Drastyczne i nieprzyzwoite. Szantaż politycznej poprawnościDrastyczne i nieprzyzwoite. "Współczesne społeczności, nieustannie podduszane przez szantaż politycznej poprawności"

Wystarczy się umówić z radykałami, aby stwierdzili, że coś jest dla nich drastyczne i urządzili parę ulicznych awantur, a potem tego czegoś zakazać.
Pytanie stare jak świat. Co jest dozwolone w przestrzeni publicznej? Czy na ścianie jaskini wolno narysować ludzi rzucających kamieniami w mamuta, czy może ( jak chcą niektórzy) politycznie poprawny byłby dinozaur?
Gdzie są granice wolności słowa i ekspresji poglądów? Czy promowanie na bilboardach organizacji wzywającej do swobody aborcji jest mniej szkodliwe niż afisze tej aborcji się sprzeciwiające, umieszczone na samochodzie? Czy zwolennicy i przeciwnicy tezy, że związki osób LGBT są normalne i powinny być zrównane z małżeństwami, mają takie same prawo do wyrażania swojej opinii?
Współczesne społeczności, nieustannie podduszane przez szantaż politycznej poprawności, konsekwentnie ograniczają wolność słowa, ale tylko dla jednej ze stron cywilizacyjnej debaty. Przyjrzyjmy się sytuacji w mieście bliskiemu mojemu sercu, w Łodzi, gdzie w połowie września rada miasta (idąc w ślad decyzji rad stołecznej i krakowskiej) zakazała poruszania się po ulicach samochodom z afiszami antyaborcyjnymi i z hasłami sprzeciwiającymi się promowaniu ideologii LGBT (przeciwnicy nazywają je „płodobusami” i „homofobusami”). Łódzcy rajcy stwierdzili, że celem jest uniknięcie promowania treści „drastycznych i nieprzyzwoitych” i niedopuszczenie do powtórzenia się gorszących ekscesów, gdy lewaccy działacze zatrzymywali na ulicach owe pojazdy.
Mechanizm takich działań jest prosty. Wystarczy się umówić z radykałami, aby stwierdzili, że coś jest dla nich drastyczne i urządzili parę ulicznych awantur, a potem tego czegoś zakazać. To tak jakby rada miasta zabroniła sprzedawania lodów pewnej firmy dlatego, że ktoś zniszczył reklamujące je plakaty, uznając je za nieprzyzwoite (wiadomo, o którą firmę chodzi, i wiadomo, w promocję jakich nieobyczajnych poglądów się angażuje). No bo kto ma oceniać, co jest drastyczne i nieprzyzwoite? Ów oburzony obywatel? Może strażnik miejski? Czy prezydent miasta? Czy czerwona błyskawica wpisana w wizerunek Najświętszej Marii Panny jest już nieprzyzwoita? A co z hasłem „Stop ideologii LGBT”? Przyzwoite czy nie?
Sprawa jest aktualna, bo wojewoda uchwałę łódzkich rajców unieważnił (nazywając ją „cenzurą”), a rada miasta w minioną środę zdecydowała, że jego decyzję zaskarży do sądu. Wyrok będzie ważny, bo pokaże, jak bardzo można ograniczyć wolność słowa w imię ideologicznych przesądów.
Artykuł z 43/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
