Banki Żywności alarmują o niepokojącym zjawisku, którym jest „ukryty głód” dzieci. Przyczyną nie zawsze jest ubóstwo w rodzinie. Oznaką głodu niekoniecznie jest dziś niedowaga - niedożywione może być również dziecko otyłe. Choć maluch je, a jego brzuszek jest pełny, organizm pozostaje niedożywiony. Ta tendencja w naszym kraju wzrosła, mimo iż transfery socjalne zmniejszyły skalę ubóstwa dzieci w Polsce. „Dzieci jedzą wysokoprzetworzoną żywność, która jest tania, szybko je syci i zapycha, ale nie odżywia. Konsekwencje są dla nich bardzo poważne: to problemy zdrowotne, trudności w nauce, problemy w grupach rówieśniczych i pogarszający się stan psychiczny najmłodszych” - mówi Beata Ciepła, prezes Federacji Polskich Banków Żywności, w rozmowie z PAP.
Głód najmłodszych w Polsce wynika dziś nie tylko z ubóstwa rodziny i nie zniknął całkowicie. Zmienił postać na trudniejszą do dostrzeżenia i zwalczania. Coraz częściej brzuchy dzieci są pełne taniego jedzenia najniższej jakości, więc ich organizmom brakuje podstawowych wartości odżywczych. Problem dotyka wielu dzieci, ale w najgorszej sytuacji są te z ubogich rodzin. Tak wynika z najnowszego raportu Banków Żywności „Ukryty głód dzieci”.
Dlaczego „ukryty głód” jest niebezpieczny?
W Polsce rośnie zjawisko >>ukrytego głodu<<, czyli niedożywienie jakościowe
— mówi Beata Ciepła, prezes Federacji Polskich Banków Żywności.
Dzieci jedzą wysokoprzetworzoną żywność, która jest tania, szybko je syci i zapycha, ale nie odżywia. Konsekwencje są dla nich bardzo poważne: to problemy zdrowotne, trudności w nauce, problemy w grupach rówieśniczych i pogarszający się stan psychiczny najmłodszych.
Niedożywienie dzieci ma dwie główne przyczyny. Pierwsza to ubóstwo rodziny, w której brakuje pieniędzy na jedzenie dla dziecka w odpowiedniej ilości i jakości. Druga to brak wiedzy i kompetencji dorosłych dotyczących tego, jak właściwie i zdrowo karmić dziecko.
Niedożywienie jakościowe dużo trudniej dostrzec niż klasyczny głód, który znamy z przeszłości. I trudniej mu przeciwdziałać. Dlatego ten >>ukryty głód<< jest bardzo niebezpieczny
— mówi dr Marta Czapnik-Jurak, współautorka raportu z Banków Żywności i Uniwersytetu Warszawskiego.
W najgorszej sytuacji są dzieci, u których występują obie przyczyny niedożywienia naraz - i ubóstwo, i niskie kompetencje żywieniowe opiekunów.
Głód, którego nie widać w statystykach
W 2024 roku 5,4 proc. dzieci w Polsce żyło poniżej progu skrajnego ubóstwa - to około 364 tysiące chłopców i dziewczynek - wynika z raportu GUSW. Choć dekadę wcześniej, w 2014 roku, odsetek ten wynosił 10,3 proc., a transfery socjalne zmniejszyły go niemal o połowę, problem nie zniknął. Statystycznie w niemal każdej szkolnej klasie jest dziś przynajmniej jedno dziecko zagrożone brakiem odpowiedniej żywności.
Skala problemu jest jednak szersza, a niedożywienie dotyka nie tylko dzieci z ubogich rodzin. Z badania ankietowego Banków Żywności przeprowadzonego wśród 954 uczniów klas 4-8 szkół podstawowych wynika, że 23,2 proc. z nich nie ma ze sobą w szkole nic na drugie śniadanie. Ich codzienność żywieniowa to też coraz częściej głównie słodycze i słone przekąski. Napoje z cukrem są podstawowym źródłem nawodnienia dla 35 proc. uczennic i uczniów. To więcej niż sama woda.
Rodziny kupują tego rodzaju produkty, bo są tańsze i łatwo dostępne.
Wiele gospodarstw domowych ma zbyt mały budżet na dietę uznaną za minimalną lub społecznie akceptowalną
— komentuje prof. Ryszard Szarfenberg, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
Codzienne wybory między żywnością a innymi podstawowymi potrzebami są dziś dla wielu rodzin rzeczywistością.
Otyłość i niedożywienie idą w parze
To samo tanie, kaloryczne jedzenie, które ma zaspokoić głód przy ograniczonym budżecie, prowadzi do dwóch pozornie sprzecznych skutków naraz: nadwagi i niedożywienia. Polska znajduje się już w pierwszej dziesiątce państw Unii Europejskiej z najwyższym odsetkiem nadwagi i otyłości wśród ośmiolatków.
Niedożywienie w okresie dzieciństwa skutkuje zaburzeniami rozwoju i dojrzewania narządów oraz układów
— podkreśla w raporcie Banków Żywności prof. Agnieszka Szlagatys-Sidorkiewicz, pediatra z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego i prezes Polskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego Dzieci.
Dziecko może mieć prawidłową, a nawet nadmierną masę ciała, a mimo to jego narządy mogą działać nieprawidłowo.
Przez niedożywienie jakościowe zagrożone jest nie tylko zdrowie fizyczne dzieci, ale także psychika. Niepewność związana z jedzeniem jest źródłem stresu, wstydu i obniżonej samooceny oraz problemów z nauką. Lęk przed wykluczeniem z grupy rówieśniczej uruchamia mechanizmy obronne: ukrywanie swojej sytuacji, wycofanie lub agresję.
Głód w dzieciństwie to nie tylko brak jedzenia - to doświadczenie braku bezpieczeństwa
— mówi prof. dr hab. Przemysław Bąbel, psycholog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. -
Dziecko nie uczy się gorzej dlatego, że „nie chce”, ale dlatego, że jego zasoby są stale angażowane w radzenie sobie z brakiem.
Wstyd silniejszy niż głód
Z raportu wyłania się jeszcze jeden wniosek: dzieci i rodziny często wstydzą się korzystać z dostępnej pomocy żywnościowej. Boją się stygmatyzacji i odrzucenia. Wstyd potrafi być silniejszy niż głód i to on bywa największą barierą.
W Polsce istnieje rozbudowany, publiczno-społeczny system pomocy żywnościowej. Ale potrzebujemy lepiej skoordynowanej pomocy dla dzieci, która poza przekazywaniem żywności uwzględni także budowanie kompetencji rodzin i zdrowych nawyków żywieniowych u dzieci, bez wstydu i stygmatyzacji
— podkreśla Beata Ciepła.
Bo jeśli droga do sytości wiedzie przez upokorzenie, dziecko z niej nie skorzysta. I pozostanie głodne.
Najważniejsze liczby z badania nawyków żywieniowych
• Prawie co czwarte dziecko (23,2 proc.) nie ma ze sobą w szkole nic na drugie śniadanie.
• Słodzone napoje są podstawowym źródłem nawodnienia dla 35 proc. dzieci - to więcej niż sama woda (21,5 proc.). Po energetyki, mimo zakazu sprzedawania ich nieletnim, sięga 3,7 proc. ankietowanych.
• 15,3 proc. dzieci bywa głodnych często (14,4 proc.) lub zawsze (0,9 proc.) w domu, w drodze do szkoły lub w szkole.
• Tylko 30,5 proc. dzieci po posiłku zawsze czuje się syte. Sytości nie czuje 12,3 proc. badanych (10,4 proc. rzadko, 1,9 proc. nigdy).
• Przekąski zastępują posiłki: 36,2 proc. dzieci wskazuje, że najczęściej ma w szkole „coś słodkiego” (drożdżówkę, batonik, czekoladę), a 7,4 proc.- „coś słonego” (np. chipsy). Co najmniej dwa razy w tygodniu po takie przekąski sięga 13,9 proc., w tym 2,1 proc. codziennie.
• Obiad dostępny nie znaczy obiad zjedzony: choć 81,9 proc. dzieci deklaruje codzienny dostęp do obiadu, 2 proc. uczniów je go nie częściej niż raz w tygodniu lub wcale.
• 73 proc. dzieci zauważa, że ich rówieśnicy dzielą się jedzeniem (33,5 proc. często, 39,4 proc. czasem) - niekiedy z ciekawości, ale czasem dlatego, że ktoś w klasie nie ma nic do jedzenia.
Badanie ankietowe Banków Żywności, autodeklaracje 954 uczniów klas 4-8 z 10 szkół podstawowych z 5 województw, zrealizowane w 2026 r.
Raport „Ukryty głód dzieci” powstał w ramach projektu „Think Food Tank Banków Żywności”, sfinansowanego ze środków Narodowego Instytutu Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030.
Federacja Polskich Banków Żywności/PAP/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/761611-niby-najedzone-ale-niedozywione-ukryty-glod-polskich-dzieci
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.