, swobodach obywatelskich i podobnych „wielkich tematach”, ujawniają też pewną kontradykcję jego poglądów i działań.
W wielkim wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Marcin Matczak opowiadał o zagrożeniach polaryzacji społeczeństwa.
Napisałem tę książkę w dużej mierze po to, aby dać odpór narracji nastawionej na wyłączanie i odróżnianie. Jesteśmy my, dobrzy, mający rację, i oni, źli, w błędzie, będący dla nas zagrożeniem. To nie sprzyja spójności tkanki społecznej
mówi prawnik w rozmowie.
Jednocześnie ten sam Matczak, który rzekomo walczy przeciwko polaryzacji, nie ma problemu z promowaniem swojej książki na Campusie Polska Przyszłości, czyli na wydarzeniu polityczno-ideologicznym, które od pierwszej do ostatniej minuty było naznaczone ostrą polaryzacją i wzywało do prześladowań tych, którzy myślą inaczej.
Ta rozbieżność między deklarowanymi ideałami a konkretną działalnością, czyli prościej mówiąc, hipokryzja, jest niestety częsta w narracji prawnika Matczaka.
Profesor deklaruje naukową bezstronność, ale cały czas zachowuje się jak działacz polityczny. Określa się jako praktykujący katolik, pełen otwartości, ale jednocześnie potępia wiarę innych ludzi („Przemysław Czarnek nie ma pojęcia, na czym polega chrześcijaństwo”). Twierdzi, że jego syn nie pretenduje do bycia głosem pokolenia, ale i on, i Mata mocno korzystają ze wsparcia lewicowo-liberalnych mediów, które w ten właśnie sposób prezentują młodego rapera – jako głos miejskiej młodzieży przeciwny „dobrej zmianie”.
W końcu Matczak senior napisał książkę o tym, jak „wychować rapera”, w której intymna relacja między ojcem a synem staje się rodzajem społecznego eksperymentu.
Ale chyba największa sprzeczność w wystąpieniach Matczaka związana jest z „filozofią buntu” i jego społecznymi konsekwencjami. Wyraźnie widać, że on i jego syn należą do establishmentu III RP, który przyjął ich bez zastrzeżeń i udziela im wsparcia we wszystkim, co robią.
Jaki bunt
Przeciw komu zatem buntują się ci członkowie elity społecznej? Jaki jest bunt Maty, który w książce opisuje jego ojciec?
Nie znam go osobiście, ale wydaje się pogodnym dzieciakiem z bogatego domu
– opowiada o Macie ks. Jakub Bartczak, były raper, który po nawróceniu został księdzem.
Więc po co i w imię czego miałby się buntować? Dodatkowo sprawia wrażenie, że ma z rodzicami dobry kontakt. Bardzo fajnie rapuje, ale w jego tekstach nie ma żadnej rewolucji czy buntu. Tematy podejmowane w kawałkach też są dosyć typowe dla raperów jego pokolenia
– zauważa Bartczak.
Młody ksiądz, który porzucił karierę muzyczną na rzecz Kościoła, skomentował także tytuł książki Matczaka o „wychowaniu rapera”.
Wydaje mi się, że raper wychowany to nie raper. Raper w rozumieniu klasycznego hip-hopu to raczej porażka wychowawcza, ponieważ rapu można się było nauczyć na podwórku od kolegów. W rozumieniu rapu nowoczesnego, sądząc po większości tekstów nastawionych typowo hedonistycznie, to chyba jeszcze większa porażka.
Matczak senior buntowi swojego syna stara się nadać niemal metafizyczny ton. Jest jednak jasne, że ten rzekomy bunt ma bardzo wyraźne konotacje polityczne i wiadomo, do kogo jest skierowany.
Czy przypadkiem prawnik pochwalił się w przedmowie do książki, że odmówił przybycia do Pałacu Prezydenckiego, aby odebrać od Andrzeja Dudy dokument o nominacji profesorskiej. W samej książce, jak cytuje „Gazeta Wyborcza”, profesor obiecał, że będzie „je… zło”. Czyli nie będzie „je… PiS”, ale będzie „je… zło”. Bo to powinno brzmieć jakoś „szlachetniej”?
Polityczny przesyt
Czy ten polityczny wymiar muzyki Maty na dłuższą metę zaszkodzi jego karierze?
Kamil Kwiatek, dziennikarz portalu wPolityce.pl i znawca polskiego hip-hopu, uważa, że Mata „ma ogromny talent”.
Z pewnością wniósł sporo świeżości do polskiego rapu. Wzbudza ciekawość nie tylko wśród swoich rówieśników, ale i u sporo starszych słuchaczy.
Pytamy Kwiatka, czy Macie może zaszkodzić rola „głosu pokolenia”?
To nie pierwszy raz, gdy jakiegoś rapera próbuje się przedstawiać jako głos pokolenia. Niedawno próbowano to zrobić z Taco Hemingwayem. Kiedyś za głos pokolenia uważano zespół Paktofonika. Wydaje mi się jednak, że osoby, które mają być odbiorcami takich procesów, są na to odporne. Gdy wspomniany Taco Hemingway nagrał kawałek „Polskie tango” tuż przed wyborami prezydenckimi, wiele osób myślało, że opozycja ma wygraną w garści, że młodzi muszą pójść za tym głosem. Tak się jednak nie stało.
– Wśród słuchaczy – przekonuje Kwiatek
jest też pewne przesycenie polityką. Słuchacze polskiego rapu są bardzo świadomi. Gdy raperzy coraz częściej w swoich tekstach sięgają po polityczne wątki, przeważnie utożsamiając się z lewicowo-liberalną częścią sceny politycznej, często są krytykowani przez swoich fanów. Przykładem jest poznański raper, legenda polskiej sceny hip-hopowej Donguralesko, który w swojej twórczości coraz częściej i mocniej porusza wątki polityczne i często musi się mierzyć ze strony swoich fanów z ostrą krytyką.
Jednak Kwiatek mówi, że jest też część publiczności, która chce słuchać w tekstach ataków na konserwatywny rząd. Dlatego niektórzy raperzy im to dają. Ks. Jakub Bartczak ostrzega przed tym komercyjnym aspektem rapu.
Współczesny rap jest czymś zupełnie innym niż dawna kultura hip-hopu. Raperzy, wydaje mi się, dawno temu wykluczyli się ze społeczności hip-hopu jako jednego z elementów subkultury. Raper dziś to już bardziej wokalista, i to w stylistyce popowej. Liczą się wyświetlenia, melodia, lajki, zdjęcia teledyski, wygląd rapera itd. Dawne zasady i wiedza hip-hopu to również zamierzchła przeszłość dla większości młodych raperów.
Sposób, w jaki establishment III RP prezentuje Matę i jego muzykę, wskazuje na absurdy dzisiejszych lewicowo-liberalnych elit. To ten rodzaj absurdu, który symbolizuje amerykańska polityk Alexandria Ocasio-Cortez, gdy przychodzi na modową imprezę w Nowym Jorku, za którą trzeba zapłacić 35 tys. dol., w sukni z napisem „Opodatkować bogatych”.
To, czy Mata pozostanie w otoczce „buntu bez powodu”, czy jednak pójdzie dalej – zależy tylko od niego.
Artykuł z 38/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
