Wydawać by się mogło, że w Unii Europejskiej, która tak wiele mówi o wartościach, o prawach człowieka, temat surogacji jest tym z gatunku science fiction. Niestety, nic bardziej mylnego, o czym dowodzą kolejne targi organizowane w państwach Zachodniej Europy, podczas których promowana jest surogacja. Odwiedzający otrzymuje konkretne instrukcja, gdzie szukać surogatek, jakie kraje wybierać i jak obejść przepisy prawa.
W świecie, w którym niemal wszystko można kupić, coraz częściej także ludzkie życie próbuje się sprowadzić do przedmiotu transakcji. Surogacja bywa przedstawiana jako akt altruizmu, spełnienie marzenia o rodzicielstwie, wyraz postępu i wolności wyboru. A jednocześnie wszystkim krytykom przyprawia się „gębę” zacofanych i zaściankowych. Prawda jest taka, że za tym językiem kryje się brutalna rzeczywistość: ciało kobiety staje się narzędziem, a dziecko produktem zamówionym, wycenionym i przekazanym zgodnie z kontraktem. Agencje oferują pakiety, katalogi i promocje. Jedna z ukraińskich klinik zorganizowała nawet akcję w stylu Black Friday.
Przez lata to Indie były centrum komercyjnej surogacji. Po licznych przypadkach wyzysku, handlu dziećmi i śmierci kobiet kraj zdecydował się ograniczyć ten proceder. Podobną drogą poszły Kambodża, Nepal i Tajlandia. Ale proceder nie zniknął. Przeniósł się do Gruzji, Ukrainy czy Cypru Północnego.
Schemat działania jest prosty: najbogatsi kupują, najbiedniejsze rodzą. Pośrodku działa biznes, który z dramatu jednych i pragnień drugich uczynił źródło ogromnych zysków. Wg danych zawartych w raporcie ONZ z 2025 r., globalny rynek surogacji w 2023 r. został wyceniony na 14,95 mld dolarów i prognozuje się, że do 2033 r. osiągnie wartość 99,75 mld dolarów. W raporcie wskazano, że surogatki otrzymują jedynie niewielką część łącznej opłaty za surogację – od 10% do 27,5%, podczas gdy większość zysków trafia do pośredników i agencji. Istnieją również systemy premiowe – agencje wypłacają prowizje osobom, które pozyskają nowe kobiety do programu surogacyjnego, co wzmacnia mechanizmy rekrutacyjne.
Kontrakty surogacyjne regulują najintymniejsze obszary życia kobiet. Decydują o ich diecie, trybie życia, badaniach medycznych, a nawet o tym, kiedy powinny przerwać ciążę. Kobieta staje się inkubatorem, a dziecko produktem.
W logice surogacji dziecko nie jest podmiotem, ale przedmiotem umowy. Można je „zamówić”, odebrać, odrzucić, jeśli nie spełnia oczekiwań. Znane są przypadki nieodbierania „zamówionych” dzieci z niepełnosprawnościami, selektywnej aborcji czy powierzania dzieci osobom, które nigdy nie powinny uzyskać nad nimi opieki. Nazywając sprawy po imieniu cały ten proceder jest współczesną formą handlu ludźmi, na co zwracałam i zwracam uwagę w Parlamencie Europejskim. W 2024 r. przegłosowana została poprawka, której byłam współautorką uznająca surogację za jedną z form handlu ludźmi.
Ludzkiej godności nie można wpisać do cennika. Dziecka nie można traktować jak produktu. Kobiety nie można sprowadzać do funkcji biologicznej. Surogacja nie jest prawem człowieka, jest jego zaprzeczeniem. Dlatego trzeba powiedzieć jasno: ludzkie życie nie jest i nie powinno być na sprzedaż.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/760667-surogacja-to-wspolczesna-forma-handlu-ludzmi
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.