Zadziwiający świat iluzji mediów społecznościowych, pełen papierowych bohaterów i przepływu błyskawicznych informacji, to nowe zjawisko społeczne skupiające miliony zainteresowanych obserwatorów i uczestników. Świat mistyfikacji, życie udawane, niekoniecznie udane…
Platformy takie jak Facebook, Instagram, TikTok czy YouTube zrewolucjonizowały interakcje, umożliwiając natychmiastowe udostępnianie treści, budowanie wirtualnych społeczności, tworząc znajomych, których naprawdę nie znamy, z dostępem do stałego kontaktu z nimi, niezależnie od odległości. Nieznajomi znajomi i fikcyjne relacje w nierzeczywistej rzeczywistości? Już wiece nowych społeczności czy tylko tłumy uwiedzionych nowym mechanizmem komunikacji?
Miliardy osób na świecie i miliony w Polsce dają ogromną masę sprawczą.
Można za nimi nie przepadać, ale nie można ich nie doceniać czy ignorować.
Coraz częściej dostrzegamy, że ta wielka rewolucja oprócz dobrodziejstw, które przynosi zjada własne dzieci. Użytkownicy często metaforycznie nazywają Instagram lub ogólnie internet „diabelskim narzędziem” w kontekście uzależnienia, marnowania czasu lub negatywnego wpływu na psychikę zwłaszcza dzieci.
Zaplątanie przekazów, z których wynika często wrażenie, że nic nie jest na poważnie, a taniec na dachu może być sposobem odzyskania honoru polityka poprzez zwiększenie jego popularności.
Nieograniczona wolność mediów stworzyła przestrzeń do narodzin nowej specyficznej społeczności zawodowych INFLUENCERÓW, idoli słynących z nierzeczywistego życia w świecie iluzji.
Dzisiaj to oni kształtują światopogląd, styl życia, marzenia, trendy i nawyki nie tylko młodego pokolenia, często zastępując tradycyjne autorytety, które opierają się na szacunku do wiedzy i wartości. Idole płyną na popularności i atrakcyjności. Czar ich opiera się na masowym uwielbieniu i podziwie, koncentruje się na talencie i wyglądzie stąd sportowcy, aktorzy, celebryci brylują wśród influencerów. Najdziwniejsze osobistości, im bardziej kontrowersyjnie tym większe zasięgi. Luksus, rajskie wakacje, najdroższe gadżety, kult ciała, muskulatura, kaloryfer na brzuchu, operacje plastyczne, „życie na krawędzi” to atrybuty w kontrze do „normalnego” monotonnego i nudnego egzystowania.
Obsesyjnie skoncentrowani na swojej widoczności, nieustannie raportujący intymne sceny ze swojego super życia, aby wkrótce prosić o poszanowanie prywatności.
Platformy, na których działają wyposażone są w potężne algorytmy, potrafiące wynieść kogoś na szczyty sławy dosłownie w mgnieniu oka. Kluczowa w tym biznesie - bałaganie jest monetyzacja przestrzeni sieci, skuteczne zarabianie, oparte na zaangażowaniu odbiorców.
Zarobki influencerów nęcą, aby ich naśladować, bo ten biznes nie wymaga wielkiego zaangażowania środków własnych. Nie mając nic wydaje się, że można zrobić coś i dobrze zarobić. A my jak widać po prostu lubimy podglądać, komentować i żyć życiem innych, na czym oni mogą zarabiać.
Chcemy oglądać tę bajkę o niby życiu bez trosk, mając nadzieje że tak pięknie i nam uda się żyć. Zmanipulowani codziennymi relacjami z przeżywania szczęścia każdego dnia identyfikujemy się z naszymi idolami śledząc z wypiekami ich insta storys. Możliwość tego komentowania daje iluzję bliskości i sprawczości.
Znają ich i zazdroszczą życia jak w bajce przeciętni konsumenci chleba, nie dostrzegając, że to życie udawane. Wiedza i o nich dociera nawet „pod strzechy”.
Naśladowanie celebrytów w sieci, operacja powiększenia piersi i wychudzenie ciała nie zmieniła na lepsze życia pewnej (a nawet nie jednej) młodej kobiety, oczekującej od zapracowanego męża rzemieślnika podziwu zamiast obiadu. Dużo utraciła, ale stała się częścią nowoczesnej pięknej społeczności, w której żyje się długo i szczęśliwie.
Być jak Robert i Anna Lewandowscy (ponad 30 milionów obserwatorów) to pragnienie wielu młodych Polaków. Sport, uroda, zdrowie, bogactwo i idylla rodzinna. I to o krok od ciebie, na wyciągniecie ręki do smartfona…
Rodzimi influencerzy promują Dubaj, a Dubaj promuje ich. Wielu z nich się tam przeniosło, ciepły klimat, ale przede wszystkim korzyści podatkowe sprawiają, że spędzają tam większą część roku. Tam „pracuje” Andziaks niedościgniona „królowa vlogmasów” (wideoblogi świąteczne) i wielu znanych z tego, że są znani
Z kraju nadaje Karol „Friz” Wiśniewski jeden z najbogatszych polskich twórców internetowych.
Obserwatorzy ostatnio z uznaniem wspierali Łatwoganga - bohatera pozytywnego, początkowo znanego z absurdalnego humoru i stroju banana, który zachęcił do podzielenia się swymi majątkami nawet najbardziej oszczędnych celebrytów. 12 milionów robi wrażenie. Cel oczywiście zbożny, a organizator niezepsuty. Bo z tym bywa różnie.
Mniej obeznani w necie mogą mieć braki i zachodzą też w głowę, kim jest np. Caroline Derepienski, której profil obserwuje 6.5 mln ludzi. Kto to jest Mama Ginekolog,ÂÂ Malik Montana, Budda?
Ambiwalentne uczucia wzbudza niezmordowana Doda, wraz ze swoimi „akcjami” nie pozwala o sobie zapomnieć. Dojrzewa i starzeje się z godnością lub bez na oczach narodu. Obecnie wielbiciele patrzą już na nią z troską i niepokojem.
Najpopularniejsi idole w spirali popularności trafiają do mediów analogowych, kolorowych pism i telewizji, aby oświecić emerytów i w ten sposób domknąć ten zaczarowany świat iluzji.
Dla wielu instagram jest namiastką lepszego życia i rozrywką. Z drugiej strony, jest również narzędziem pracy dla psychologów, którzy szerzą na nim wiedzę o zdrowiu psychicznym (psychoedukacja). Bo prędzej czy później nowy styl życia doprowadza wyjałowionych i rozczarowanych obserwatorów oraz bohaterów ciągłej imprezy i życia na oczach wszystkich, na kozetkę do terapeuty.
Wszystko to już wiemy, a jednak…
Żyć bez internetu się już nie da, nasze życie przeniosło się do sieci czy tego chcemy, czy nie. Nie sposób wprost zabronić naszym dzieciom do niego dostępu bo poczują się wykluczone, ale też nie chronić przed nieracjonalną konsumpcją.
Według badań tylko 10 proc. społeczeństwa jest całkowicie analogowa, a zarazem opóźniona cyfrowo, są to przedstawiciele najstarszej generacji ze słabym wzrokiem i słuchem podobno nieskorzy do uczenia się nowych rzeczy. Wstecznicy nie z wyboru, ale ze starości wyłączają się sami z debaty publicznej.
Powagi sytuacji dodaje fakt, że życie społeczno-polityczne toczy się w sieci. Wszystkie kampanie wyborcze prowadzi się również w sieci. Nawet najpoważniejsi politycy w Polsce i na świecie komunikują swoje stanowiska w mediach społecznościowych, co z kolei powadze spraw publicznych nie służy, ale manipulacji nastrojami jak najbardziej.
Absurdem więc byłoby nie zaakceptować roli jaką pełni internet, ale wzmacniać powinno się indywidualną odporność na jego toksyny. Bo jak już dawno temu zauważył Marshall McLuhan, środek przekazu sam staje się przekazem.
Na spotkanie z nim warto mieć umysł rzeźwy.
Tekst ukazał się na portalu wybrzeze24.pl
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/760139-nieznajomi-znajomi-siec-iluzji-i-pieniedzy
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.